Niech się święcą krokusy!

Dziwna sekta opanowała Tatry.  Ludziska wchodzą na te łąki kwietne i walą na kolana przed krokusami.  Każdy w jednego.  A niektórzy nawet się kładą.  Zamiast książeczek modlitewnych, albo kropideł mają w rękach jednak jakoweś aparaty.

Cuda cuda pod wierchami.  A może to znak tego, że krokus to znak trzeźwości, bo bawimy właśnie na Zlocie Rodzin Abstynenckich w Małym Cichym. Nie wiedział o tym pewien woźnica na Polanie Chochołowskiej, który kusił mnie żebym walnął jednego. Takie zagranie marketingowe w celu przyciągnięcia klientów.

Jeden z wyznawców nowej wiary.

Piękne dywany, tylko wiosną są.

No cóż,  rowerem zawsze szybciej.

6 Komentarze

  1. Zew
    Się do Tatr zniechęciłem ale było to całe lata temu wstecz . No Marszałkowska to była .
    Mnie też rowerem było szybciej ale do czasu . Później już zwolniłem ale znowu teraz
    przyśpieszam . Już kryminałem nie grożą . A krokusy takie jak przed oknem moim choć nie w takiej ilości . Jak u mnie . A gdzie niby kobiety się podziały ?
    pozdro.hejo.

  2. OMG, ale zazdroszczę, no zwyczajnie zazdroszczę :( W mieście zwiastunem wiosny nie są już krokusy, tylko psie gówna.

  3. Andrzej-jedrasik
    lawiny jak najbardziej, powyżej 1500 nie ma co wchodzić
    henrykspol
    tu jest jeszcze ładniej niż na fotkach

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.