DOBRA ZMIERZCHU ŁAGODNOŚĆ

Dobra zmierzchu łagodność

odrywa korę z drzew

ocieka kwitnącą dziewczyną

daj mi rękę na pewno

nie bój się jutra


NIECH ONO BOI SIĘ CIEBIE

Chcę dzisiaj milczeć

w połowie sam, w połowie z Tobą

Czekam na cud

Tej wiosny już jeden był

Gdy słońce znalazło się na Twojej twarzy

A może cień Księżyca?

Zew, balkon, Dobieszowice, czerwiec 2013 AD

1 Komentarz

  1. Zew
    Strofy,jak z Krainy Łagodności.To lubię.
    Ps.
    A te didaskalia dotyczące balkonu to od Szekspira chyba wziąłeś. :)

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.