Zew- dwa wiersze nowe

sikiera

 

SAMOLOT

 

Ach uciec w dalekie strony

Tylko, że trzeba wrócić

albo cichym lotem opaść na dno

przy muzyce czarnej skrzynki

 

EWOLUCJA

 

Wyszliśmy z oceanu

Wprost w ślepia gwiazd

Potem bieg przez plażę

Połowę z nas zjedli

 

Wreszcie las

wszystkie drzewa zajęte

wiszą liście i komuniści

 

Wybrałem ławkę hańby

Przecież też jest z drewna

 

Zew Dob. XII 2016 AD

 

 

 

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.