WOJNA

 

Bombowce nadleciały o dziwo z północy. Mruczały cicho w błękicie jak moja żona nad ranem. Właściwie od dawna się tego spodziewałem. Wypróżniłem się, spisałem testament w którym zapisałem mój 10-letni rower menelowi penetrującemu wiejskie śmietniki, wyspowiadałem się też.

Ta ostatnia czynność trwała niestety 3 tygodnie, a przesłuchujący mnie ksiądz trafił w związku z moimi rewelacjami do centrum psychiatrycznego. Wcale jednak nie jako kapelan lecz jako pacjent.

Bombowce mruczały coraz głośniej aż wreszcie odpadły od nich pojemniki zaopatrzone w spadochrony.„Pewnie atomówki”, pomyślałem. Spadochrony potrzebne są po to, aby bomby dobrze trafiły w cel. Wyszedłem wraz innymi mieszkańcami wsi na drogę. Zapanowała dziwna cisza.

Nawet psy przestały ujadać. Wreszcie. Jedni się modlili, drudzy oddawali pośpiesznie długi sąsiadom, ale większość gapiła się po prostu. Kiedy pierwszy pojemnik bachnął w łąkę żachnąłem się nieco.

atom

Ale nie było wybuchu, grzyba i całej tej apokalipsy. Pojemnik pękł i wysypały się z niego konserwy mięsne dla ludzi oraz suche żarcie dla psów. Wszystko było opatrzone napisem UNRRA dla Europy Wschodniej. K…wa, teraz? Czekaliśmy na nie w 1945 roku.

Rozczarowany wróciłem do domu bez prezentów z Ameryki. Wszystkie dary były bowiem przedatowane. Tak jak moje marzenia.

Polska Cycolina wspiera Sandersa!

Ale się porobiło! W prawyborach w New Hampshire (USA) niejaki Bernie Sanders (75 lat, syn górala spod Limanowej) dowalił aż 20 procent Hilarowej Clintonowej. Niewątpliwym argumentem za było wsparcie rozbieralnej modelki – również polskiego pochodzenia – Emily Ratajkowski.

emily

W tej sytuacji Clintonowie powinni uruchomić np. córkę Moniczki Levinsky. O ile taką ma. Prawda?

DESZCZOWE SZCZĘŚCIE HEŃKA

 

Blogi ZEW-A

 

Created with Microsoft Fresh Paint

Heniek zawsze szczęśliwy był. Szczerzył swój jedyny ząb, a palił tylko jabola na 50 metrów. Jak tak jechał do punktu skupu surowców wtórnych z kartonami starym wózkiem dziecinnym.

Za nic miał to, że mieszkał w mieście Sosnowiec, bo to było jego miasto. Heniek w wieku był nieokreślonym, tak jak kolor jego prochowca, który nosił zima – lato.

A NAJBARDZIEJ HENIEK BYŁ SZCZĘŚLIWY, KIEDY PADAŁ DESZCZ. Wtedy uśmiechał się dwa razy szerzej. Podnosił twarz ku górze i zakąszał boską wodą.

Skąd to szczęście jego deszczowe wynikało? Bo karton nasiąknięty wodą ważył dwa razy więcej i w skupie płacili. Bądź jak Heniek, ciesz się z tego, co daje Ci Pan.

S-c, rok 2000 – 2016

OSTATECZNE ROZWIĄZANIE KWESTII ZIEMSKIEJ

Created with Microsoft Fresh Paint

Rada Naczelna Marsa zebrała się w największej podziemnej pieczarze, zwanej Czerwonakiem, żeby rozpatrzyć Ostateczne Rozwiązanie Kwestii Ziemskiej. Wiły się czułki, kłapały zębiska, gulgotały trzewia, z sufitu kapała chciwie łapana w paszczęki maź, aż wreszcie to rykowisko uciszył Marsjanin Alfa, czyli XY 77.

  • Tak dalej być nie może! Przysyłają nam żelazne maszyny, które hałasują, tupią nam nad głowami, kopią w naszej pięknej czerwonej glebie, żyć nie dają a jeszcze tu sobie chcą założyć kolonie na milion swoich osobników! Co proponujecie? Proszę J-23, co masz do powiedzenia?
  • Wyłapać to, zamrozić w naszych chłodniach i zeżreć! Dobre mięsko, smaczne mięsko, a tym zielskiem ze szklarni to mi się już odbija! Oblizał się swym zielonym jęzorem mówca. Na to wybuchł wielki gwar akceptacji.
  • Zeżreć, dobrze mówi, mniam, mniam! Dało się w tym gwarze rozróżnić pojedyncze okrzyki.
  • Cisza!!! Wrzasnął Marsjanin Alfa i puścił serię z laserówki po suficie. Kiedy spadające giga – sople przebiły czaszki trzem największym krzykaczom nieco ucichło.
  • Nie jeść ich teraz! Usadził paru najbardziej głodnych Marsjan rzucających się na zewłoki. – Po egzekutywie zrobimy losowanie komu się należy dodatkowe mięsko.
  • Ale podbój Ziemi to wydatki i ofiary z naszej strony, próbował oponować jak zwykle wieczny malkontent PP 19.
  • Jak już coś zaczynam to i kończę. Do rzeczy, głos ma minister wojny ChWD 17.
  • Zrobimy tak, wyślemy Mega – Odkurzacz, wyciągnie im atmosferkę raz ciach, wpuści naszą a zewłoki ziemskie będą od razu do grillowania…
  • Ja tam smażonki nie lubię, szepnął do ucha sąsiada XY 14, ale ten nie słuchał bo właśnie kopulował sam ze sobą i dyszał lubieżnie wprowadzając co trzeba gdzie trzeba. Narząd męski Marsjanie mieli na czole a żeński tradycyjnie między kończynami dolnymi, tak że wobec tego hermo-­afrodytyzmu pojęcie kryzysu małżeńskiego było w ogóle na tej planecie nieznane. Ze sobą jakoś można było czasem dojść do ładu.
  • A co z wodą, co z wodą? Przecież tej jest w cholerę na Błękitnej Planecie? Gulgotał ktoś z tyłu.
  • Wodę się zamrozi i będzie stopniowo przewozić do nas. Zrobimy swoje Morze Czerwone! Kontynuował Minister Wojny.
  • I będzie co dodawać do drinków, bo ja osobiście już mam dość tej siary. Moje łby od tego strasznie pękają! Powiedział ktoś pół – żartem pół serio.
  • Cała operacja nosi nazwę ORSON WELLES.
  • A co to za jeden? Rozległy się zapytania.
  • Poszukaj sobie w Marsi Guglach a nie gadaj głupio! Marsjanie, do boju! A teraz odśpiewajmy nasz hymn:

    Na marsjańskiej naszej glebie

    Nikt nas tutaj nie wy…”

    Dalsze strofy zamilkły w łoskocie mlaskania, tych trzech co nie przeżyło znikało w paszczękach reszty uczestników posiedzenia.

 

XXX

  • Jak to nie ma atmosfery? Atmosfery do rozmów z wrogiem?
  • Nie, nadleciało coś od strony Marsa w rodzaju odkurzacza i wyssało nam tlen i tak dalej. Chwilowo nie ma nic. W bunkrze pod White House możemy jeszcze oddychać miesiąc, a potem…
  • Nic to, na kłopoty najlepsza chińska zupka, zróbcie generale po jednej, potem coś wymyślimy – powiedział pierwszy żółty prezydent USA a ostatni w ogóle Jonk Ci Bonk.

W chwilę później rozległo się siorbanie, jak ostatnia modlitwa dla Planety Ziemi na której wreszcie zapanował Wieczny Spokój.

 

Alex Linga, 2016

SYNDROM MASZTALSKIEGO, CZYLI RACE OF RATS

 

To jest tak jak z tym Masztalskim…

  • - Nie znaju…
  • No jak jeździł taczką.
  • Nie znam.
  • Masztalski zapierdziela sto kilometrów na godzinę z taczką na budowie. Raz, drugi, trzeci. Rekord świata! Drugi Pstrowski!
  • No tego to znam.
  • A majster tylko patrzy przez okno i podziwia. Idzie na budowę. Zatrzymuje robotnika, chcąc mu pogratulować i poinformować, o tym, że przyznał mu premię, a tu pstro. TACZKA JEST PUSTA!
  • Jak to co to ?! – dziwi się majster.
  • Ano szefowie, bo jak tak zapieprzam, że NIE MAM CZASU ZAŁADOWAĆ! Z nami jest tak samo, 50 ogni w dupie, nerwy bez przerwy, bez przerwy czujność na inne zwierzęta czyhające w dżungli. Bo tak jedne mogą nas zjeść, a inne my chcemy zjeść, a sens tego jest najczęściej żaden.
  • Masz rację, też nad tym myślałem.
  • Dopiero zawał, wypadek, albo bezrobocie zmusza nas do myślenia. Najczęściej jest za późno.

 maszt

REFERENDUM – NOWE PYTANIA, WG ZEW-A

Każdemu wolno to mnie też. PROPONUJĘ ROZSZERZYĆ NARODOWE REFERENDUM O NASTĘPUJĄCE PYTANIE:
1. Czy nocny stróż może dostać rentę jak umrze w dzień?

2. CZY LEPIEJ JEST Z RANA, CZY TEŻ Z WIECZORA?

3. Kto pochowa ostatniego?

Bez tego nie wyobrażam sobie dalszego rozwoju demokracji w Polsce i w ogóle. Już zaczynami zbierać wyrazy poparcia (LAJKI) dla mojej inicjatywy ustawodawczej.

KTO JEST ZA?

23977d

7 plag polskich

Nagrzeszyliśmy to teraz mamy, plagi polskie. OTO ONE:

1. Kukiz na prezydenta, a baba na premiera

2. Upały saharyjskie

3. Tornada w trąbę zawijane

4. Komary ostrzą żądła

5. Mordę drą w reklamach TV bez przerwy, a wszystkie programy to Dlaczego ja?! do kwadratu. Kto wywrzeszczy więcej niż ja!

6. Lewica, która stała przed przepaścią zrobiła krok do przodu

7. Wpiszcie sobie co chcecie, i tak wiecie lepiej!