WŁADCY CZASU – ROK 3333

planeta-ziemia

To było wtedy kiedy bogaci zaczęli kupować czas. Najpierw robili to małą łyżeczką, potem chochlą, wreszcie przegięli. Z biedaków rzadko który dożywał 15 roku życia a krezusy trwały bez końca.

Bywało, że po 900 lat a przecież Biblia tego nie przewidziała. Trzeba było iluś Filistynów zabić, albo innych lwów, wygrać 7 wojen, spłodzić 49 synów , czyli się czymś wykazać. Tymczasem bogacze tylko rośli w tłuszcz i wszystko mieli w d… Niczym się oczywiście przy okazji nie wykazując. Tak było od wieków i tak będzie widać.

Może jednak wypadałoby wyjaśnić po kolei – JAK SIĘ TO WSZYSTKO ZACZĘŁO? W Roku Pańskim 3333 Rada Starszych Ziemi postanowiła uporządkować sprawy długości życia. Każdy przy urodzeniu dostawał czipa w czaszkę a moduł w nim zawarty określał, że każdy ma te przysłowiowe 50 lat.

77 miliardów homo sapiens na Ziemi to było full. Podwodne osiedla i domy na chmurach nie załatwiały sprawy.

Kolonia na Marsie w związku z czerwoną pylicą też nie miała zbyt wielu chętnych. Ale od czego są HACKERZY – MASONI? Włamali się do programu czaszkowych czipów, no i zaczął się diabelski handel. Za nowy model rakiety osobowej dawało się 10 lat życia, za nową żonę, ładną i niemową 7 lat. NO TO CHĘTNYCH NIE BRAKOWAŁO.

I tak się zrobiła Mega Patologia Istnienia. A co z niego wynikło może a następnym odcinku, jak tylko uda mi się dokupić życia.

 

ZEW

WOJNA

 

Bombowce nadleciały o dziwo z północy. Mruczały cicho w błękicie jak moja żona nad ranem. Właściwie od dawna się tego spodziewałem. Wypróżniłem się, spisałem testament w którym zapisałem mój 10-letni rower menelowi penetrującemu wiejskie śmietniki, wyspowiadałem się też.

Ta ostatnia czynność trwała niestety 3 tygodnie, a przesłuchujący mnie ksiądz trafił w związku z moimi rewelacjami do centrum psychiatrycznego. Wcale jednak nie jako kapelan lecz jako pacjent.

Bombowce mruczały coraz głośniej aż wreszcie odpadły od nich pojemniki zaopatrzone w spadochrony.„Pewnie atomówki”, pomyślałem. Spadochrony potrzebne są po to, aby bomby dobrze trafiły w cel. Wyszedłem wraz innymi mieszkańcami wsi na drogę. Zapanowała dziwna cisza.

Nawet psy przestały ujadać. Wreszcie. Jedni się modlili, drudzy oddawali pośpiesznie długi sąsiadom, ale większość gapiła się po prostu. Kiedy pierwszy pojemnik bachnął w łąkę żachnąłem się nieco.

atom

Ale nie było wybuchu, grzyba i całej tej apokalipsy. Pojemnik pękł i wysypały się z niego konserwy mięsne dla ludzi oraz suche żarcie dla psów. Wszystko było opatrzone napisem UNRRA dla Europy Wschodniej. K…wa, teraz? Czekaliśmy na nie w 1945 roku.

Rozczarowany wróciłem do domu bez prezentów z Ameryki. Wszystkie dary były bowiem przedatowane. Tak jak moje marzenia.

Polska Cycolina wspiera Sandersa!

Ale się porobiło! W prawyborach w New Hampshire (USA) niejaki Bernie Sanders (75 lat, syn górala spod Limanowej) dowalił aż 20 procent Hilarowej Clintonowej. Niewątpliwym argumentem za było wsparcie rozbieralnej modelki – również polskiego pochodzenia – Emily Ratajkowski.

emily

W tej sytuacji Clintonowie powinni uruchomić np. córkę Moniczki Levinsky. O ile taką ma. Prawda?

DESZCZOWE SZCZĘŚCIE HEŃKA

 

Blogi ZEW-A

 

Created with Microsoft Fresh Paint

Heniek zawsze szczęśliwy był. Szczerzył swój jedyny ząb, a palił tylko jabola na 50 metrów. Jak tak jechał do punktu skupu surowców wtórnych z kartonami starym wózkiem dziecinnym.

Za nic miał to, że mieszkał w mieście Sosnowiec, bo to było jego miasto. Heniek w wieku był nieokreślonym, tak jak kolor jego prochowca, który nosił zima – lato.

A NAJBARDZIEJ HENIEK BYŁ SZCZĘŚLIWY, KIEDY PADAŁ DESZCZ. Wtedy uśmiechał się dwa razy szerzej. Podnosił twarz ku górze i zakąszał boską wodą.

Skąd to szczęście jego deszczowe wynikało? Bo karton nasiąknięty wodą ważył dwa razy więcej i w skupie płacili. Bądź jak Heniek, ciesz się z tego, co daje Ci Pan.

S-c, rok 2000 – 2016