MĘŻCZYŹNI, SAMOLOT, KROKUSY

MIASTO MĘŻCZYZN

 

Zaułki z czerwonej cegły

jedne ślepe

inne z dioptriami

 

Zagubiona kobieta

nie ma tu szans

Chyba, że sama skoczy w

studnię pożądania

 

SAMOLOT

 

Nocny autobus

porwany rankiem

któremu nagle wyrosły skrzydła

 

Po dywania chmur

znaczy brudne ślady opon

 

Uciekamy!

Wprost w słońce

aż ku zaślepieniu

krok be

Zew, 5 marca 2017 Dob.

WIATER

 

H.-Waniek-Wczesny-raj-duza

Najpierw wywiało głupich

pofrunęli aż do nieba

nic dziwnego – dużo nie ważyli

potem kochających inaczej

lecą do teraz

 

z urzędnikami był problem

z fotelami ciężko wzlecieć

ale i ich wydmuchało

potem poszły samotne matki,

ojcowie alkoholicy

seniorzy z pampersami

no i niegrzeczne dzieci

 

I tak dmuchało

raz od wschodu raz od zachodu

Aż wszystkich wywiało

 

Źle mi tak samemu

na tej polskiej ziemi

 

ZEW, 24 lutego 2017 rok, Szop.

 

Podpis

Obraz Henryka Wańka „Wczesny raj – dusza”

WIERSZE ZE SNU

sk ja

0 Jeźdźcy

 

Konie prychając

tłoczą się na suficie

Czerwoną gwiazdą w kryształ

żyrandola

 

Szabla uczesze grzywy

a może wiatr historii?

 

ZEW 8 lutego 2017

 

I Niebo wykształciuchów

 

Zaparkować wolno, ale tylko w holu

Potem odbić kartę u Świętego Piotra

i wreszcie królestwo regałów

z Bibliami i 45 tomami Lenina

 

Do wyboru…

 

Z portretu śpiewa Irena Kwiatkowska

PRZEKLNIJ MNIE!

Snują się ludzie plus 70

kiedyś 500 plus

 

Brzęczą łyżeczki w herbacie

Siorbiąc zadaję sobie pytanie

  • czy to jeszcze życie,
  • czy już konanie?

 

Otwiera się winda

do siódmego nieba

ale jest już pełna

 

Może next time?

 

ZEW 10/11 lutego 2017 rok

 

II Psie smuteczki

 

Biały pudelek za kanapą

Chodzi na dwóch nóżkach

Z krwi psów napis

na Morzu Chińskim

 

MANE TEKEL FARES

 

Bomby na północy,

śniego na południu

Wieczorem ciche skomlenie

Wprost z głośnika pełnego księżyca

 

ZEW 13 lutego 2017

 

III Goła dziewczyna

 

Cała jesteś w agrafkach

wbitych w tkaninę skóry

krwawisz

 

Jak tak można chodzić do pracy

i robić z siebie pośmiewisko?!

 

A potem ten cmentarz

a może Paryż

 

Nigdy nie wiadomo

jak na nim nie zabłądzić

 

Chyba nie zdążę się spóźnić

 

ZEW 18 lutego 2017

KSIĘGARNIA

 

Pijemy kawę w Matrasie

comiesięczna msza nasza

Z półek strzelają ołowiem i guanem

tytuły książek

Płacze w kąciku Poeta Baran

przecenili go na 2 zeta

Za to prawnicze dzieła sto razy droższe

 

Nie po raz pierwszy

paragrafy silniejsze od

bólu istnienia

 

Na okładkach tomów powinny być ostrzeżenia

(z odpowiednimi fotkami) o takiej treści

 

UWAGA! CZYTANIE GROZI

  1. patologią empatii
  2. zrozumieniem świata
  3. nadwrażliwością na krzywdę
  4. w skrajnych przypadkach nawet samobójstwem.

 

Noblistka Wisława sprawę kończy krótko – WYSTARCZY

 

Kończy się podwójne espresso i białe americano

Ścieka kropla krwi po papierze

a może wschodzi tęcza nadziei?

 

Zew, Silesia, Kat., 11 lutego 2017 rok (z El)

book_guide_hero_books

 

 

 

MŁYNY CZASU

 

(Komandorowi)

Młyny czasu mielą powoli

za to bardzo dokładnie

 

  • - Wózek dziecięcy, ten śmieszny na łące
  • smoczek co w gębie mam, żłobkowy
  • pierwszą zabawę w lekarza z przyszłą lekarką
  • - Słońce zmieszane z deszczem
  • kapsle od Wyścigu Pokoju dookoła bloku
  • pomidory rozwalone na szafie na „18-tkę”
  • dziewictwo stracone za zdradę wtedy przyjaciela

 

- Niebieski rower co ja nim do Aten

wszystkie noce i dni

pamiętania i zapominania

 

- Kościoły i cerkwie w których jak na dworcu

bo ciągle kogoś żegnamy

do czasu aż sami odjedziemy

 

Wszystko to

MŁYNY CZASU przemielą na pył

 

Tylko – co z tej mąki będzie za chleb?

 

Zew, 17 stycznia 2017 rok

Dobieszowice – Sosnowiec

rynek(1)

 

 

WIZYTA U CHANA I CZARNY PIES

tatarzy

Głęboka mroźna zima. Nic więc dziwnego, że zapadam w sen jak w zaspę. Mam wizję – las, czeka mnie wizyta u chana tatarskiego. Nie widzę go jednak. Wita mnie wojownik ubrany w ichnie barchany. Zapowiada moją wizytę srebrną strzałą wystrzeloną ze srebrnego łuku.

Ja też mam łuk… Już mamy iść, kiedy pojawia się dziecko. Nie jestem pewien jakiej rasy. Wiem tylko, że było już u chana dwa razy. PO CO CHCE IŚĆ ZNOWU? Wojownik się wycofuje – na migi mi pokazuje, że do chana mogą iść tylko dwie osoby.

Jak jak się z tym chanem dogadam? Budzę się. W głowie gwizdy i dzwony – stan zapalny zatok czołowych (sinus frontalis). Pół śpiąc wypuszczam psa przez piwnicę. Ale brama na ruchliwą ulicę jest otwarta! Ktoś był u ciotki zza płota i nie zamknął.

Ale czarny mój skancerowany wilczur nie wybrał wolności, chociaż była tak blisko. Wrócił z podkulonym ogonem. Jak długo można podkulać ogon i uciekać przed wolnością?

WOLNOŚĆ JEST DZIKA I PIĘKNA, ALE MOŻE ZABIĆ.

Zew- dwa wiersze nowe

sikiera

 

SAMOLOT

 

Ach uciec w dalekie strony

Tylko, że trzeba wrócić

albo cichym lotem opaść na dno

przy muzyce czarnej skrzynki

 

EWOLUCJA

 

Wyszliśmy z oceanu

Wprost w ślepia gwiazd

Potem bieg przez plażę

Połowę z nas zjedli

 

Wreszcie las

wszystkie drzewa zajęte

wiszą liście i komuniści

 

Wybrałem ławkę hańby

Przecież też jest z drewna

 

Zew Dob. XII 2016 AD

 

 

 

STRACH

strach zew

Strach otworzyć lodówkę

bo rak cię ugryzie konserwantem

Strach włączyć szklane pudło

bo gady Pandory skoczę Ci do gardła

Strach wyjechać na drogę

bo wściekłe anioły zdeflorują Twój zderzak

Strach oddychać pełną piersią

bo zabija pełzająca emisja

Strach się zakochać

bo w grobowej desce tkwi zardzewiały gwóźdź

Strach żyć, strach umierać

bo nie wiadomo kto będzie sąsiadem w Domu Ojca

gdzie mieszkań wiele

ZEW, Dob. 22 grudnia 2016 AD

WESOŁYCH (?) ŚWIĄT (!)

WESOŁYCH (?) ŚWIĄT (!)

 

Flagi? Niedobre!

A miny jeszcze gorsze

Łza się kręci

w kąciku lalki

na gruzach Aleppo

 

Wiejska krzykiem brukowana

Nienawiści stukają kopytka…

Raczej zrobię z telewizora akwarium

  • dla fląder?!

 

PANIE B.

  • wróciliśmy do Początku -

a więc czemu jeszcze nie grzmisz?

A może właśnie na to zasłużyliśmy!

Amen

odwr morda

ZEW, Dob., 18 grudnia 2016 rok