Po co wam być dorosłym?!

I tak się zastanawiam

hat dwa

patrząc na uczniów szkól średnich ciągnących dyma w bramie dlaczego chcą oni w ten sposób być dorośli? Do tego jeszcze narąbać się piwkiem, czy wódeczką?! Młodzi ludzie, do czego wam się śpieszy?! Do bezrobocia, zrzędnych szefów i żon przed którymi musicie kryć się po garażach?

No cóż, kiedy przychodzi mądrość czas już wykupić miejsce na cmentarzu. Amen.

BEZ WARIATÓW I ALKOHOLIKÓW?!

 

Na liście tzw. szpitali sieciowych, nowy pomysł obecnego Rządu RP, nie zmieściły się w województwie śląskim m.in. szpitale psychiatryczne w Katowicach – Szopienicach, Rybniku, Toszku i Lublińcu. Wypada z obiegu także główny wojewódzki odwyk w Gorzycach. Dodajmy iż odwyk działa także w Szopienicach.

One of Munch‘s "The Scream" paintings stolen in Norway

Skoro ich nie ma to nie będą one dotowane przez państwo. A więc…

Wreszcie będziemy mieli zdrowe społeczeństwo bez tak zwanej patologii społecznej. Tylko tak dalej! Następnym pomysłem na uzdrowienie reszty społeczeństwa jest ogólnopolskie pozwolenie na broń dla każdego obywatela, który ma na to zapotrzebowanie.

Wtedy reszta problemów rozwiąże się sama!

KSIĘGARNIA

 

Pijemy kawę w Matrasie

comiesięczna msza nasza

Z półek strzelają ołowiem i guanem

tytuły książek

Płacze w kąciku Poeta Baran

przecenili go na 2 zeta

Za to prawnicze dzieła sto razy droższe

 

Nie po raz pierwszy

paragrafy silniejsze od

bólu istnienia

 

Na okładkach tomów powinny być ostrzeżenia

(z odpowiednimi fotkami) o takiej treści

 

UWAGA! CZYTANIE GROZI

  1. patologią empatii
  2. zrozumieniem świata
  3. nadwrażliwością na krzywdę
  4. w skrajnych przypadkach nawet samobójstwem.

 

Noblistka Wisława sprawę kończy krótko – WYSTARCZY

 

Kończy się podwójne espresso i białe americano

Ścieka kropla krwi po papierze

a może wschodzi tęcza nadziei?

 

Zew, Silesia, Kat., 11 lutego 2017 rok (z El)

book_guide_hero_books

 

 

 

JAK DENEUVE POKOCHAŁA GORYLA

goryl

Najnowszy film Belga Jaco Van Dormaela (rocznik 1957), Zupełnie Nowy Testament (rok 2015), opowiada historię Boga, który mieszka w Brukseli. Jego głównym zajęciem jest utrudnianie ludziom życia oraz znęcanie się nad żoną i córką. Ta ostatnia postanawia się zbuntować – zdradza ludziom daty ich śmierci, co doprowadza do światowego chaosu. Potem ucieka z domu, żeby po raz kolejny nie dostać pasem. Tak zaczyna się najnowszy obraz reżysera. Obraz, który urzekł już publiczność w Cannes i na wrocławskich Nowych Horyzontach, zebrał mnóstwo pozytywnych recenzji i mia szansę zdobyć Oscara dla najlepszego filmu nieanglojęzycznego.

  • Kiedy zaczęliśmy pisać scenariusz z Thomasem Gunzingiem, zadaliśmy sobie pytanie, co by było, gdyby Bóg był Boginią? Jakie zmiany by to spowodowało? Zarówno w Starym, jak i Nowym Testamencie kobiety wypowiadają zaledwie kilka zdań, praktycznie nie mają głosu. Biblia to historia tworzona przez mężczyzn dla mężczyzn. W naszym najnowszym filmie Bóg istnieje. Ma żonę i córkę, które traktuje okropnie, w domu panuje absolutny patriarchat. Dlaczego córka nie miałaby się zbuntować? W końcu Jezus też był buntownikiem w swoich czasach. Zaczęliśmy się zastanawiać, jak wyglądałby świat, gdyby to dziewczyna zebrała swoich apostołów i odpowiadała za Nowy Testament. Ten film to tylko jedna z wariacji na temat pytania, jaki mógłby być świat, w którym wszystkie najważniejsze reguły gry ustalałyby kobiety, twierdzi belgijski reżyser.
  • ZEW: Film widziałem na CBS dzisiejszej nocy. Szokuje. Bóg alkoholik, nieudacznik, tyran domowy, który do świata ludzi dostaje się przez wydłużony bęben pralki z osiedlowej pralni? Cały świat musi naprawiać jego 10-letnia córka, która w odróżnieniu od ojca umie przynajmniej jak jej brat (czyli Jezus) chodzić po wodzie.
  • Niezłe jest zawiązanie akcji – dzięki hakerstwu córki ludzie na całym świecie dowiadują się kiedy umrą. Co do godziny i minuty. Wiadomość dostają SMS-em. Robi się niezły Armagedon. Wymyśliłem coś podobnego, ale nie zrealizowałem. Już w chwili urodzenia ludzie w zależności od tego co sobą reprezentują dostają przydział życia. Jedni minutę, inni tysiąc lat. Niestety, ludzie są tylko ludźmi – zaczyna się czarny rynek handlu czasem życia…

    To Belg jednak wdrożył swój pomysł, a nie ja więc chwała mu za to. Wielu twórców równolegle ma podobne pomysły i niech tam będzie. Kiedyś skrobnąłem również opowiadanie o żonie Boga (o której nie mówi nikt), która daje zmęczonemu po dyspucie – wojnie z innymi Bogami obiad. Potem on z synem Jezusem pije ambrozję. Zwyczajne domowe życie…

    To właśnie żona Boga sprzątając jego gabinet – archiwum nieświadomie resetuje komputer i wyroki śmierci nadane przez przekorną córkę zostają cofnięte. Następnie klikając po resecie ustawia świat na to, tak, żeby był piękny. Może rzeczywiście Bogowe są zmęczeni i świat należałoby ustawić na nowo? Bo ten, który istnieje jest nie do wytrzymania.

  • P.S. W filmie „Nowy Testament” brawurowo swą rolę jednej z nowych Apostołek odegrała Catherine Deneuve. Przegania swego niedobrego męża i bierze za kochanka …goryla z Zoo. Z nim jest dopiero szczęśliwa…

 

MŁYNY CZASU

 

(Komandorowi)

Młyny czasu mielą powoli

za to bardzo dokładnie

 

  • - Wózek dziecięcy, ten śmieszny na łące
  • smoczek co w gębie mam, żłobkowy
  • pierwszą zabawę w lekarza z przyszłą lekarką
  • - Słońce zmieszane z deszczem
  • kapsle od Wyścigu Pokoju dookoła bloku
  • pomidory rozwalone na szafie na „18-tkę”
  • dziewictwo stracone za zdradę wtedy przyjaciela

 

- Niebieski rower co ja nim do Aten

wszystkie noce i dni

pamiętania i zapominania

 

- Kościoły i cerkwie w których jak na dworcu

bo ciągle kogoś żegnamy

do czasu aż sami odjedziemy

 

Wszystko to

MŁYNY CZASU przemielą na pył

 

Tylko – co z tej mąki będzie za chleb?

 

Zew, 17 stycznia 2017 rok

Dobieszowice – Sosnowiec

rynek(1)

 

 

ANGIELSKA FIRMA I ISLAM

Co myślicie o najnowszym reality show kanału BBC Two? Bo ja myślę źle, nie tylko chodzi o uczucia religijne muzułmanów, ale o pamięć o tych, którzy zginęli w zamachach.
Są jakieś granice poczucia humoru.

Już nie wspomnę jak się skończyły żarty z Proroka Mahometa w wykonaniu pewnej paryskiej gazety. To jest inna mentalność i inna kultura. Może to wreszcie do nas dotrze.



ZDROWYCH, WESOŁYCH – MAŁA KOREKTA

Ja życzę takich świąt, mnie też życzą, ale jak to właściwie jest? ZDROWE?! Prawie każdy wreszcie przechodzi na melodię typu „tu mnie boli, tam mnie źgo…” pozwolicie, że nie dokończę. WESOŁYCH? W większości rodak cieszy się jedynie wtedy kiedy współrodak wyłoży orła na skórce od banana a więc?

JA JAKO STARY KOMUCH TO ŻYCZĘ SOBIE I RESZCIE PÓŹNYCH WNUKÓW , aby SPEŁNIŁY SIĘ ZASADY ZAWARTE W TEJ MODLITWIE:

  1. Nie będziesz miał bogów cudzych przede Mną.2. Nie będziesz brał imienia Pana Boga swego na daremno. 3 Pamiętaj , abyś dzień świety święcił. 4. Czcij ojca swego i matke swoją. 5. Nie zabijaj. 6. Nie cudzołóż. 7. Nie kradnij. 8. Nie mów fałszywego świadectwa przeciw bliżniemu swemu.9. Nie pożądaj żony bliźniego swego. 10. Ani żadnej rzeczy, która jego jest.

O ile świat wtedy byłby piękniejszy i milszy dla homo sapiens.

P.S. Mel Brooks, polski Żyd, w jednym ze swych filmów zasugerował, że Mojżesz dostał od Stwórcy 20 przykazań tylko dziesiątkę potrzaskał. Ciekawe co na nich było? MACIE JAKIEŚ PROPOZYCJE?!

bombka 1 be

WŁADCY CZASU – ROK 3333

planeta-ziemia

To było wtedy kiedy bogaci zaczęli kupować czas. Najpierw robili to małą łyżeczką, potem chochlą, wreszcie przegięli. Z biedaków rzadko który dożywał 15 roku życia a krezusy trwały bez końca.

Bywało, że po 900 lat a przecież Biblia tego nie przewidziała. Trzeba było iluś Filistynów zabić, albo innych lwów, wygrać 7 wojen, spłodzić 49 synów , czyli się czymś wykazać. Tymczasem bogacze tylko rośli w tłuszcz i wszystko mieli w d… Niczym się oczywiście przy okazji nie wykazując. Tak było od wieków i tak będzie widać.

Może jednak wypadałoby wyjaśnić po kolei – JAK SIĘ TO WSZYSTKO ZACZĘŁO? W Roku Pańskim 3333 Rada Starszych Ziemi postanowiła uporządkować sprawy długości życia. Każdy przy urodzeniu dostawał czipa w czaszkę a moduł w nim zawarty określał, że każdy ma te przysłowiowe 50 lat.

77 miliardów homo sapiens na Ziemi to było full. Podwodne osiedla i domy na chmurach nie załatwiały sprawy.

Kolonia na Marsie w związku z czerwoną pylicą też nie miała zbyt wielu chętnych. Ale od czego są HACKERZY – MASONI? Włamali się do programu czaszkowych czipów, no i zaczął się diabelski handel. Za nowy model rakiety osobowej dawało się 10 lat życia, za nową żonę, ładną i niemową 7 lat. NO TO CHĘTNYCH NIE BRAKOWAŁO.

I tak się zrobiła Mega Patologia Istnienia. A co z niego wynikło może a następnym odcinku, jak tylko uda mi się dokupić życia.

 

ZEW

CO Z DRUGIM ZAKOPANEM?

ja wit

(artykuł kontrowersyjny)

„Mówią, że sanatoria muszą uciekać z Zakopanego w dalsze, mniej zasmrodzone okolice (…) Ja jeszcze wierzę w drugie Zakopane w Bieszczadach lub Sudetach. Może znajdą się ludzie, którzy zrozumieją, że mija czas wielkich hoteli i samochodowych parkingów dla turystów, potrzebny nam będzie luksusowy prymityw (…) Nie wolno nam przenosić miast do uzdrowisk, niech tam nawet woły ciągną  powozy, byle tylko samochodom i wszelkim motorom wjazd był zabroniony”, twierdził w latach 70-tych ubiegłego wieku Henryk Worcell (właściwie Tadeusz Kurtyka), pisarz znany głównie z „Zaklętych rewirów”. Worcell związany był ze stolicą Tatr w latach 30-tych XX wieku, głównie ze środowiskiem reduty kasprowiczowskiej, czyli„Harendy”. Ukochał te góry i to miasto, chociaż nie był stąd. Spróbuję i ja ceper podjąć ten temat – CZY POTRZEBNE NAM DRUGIE ZAKOPANE?
Zakopane znam z przerwami od lat właściwie 40. Kiedyś to były incydentalne wycieczki, podczas których raczej bawiło mnie użycie niż życie. Od 5 lat bywam jednak częściej – na rodzinnych zlotach abstynentów w Małem Cichem. Ale mniejsza o to KTO, GDZIE I PO CO. Właśnie wróciłem stamtąd po kolejnym sierpniowym weekendzie. I KOLEJNY ZAKOPIAŃSKI ZAWAŁ. Na Krupówkach tłum tysięczny dumnie defilujący w złotych szpilkach, fotografujący się z misiami (na szczęście diabli wzięli Myszki Micki). Selfie na mostku nad potokiem, kwaśnica za 17 zeta w „Bacówce” i dalej w kolejny korek, żeby dojechać gdziekolwiek swoim bolidem.
Obligo jest bowiem takie – fotka na Krupówkach, marsz w licznym pochodzie lub przejazd furą na Morskie Oko, może jeszcze kolejka na Gubałówkę, gdzie kramów moc. Jeśli po drodze nie zbankrutujemy na nomen omen Targowicy. Góralom w to graj – dutki płyną lawiną, niezależnie od pory roku. Ale przecież miasto jest zatkane komunikacyjne na amen! Nie można do niego ani wjechać, ani wyjechać.

 

Podam tylko przykład z soboty, 13 sierpnia kiedy to rowerem zrobiłem mały Tour de Zakopane. Od Cyhrli do Kuźnic minąłem około 500 aut mruczących w korku i prawie w ogóle się nie przesuwających. To samo w centrum – od Kościeliska koło Targowicy w stronę rond na Poronin i Kraków wszystko stoi. Dalej, Poronin i Biały Dunajec (zwłaszcza okolice słynnego jednokierunkowego mostu ze światłami)  mruczy kolejne 500 aut, dzieci wymiotują po rowach, psy wyją, a co piąte auto nie wiem po co ma rowery na dachu.
To samo pod górkę do Bukowiny, gdzie chcą sobie skrócić drogę na Morskie Oko (a parking Palenica w remoncie!). Korek też od strony Białki. Kolejne kilkaset aut,  które biorę poboczem. CZY Z TEGO WNIOSEK, ŻE WSZYSCY MAJĄ PRZESIĄŚĆ SIĘ NA ROWERY? Nie każdy ma taką kondycję i odwagę, bo przecież głównie jeździ się tymi samymi drogami co „blaszanki”.
PO PIERWSZE – zastanawiam się czego ci ludzie tu szukają? Już zacząłem na to odpowiadać przy okazji Krupówek, ale może jednak skończę. Widzę po rejestracjach, że połowa aut przyjechała tu z dużych aglomeracji, takich jak Śląsk, Warszawa, Gdańsk, Wrocław, czy Lublin. Ci ludzie nie potrafią żyć bez tłoku, innych ludzi, sklepów, knajp. Im dzika przyroda i samotne szlaki nie są potrzebne. A takich miejsc w Tatrach już coraz mniej. Wchodziliśmy z żoną Doliną  Białej Wody na Murowaniec i dalej na Gąsienicowy Czarny Staw. Owszem było trochę ludzi, ale umiarkowanie. Może dlatego, że po kamieniach ciężko się idzie, a dorożek tu nie ma.
Skąd więc ten tłok w Zakopcu? W jakiejś części także i ze snobizmu. Może spotkamy tu kogoś sławnego, a ta fotka na Fejsie z Krupówek na pewno wkurzy znajomych, no i dostaniemy lajki.
PO DRUGIE – CZY RZECZYWIŚCIE POTRZEBNE NAM DRUGIE ZAKOPANE? Obojętnie gdzie zlokalizowane to już nie będzie to miasto, z jego klimatem, historią i wyglądem. To będzie tylko Tatro – Disneyland. I TERAZ WYSUNĘ TEZĘ, KTÓRA NA PEWNO SIĘ NIE WSZYSTKIM SPODOBA.
Na ścianie starego kościółka w Starym Smokowcu (Słowacja) przeczytałem taką oto sentencję Ojca Świętego Jana Pawła II: „Polaków i Słowaków TATRY nie dzielą tylko przybliżają do Boga”. Trawestując tę myśl – dlaczego nie połączymy możliwości tych dwóch narodów w sensie turystycznym? Przecież Słowacy mają cztery razy więcej Tatr niż my. Ich szlaki są często puste i mało uczęszczane. Bogatsza jest też ich infrastruktura – mają takie kurorty jak Szczyrbskie Pleso, Tatrzańską Łomnicę (z wyjazdem na górę na tej samej nazwie), Cztery Smokowce, dwie Polanki itd. itp.
DLACZEGO WIĘC CZĘŚCIOWO ZA PIENIĄDZE UNII EUROPEJSKIEJ nie przebijemy tunelu pod Tatrami i nie połączymy tych dobrodziejstw? Skoro alpejskie narody mogą to robić – i to na dużą większą skalę! – TO DLACZEGO NIE MOŻEMY ZROBIĆ TEGO MY?! Już słyszę protesty ekologów – święta tatrzańska puszcza, spokój niedźwiedzi, chronione gatunki itd. itp. Ja przepraszam, ale zadeptywane na śmierć polskie Tatry i zadymiane spalinami na pewno w sytuacji tego rozgęszczenia  miałyby się lepiej. Może tylko naszym bacom ubyłoby dutków
Ale nie było też takich rozsierdzonych jak pewien Pan z Krakowa (wiek mój, czyli 50 plus), który na targu staroci koło szkoły Kenara nie posiadał się z oburzenia: „No kto to widział, żeby Zakopianką jechał tu 4 godziny?!” Przez grzeczność już go nie zapytałem – kto mu kazał skoro wiedział co go tu czeka.  Jednak przecież może być inaczej.

Zbigniew Al. Wieczorek (ZEW)
Dziennikarz, poeta, malarz, cyklista, obieżyświat