KAJAKAMI PO BRYNICY

 

(relacja własna)

 

Mini – żegluga po Brynicy, czyli pływanie łodziami i kajakami była żywa i ważna już przed II wojną światową. Zachowały się więc na przykład zdjęcia z pielgrzymowania do Piekar łodziami oraz sceny znad kajakowania i plażowania w Czeladzi.

Od kilku lat wraca się do tej tradycji. W 2014 roku, na zaproszenie czeladzkiego wydawcy, miłośnika gór i radnego Stanisława Pisarka zainaugurował te spływy sam pogromca Atlantyku Aleksander Doba. W tym samym roku młodzież z II LO im. J. Matejki w Siemianowicach Śląskich pokonała fragment Brynicy na ekologicznych tratwach zrobionych z PET-ów (butelek plastikowych).

W zeszłym roku pierwszy spływ zorganizował Urząd Miasta Siemianowice Śląskie – przykład dał sam Prezydent Miasta. Wtedy chętni przemierzyli dystans 2 km, w tym zwiększono go do ponad 4. Start był na granicy Wojkowic i Przełajki a meta koło stanicy koni w Bańgowie.

Płynących podzielono na trzy tury a pomimo pochmurnej pogody chętnych nie zabrakło. Niżej podpisany – pierwszy raz poważnie na kajaku! – płynął w ostatniej grupie, rej wodził tu naczelnik Wydziału Ochrony Środowiska Artur Kledzik. Obecni byli też przedstawiciele Stowarzyszenia Wiking z Gliwic, którzy 26 sierpnia mieli zamiar zorganizować następny spływ, już na dłuższej trasie od Piekar Śląskich do Grodu Siemiona.

Imprezę zorganizowano dzięki wspólpracy z Firmą Kajnar organizującą z Krupskiego Młyna.

Może w ślad za kajakarzami damy szanse i rowerzystom? Nadal bowiem brak jest drożnych przejazdów wzdłuż całego biegu Brynicy.

Z.A. Wieczorek (tekst i foto)

P.S. Dzięki Pani Kasi z którą płynąłem za nauki i nadawanie tempa.

kasia blog mlody bl

 

NA BIGOSIE U BIGOSOWEJ

 

(korespondencja z Zakopanego)

 

Jak co roku w stolicy Tatr tłoczno i swojsko tym bardziej, że połowa „ceprów” przyjechała tu ze Śląska, albo z Zagłębia. Ciężko w tym roku dojechać bo jeszcze przez rok będzie w remoncie most w Poronine (obok byłego Muzeum Lenina).

Ciężko więc się tu przebić, trzeba dokoluśka, albo na rowerze. Do tego jednak trzeba mieć chęć i kondycję. Na Krupówkach szpilki nie wetkniesz, a jak chodzi o szpilki na Giewoncie to kolejka jak po cukier, albo po benzynę w PRL. Może więc trzeba zbudować drugi?

Kultowe są zadeptane równie Krupówki, Morskie Oko i Kasprowy, a przecież Tatry o wiele większe. Snobizm, czy postęp? Pisał swojego czasu o takich trendach pisarz Żeromski. No bo przecież nie powiem, że rodacy jak te owce za jednym baranem. No tak tylko kto występuje w roli tego barana?

Można przecież inaczej i spróbować inaczej. Na przykład spożyć bigos u Zofii Bigosowej, zwanej Wolną Europą Podhala, która nie wahała się dowalić telewizyjnie największym polskim autorytetom politycznym. Jakby ktoś szukał to jest ona po lewej na Głodówce, jadąc od Bukowiny w stronę Morskiego Oka.

Tłoku nie ma, bigos super – pikantnie przyprawiony i jest go dużo. Każdy ma takie Tatry jakich szuka, a czy chce szukać to już inna sprawa.

20597080_10207266190971402_1832655620946778840_n 20597222_10207266189691370_2377934285966754525_n 20597362_10207258156330541_847619521948745761_n 20621935_10207266191971427_5021855845724687932_n 20638514_10207266263173207_6553688864865684302_n

ZEW

 

PRZEJDZIEM WISŁĘ, PRZEJDZIEM …SAN

 

Skąd niby taki tytuł? Jesteśmy przecież rzeczną gazetą więc wypadałoby także o innych ciekach wodnych. Ostatni weekend, nieco powiększony, zdarzyło mi się spędzić w okolicach Sandomierza. A tak dokładnie to w Janiszowie, położonym na drugim brzegu Wisły niż matecznik telewizyjnego Ojca Mateusza.

Zresztą z braku innych cyklistów to mnie – jedynego rowerzystę na rynku Sandomierza – pewien ksiądz, przewodnik wycieczki gdzieś z Polski, wskazał jako Ojca Mateusza. „O tu siedzi Ojciec Mateusz”, swojej trzódce.

No i było cha, cha i hejże hola. Oj gdyby trzódka wiedziała, że moja potencjalna spowiedź trwałaby chyba ze dwa tygodnie zanim wróciłbym do względnej czystości… Te malownicze okolice, pogranicze województw świętokrzyskiego i lubelskiego, zwiedzałem czym mogłem. A więc nogami, rowerem, autem, promem, łódką.

Przy okazji dowiedziałem się, że to właśnie tutaj wpada do Wisły San (ach te luki w geografii, ale to dobrze bo byliśmy rok temu u źródel Sanu w Worku Bieszczadzkim). Malownicza i dzika trochę ta kraina. Pełno tu łąk kwiecistych, wierzb starych i rosochatych, koni i krów często luzem chodzących, no i wałów przecipowodziowych, bo Wielka Woda przecież w każdej chwili może wrócić.

Jednocześnie z każdego kąta wygląda tu historia. Zawichost to klasztor z XII wieku, Sandomierz to chyba wszyscy wiedzą, dotarłem również i do Kraśnika, tego starego nie Fabrycznego.

Gościliśmy u Marty, przyjaciółki żony, do której wybieraliśmy się 2 lata. Pies Borys nurkował w Wiśle, kotka Zuzia spała w szafie, spacerom i rozmowom nie było końca, a mama Marty Ewa pysznie gotowała. Rówieśnica mego wnuka Nelka dalej charakterna i chyba pieśniarką zostanie. Kogo tu jeszcze wymienić? Mini-psicę Meliskę, która nam też do łóżka wchodziła.

Obiecaliśmy wpaść na Dożynki. Przyznaję, że kontakt osobisty to więcej niż Face Book. Dzięki bardzo!

ja ok sand ja sand reka ja wisla kon zboze

 

ZEW, Miesięcznik Gazeta Nad Brynicą

 

UPŁYWA SZYBKO ŻYCIE

stadion lesna

 

Rysiowi i Naci, Moim Rodzicom

 

Ojcze mój smagły wietrze

Matko ma teraz pełna dobrych rad

Dzięki Wam za to wesele nie – wasze

przy ulicy Hożej

 

Śledzie tańczyły

chromy harmonista Miśta grał

ogórki śpiewały

Upływa szybko życie

a wódka płonęła szaleństwem

tym które przeszło na mnie

 

W Atenach wiedzą o co chodzi

A pejsaci Żydzi patrzyli na to wszystko z nieba

 

Prostą drogą lub zygzakami, nie ma szans na zwłokę,

Zbliżamy się do przepaści horyzontu

 

Ale prawda, że ja dziadku dożyję XXII wieku,

pyta mój późny wnuk Antoś

 

Prawda, prawda, każdy ma prawo do swoich stu lat

błędów, wypaczeń i nadziei, nie wszystkich straconych

 

ZEW, Zawiercie, Dobieszowice, 22 czerwca 2017

 

 

 

Wiersze Zewa

 

DO PRZECZYTANIA PRZED KOŃCEM

muzeum b

Pukam do drzwi nieba

Odśpiewuje mi Anioł:

  • Zabrakło już mieeejsc,
  • Zapraszamy juuuutro!

 

Walę pięścią do wrót piekła

  • Wypad! Mamy audyt z Brukseli, przyjęcia wstrzymane
  • chrypi diablisko przez judasza.

 

Szkoda iść do czyśca, na pewno brakło Ixi,

więc w czym prać brudne sumienie?

 

Wracam skąd przyszedłem,

mniej lub bardziej chętnie

 

ZEW, 16 czerwca 2017 AD

 

Foto Zew, Muzeum w Siemkach 

ZMIERZCHA

Cichuśko, bo motormanom zabrakło paliwa

komary ostrzą żądła

gumowy kurczak popiskuje

 

jaśmin nieśmiało się wykluwa

więc lepiej stłumić jakiekolwiek słowo

 

i tylko dymem z papierosa wprost trzeba

przyćmić niebo

1 2 3 4 5 6

 

Zew, 7 czerwca 2017, Dob.

 

 

Brynicka Masa Rowerowa

 

Jechaliśmy z inicjatywy niżej podpisanego 22 kwietnia podczas rajdu o tej nazwie z Piekar (Kopiec Wyzwolenia) do Trójkąta Trzech Cesarzy (Sosnowiec – Mysłowice – Jaworzno).

Za rok zapewne będzie nas więcej a dystans to niezły – w sumie trzeba było przejechać 100 km!

XXX

Szczególnie dziękuję za pomoc w organizacji rajdu Mietkowi Mikule oraz całej Śląskiej Ferajnie, Zdzichowi Majerczykowi i Pozytywnie Zakręconym, Krzysiowi Barze, Tomkowi Niesycie, Posłom do Parlamentu Europejskiego Markowi Plurze i Adamowi Gierkowi, Górnośląskim Wodociągom, sklepowi rowerowemu Weltour w Dąbrowie Górniczej, wiceprezydentowi piekar Krzysztofowi Turzańskiemu i MOSiR Piekary, wójtowi Bobrownik Arkadiuszowi Ziembie, zakładom mięsnym Hemax, tym co kręcili na kole, no i żonie mojej Lilianie za to, że mnie wspiera.
Do zobaczenia za rok!

 

Red. naczelny gazety NAD BRYNICĄ

Zbigniew Al. Wieczorek (ZEW)

rajd

Foto -

Zbiorowo na mecie BMR 2017. Trojkat 3 Cesarzy.

Wiersze śmigusowe

 

NAGIE MAŁPY

 

Nagie małpy wpatrzone w lusterka

które wżerają im się w mózgi

bit za bitem

myśl za myślą

 

Trwa symfonia szczurów

Wąsy zamiast smyczków

Tego wyścigu żaden nie wygra!

 

Nagie małpy golą swoje czaszki

żeby bardziej błyszczeć

Czy widać to z Pasa Oriona?

 

Gwałt za gwałtem

bomba za bombą

zakręt za zakrętem

Zbliżamy się do skraju przepaści

My małpy

My szczury

 

Może upadek w nią oznacza Nowe Życie?

 

P.S. Czy potrafisz odmówić coś poza pacierzem?

Inkedrasta_LI

CIĘ POEZJO

 

Zaśpiewałem Cię Poezjo

fałszywym głosem

Aż nie do zrozumienia

 

Słońce rodzi się na wschodzie

Umiera na zachodzie

 

Co robi jednak później pod dnem Ziemi?

Kto pierwszy zszedł z drzewa

A kto je wreszcie zerżnie?

Czy kilo mózgu to tyle samo co kilo dolców?

Czy miłość bez spełnienia ma sens?

 

Pytań jest wiele, no tak

Tylko CZY MY W OGÓLE OCZEKUJEMY ODPOWIEDZI?

 

Bo przecież zamiast ich słuchać zadajemy

następne pytania a nasze dialogi to suma monologów

 

Amen

 

ZEW, 17 kwietnia 2017 r. Dob. Śmigus Dyngus

 

 

 

PENK SENK, ZAPOMNIANY MISTRZ

 

W starym antykwariacie przy ulicy Gliwickiej (Katowice) wpadła mi kiedyś w ręce stara podniszczona książeczka. Zafrapował mnie jej tytuł „PENK SENK, zapomniany chiński mistrz”. Kiedy wziąłem ją do rąk usłyszałem głos Mistrza – Kochaj mnie i moją mądrość.

Rozejrzałem się wokół, ale nikogo nie było poza grubym i sprośnym właścicielem – Panie bierzesz pan czy nie? Bo zamykam. I tak to za chwilę myszy zeżrą. Jak dla pana to tylko złotówkę!

Do domu wracałem tramwajem. Tej złotówki mi brakło, aby wykupić swoje auto z Galerii Katowickiej. Miałem okazję jadąc przez nieco pijane Załęże zapoznać się bliżej z dorobkiem Mistrza. Przekazuję więc w skrócie czego się dowiedziałem. Może i Wy sięgnięcie po dzieła Penk-Senka?

 

CV

Urodzony w Państwie Srodka, IV wiek przed naszą erą, data śmierci nieznana, są tacy, którzy uważają, że nadal żyje w kolejnym wcieleniu. Jedni twierdzą, że jest trawą wkładaną do żubrówki, inni, iż szympansem w chorzowskim Zoo.

Miał wielu uczniów a jego szkoła nazywała się Wuml.

 

GŁÓWNE DZIEŁA

  1. Wielki Mur – mała dziura
  2. Snopki Mandżurii
  3. Nie da rady – oba samce
  4. Głaszcząc Pandę pod włos
  5. Liżąc poranną rosę
  6. Ostre słowa – tępe myśli
  7. Najlepszy sposób na Mongołów – Azotox.

 

CYTATY

  • Jakże ciężko pachnieć róży na polu pełnym głąbów.
  • Zupy jedzonej w deszczu ciągle przybywa
  • Nie wynajdujcie telewizora tylko powiększcie otwór w jaskini
  • Kiedy broda sięga ziemi chodzisz w rozkroku
  • Sadźmy ryż każdego dnia, ale w niedzielę wąchajmy jaśmin
  • Ognisty język kobiety zastąpi ci krzesiwo
  • Dziurawa łódź każdego doprowadzi do dna
  • Jeśli zjadłeś świeczkę knot zostaw na deser
  • Potrzaskaj wszystkie klepsydry, czas sam zdechnie
  • Czasem trzeba z domu wyjść oknem, drzwi są nudne
  • Stosunek z kobietą jest jak herbata, niekiedy trzeba zamieszać
  • Ludzie i myszy kochają książki. Niezależnie od tego ile mają zębów
  • Cesarz żyje jak w akwarium. Wodą są donosy dworzan.

obraz

Zew, 1 kwietnia 2017 rok

WSZECHŚWIAT, CZYLI ORZESZEK

 

Na początku był orzeszek

kulany ręką Boga (tylko którego?)

Potem orzeszek miał wreszcie dość

i eksplodował

 

Czy i Ty nie masz ochotę na Wielki Wybuch

kiedy żona Cię wkurza

rano wstać się nie chce

a nic nie ma sensu?

 

Z tego boom orzeszka

wyszło tysiąc bogów

wiele małp gadów i mrówek

kometa Halleya (cholera znowu się spóźnia)

 

ci co jeżdżą lewą stroną

ci co przestali jeździć bo nie pobierają tlenu

 

wyszedł Hitler oraz Doda

wiele planet podobnych do Ziemi

na których aż strach pomyśleć kto może mieszkać

 

I to wszystko się pomieściło w maleńkim orzeszku?

Jak to ma na końcu końców znowu do niego wrócić?

 

Orzeszek, taki sam jakim się bawi nasz koteczka

A może to ona jest Boginią?

amonit b

ZEW, 19 marca 2017 Dob.