KSIĘGARNIA

 

Pijemy kawę w Matrasie

comiesięczna msza nasza

Z półek strzelają ołowiem i guanem

tytuły książek

Płacze w kąciku Poeta Baran

przecenili go na 2 zeta

Za to prawnicze dzieła sto razy droższe

 

Nie po raz pierwszy

paragrafy silniejsze od

bólu istnienia

 

Na okładkach tomów powinny być ostrzeżenia

(z odpowiednimi fotkami) o takiej treści

 

UWAGA! CZYTANIE GROZI

  1. patologią empatii
  2. zrozumieniem świata
  3. nadwrażliwością na krzywdę
  4. w skrajnych przypadkach nawet samobójstwem.

 

Noblistka Wisława sprawę kończy krótko – WYSTARCZY

 

Kończy się podwójne espresso i białe americano

Ścieka kropla krwi po papierze

a może wschodzi tęcza nadziei?

 

Zew, Silesia, Kat., 11 lutego 2017 rok (z El)

book_guide_hero_books

 

 

 

Samobój Wojaczka, nie mój

Dzisiaj jest 40 lat jak poeta Rafał Wojaczek „akończił żizń samoubijstwem”. Nie miał nawet 26 lat. Uniknąłem jego losu chociaż też piszę wiersze i bywałem straceńcem. Zwłaszcza w młodym wieku.

Jeździłem na zderzakach tramwajów, goniłem studentów z nożem ogrodniczym po Krakowie, dyskutowałem z alfonsami na kultowej Mariackiej, na stare lata nawet uciekłem przed życiem rowerem do Aten. Skąd się bierze ten pęd do samozagłady u twórców. Bo przecież takich przypadków jest więcej – podaję nazwiska: Edward Stachura, Tadeusz Borowski, Mirosław Breguła…

Czyżby nadwrażliwy umysł zjadał sam siebie?! Może to i dobry temat na jakąś dysertację.

Skoro o poecie to proponuję dwugłos. Wiersz Rafała z roku 1968 i mój sprzed lat 7. Tytuł „Wojaczek 50-letni”. Trochę o nim, bardziej o mnie.

Rafał Wojaczek:

PIOSENKA O POECIE

Ponieważ bity jest ciągle jak dziecko,
Poeta, sztuki nie znający wcale,
Pięść poematu zaciska i bije.
Bije kobietę, bowiem się podmywa,
Wyciska wągry oraz się maluje.
Bije swą żonę za to, że kobieta.
I za to samo bije swoją matkę.
I ojca bije za to, że z nią jest.
Władzę opluwa prędkimi stychami.
I tłucze szyby rymem i kopniakiem
Akcentu główkę embriona w macicy
Przetrąca tak, że matka syna pozna
Po idiotyzmie, z którym się urodzi.
Poeta także inne rzeczy robi,
Ale już wtedy przestaje nim być.

Zbigniew Al. Wieczorek

WOJACZEK 50-LETNI

najbardziej żałosna rzecz na świecie

mokry pies i WOJACZEK 50-letni

cały w strzępach wątroby

próbował wyskoczyć z 10 piętra

ale zabito ostatnim gwoździem okno

próbował się utopić jednak wypłynął

teraz wyciąga igłą drzazgę szubieniczną

Boże, czy aby nie ma zakażenia?!

obok rechocze MUZA czerwona na buzi

ostatnim wierszem chleb omaścił lecz zębów brak

najbardziej żałosna rzecz na świecie

WOJACZEK 50-letni

bo sztuką jest

UMRZEĆ TAK JAK SIĘ ŻYŁO

WOJACZEK IS BACK

Rafał Wojaczek, szalony poeta z Mikołowa. Trochę mam jego kompleks…

Wiersze piszę od roku 1973. Zacząłem, jako młodzieniec biedny i niezbyt urodziwy, aby zwrócić uwagę płci pięknej.

I tak pierwsza Muza poleciała na kasę a nie moje walory intelektualne, ale takie jest życie. Muzy przemijają, pisanie pozostało. Ponieważ kilka osób porównało mnie do Wojaczka, kolejny mój tomik zatytułowałem właśnie „50-letni Wojaczek”. Punktem wyjścia jest teza – co by było gdyby szalony wieszcz z Mikołowa dożył wieku średniego; co za tym idzie niby poważnego a nie wykończył się wcześniej na własne życzenie.

tomik 1

Idę ja sobie przez katowicki rynek w zeszły poniedziałek a tu redaktor B. z branży sportowej mnie spotyka. „Co tam, gdzie tam?” – pyta standardowo a ja mu ciach tomikiem, żeby go trochę wkurzyć. W paru redakcjach się już przekonałem, iż poetów ma on za nic.

- Wojaczek? Przecież to był idiota! Studiowałem z nim w Krakowie! – wypalił redaktor B. widząc tytuł. – Kiedyś pokłócił się z kolegą w akademiku. Jak go wyrżnął w łeb metalową popielniczką to tamten się o mało nie przekręcił. Wywalili go po pierwszym roku polonistyki przez łacinę. Poszedł wtedy do Wrocławia – recenzja B. była krótka.

Duch Rafała wzleciał w tym momencie nad katowickim Rynkiem i pokazał mi zza obłoku „fuck you”. Usłyszałem nawet jak recytuje nieco bełkotliwie, ale głośno:

„Chodzę i pytam: gdzie jest moja szubienica?

W czyim ogrodzie, w jakim lesie rośnie?

Na jakiej miedzy pasie cień kobiecy?

Na którym rynku świąteczną choinką?

W jakim pokoju zwiesza się nad stołem

Uprzejma pętla, bym ją szyją przetkał?

Na jakich schodach nareszcie ją spotkam?

Na którym piętrze sznur sobą wyprężę?

W której to stronie głowę ku niej skłonię?

W jakiej piwnicy, hałasie czy ciszy?

Na jakim strychu, ciemnym albo widnym?

W jakim klimacie, gorącym czy zimnym?”

Rafał napisał to w wieku lat 24; 2 lata przed swoją samobójcza śmiercią. Gdzie mój wiersz? Jam niegodny, przeżyłem, a co tam pięć szwów na przegubie prawej ręki (tam gdzie tętnica), które zdobyłem w ataku natchnienia. Przeżyłem…

tomik 2

PS. Wspomina Teresa Ziomber, narzeczona Wojaczka:

- On mnie sobą zaraził. Tak to czuję. Mam schizofrenię, 17 pobytów w szpitalu, sześć prób samobójczych. Mam córkę, dwóch wnuków. Mąż odszedł. Biorę psychotropy. Prozac. Z Rafałem wszystko było chwilą. Bez przyszłości. Jakąś niezwykłością, złudą. Pisał mi wiersze na plecach. Przegadaliśmy kiedyś całą noc. Rano Rafał wyskoczył poszukać czegoś do jedzenia. Czekałam dwie godziny: wrócił z flaszką żubrówki i papierosami. Mówię, że to bardzo pięknie, ale tym się nie najemy, a on rozkłada ręce – tylko to było w tym kiosku, który rozbiłem. Potem napisał wiersz "Która zmęczona śpi". Takie z nim było życie.