BEZ WARIATÓW I ALKOHOLIKÓW?!

 

Na liście tzw. szpitali sieciowych, nowy pomysł obecnego Rządu RP, nie zmieściły się w województwie śląskim m.in. szpitale psychiatryczne w Katowicach – Szopienicach, Rybniku, Toszku i Lublińcu. Wypada z obiegu także główny wojewódzki odwyk w Gorzycach. Dodajmy iż odwyk działa także w Szopienicach.

One of Munch‘s "The Scream" paintings stolen in Norway

Skoro ich nie ma to nie będą one dotowane przez państwo. A więc…

Wreszcie będziemy mieli zdrowe społeczeństwo bez tak zwanej patologii społecznej. Tylko tak dalej! Następnym pomysłem na uzdrowienie reszty społeczeństwa jest ogólnopolskie pozwolenie na broń dla każdego obywatela, który ma na to zapotrzebowanie.

Wtedy reszta problemów rozwiąże się sama!

ODSZEDŁ EL COMENDANTE

Castro

W wieku 90 lat zmarł dzisiaj Fidel Castro, przywódca rewolucji kubańskiej. Doczekał czasów w których koło historii zatoczyło wielkie koło – Kubańczycy znowu się wdzięczą do Wuja Sama. I znowu stanie się to kraina wolna, ale pełna kasyn, burdeli i korupcji, no i rozrywkowych gringos.

Może jeszcze trzeba doczekać do końca Raula, ale stanie się to wnet. A Fidel na to patrzy z nieba, albo z czyśćca po którym śmigają sobie motorkiem z Che Guevarą w towarzystwie pięknych seniorit.

Adios!

OSTATECZNE ROZWIĄZANIE KWESTII ZIEMSKIEJ

Created with Microsoft Fresh Paint

Rada Naczelna Marsa zebrała się w największej podziemnej pieczarze, zwanej Czerwonakiem, żeby rozpatrzyć Ostateczne Rozwiązanie Kwestii Ziemskiej. Wiły się czułki, kłapały zębiska, gulgotały trzewia, z sufitu kapała chciwie łapana w paszczęki maź, aż wreszcie to rykowisko uciszył Marsjanin Alfa, czyli XY 77.

  • Tak dalej być nie może! Przysyłają nam żelazne maszyny, które hałasują, tupią nam nad głowami, kopią w naszej pięknej czerwonej glebie, żyć nie dają a jeszcze tu sobie chcą założyć kolonie na milion swoich osobników! Co proponujecie? Proszę J-23, co masz do powiedzenia?
  • Wyłapać to, zamrozić w naszych chłodniach i zeżreć! Dobre mięsko, smaczne mięsko, a tym zielskiem ze szklarni to mi się już odbija! Oblizał się swym zielonym jęzorem mówca. Na to wybuchł wielki gwar akceptacji.
  • Zeżreć, dobrze mówi, mniam, mniam! Dało się w tym gwarze rozróżnić pojedyncze okrzyki.
  • Cisza!!! Wrzasnął Marsjanin Alfa i puścił serię z laserówki po suficie. Kiedy spadające giga – sople przebiły czaszki trzem największym krzykaczom nieco ucichło.
  • Nie jeść ich teraz! Usadził paru najbardziej głodnych Marsjan rzucających się na zewłoki. – Po egzekutywie zrobimy losowanie komu się należy dodatkowe mięsko.
  • Ale podbój Ziemi to wydatki i ofiary z naszej strony, próbował oponować jak zwykle wieczny malkontent PP 19.
  • Jak już coś zaczynam to i kończę. Do rzeczy, głos ma minister wojny ChWD 17.
  • Zrobimy tak, wyślemy Mega – Odkurzacz, wyciągnie im atmosferkę raz ciach, wpuści naszą a zewłoki ziemskie będą od razu do grillowania…
  • Ja tam smażonki nie lubię, szepnął do ucha sąsiada XY 14, ale ten nie słuchał bo właśnie kopulował sam ze sobą i dyszał lubieżnie wprowadzając co trzeba gdzie trzeba. Narząd męski Marsjanie mieli na czole a żeński tradycyjnie między kończynami dolnymi, tak że wobec tego hermo-­afrodytyzmu pojęcie kryzysu małżeńskiego było w ogóle na tej planecie nieznane. Ze sobą jakoś można było czasem dojść do ładu.
  • A co z wodą, co z wodą? Przecież tej jest w cholerę na Błękitnej Planecie? Gulgotał ktoś z tyłu.
  • Wodę się zamrozi i będzie stopniowo przewozić do nas. Zrobimy swoje Morze Czerwone! Kontynuował Minister Wojny.
  • I będzie co dodawać do drinków, bo ja osobiście już mam dość tej siary. Moje łby od tego strasznie pękają! Powiedział ktoś pół – żartem pół serio.
  • Cała operacja nosi nazwę ORSON WELLES.
  • A co to za jeden? Rozległy się zapytania.
  • Poszukaj sobie w Marsi Guglach a nie gadaj głupio! Marsjanie, do boju! A teraz odśpiewajmy nasz hymn:

    Na marsjańskiej naszej glebie

    Nikt nas tutaj nie wy…”

    Dalsze strofy zamilkły w łoskocie mlaskania, tych trzech co nie przeżyło znikało w paszczękach reszty uczestników posiedzenia.

 

XXX

  • Jak to nie ma atmosfery? Atmosfery do rozmów z wrogiem?
  • Nie, nadleciało coś od strony Marsa w rodzaju odkurzacza i wyssało nam tlen i tak dalej. Chwilowo nie ma nic. W bunkrze pod White House możemy jeszcze oddychać miesiąc, a potem…
  • Nic to, na kłopoty najlepsza chińska zupka, zróbcie generale po jednej, potem coś wymyślimy – powiedział pierwszy żółty prezydent USA a ostatni w ogóle Jonk Ci Bonk.

W chwilę później rozległo się siorbanie, jak ostatnia modlitwa dla Planety Ziemi na której wreszcie zapanował Wieczny Spokój.

 

Alex Linga, 2016

Piłsudski o Ukrainie, czyli co dalej?

Na przełomie kwietnia i maja 1920 roku Marszałek Józef Piłsudski twierdził:
„Idąc w głąb Ukrainy, ale tylko do granic 1772 roku, przez to samo nie uznajemy rozbiorów i głosząc samostijność na tych ziemiach, jakby poprawiamy błędy naszych przodków. Chcemy dać [Ukrainie] możliwość samookreślenia i rządzenia się przez własny naród.

Postawiłem na kartę, żeby coś zrobić na przyszłość dla Polski, choć takim sposobem osłabić możliwości przyszłej, potężnej Rosji, i jeśli się uda, dopomóc [w] stworzeniu Ukrainy, która będzie zaporą między nami i Rosją, i na długie, długie lata nie będzie nam groźna … Ale w tym sęk, czy ta Ukraina powstanie, czy ma dostatecznie sił i ludzi, żeby się stworzyć i zorganizować, bo przecież wiecznie tu siedzieć nie możemy.
Granic 1772 roku tworzyć nie mogę, jak kiedyś chciałem, Polska nic chce tych kresów, Polska nie chce ponosić ofiar, wszystkie partie wyraźnie się wypowiedziały – nie chcemy ponosić kosztów, ani nic dać… a bez wysiłków, ofiar nic stworzyć nie można! Zatem innego wyjścia nie ma -jak spróbować stworzyć samostijną Ukrainę. Petlura tu nie odgrywa żadnej roli, jest narzędziem, niczym więcej. A jeżeli nic się nie uda zrobić, pozostawimy ten chaos własnym losom. Niech się burzy, traci, wyniszcza, osłabia, zjada…. W takim stanie nie będzie też nam groźnym na długie lata!

Jak twierdzą historycy w tej jednej wypowiedzi kryje się cała tajemnica polityki wschodniej Piłsudskiego, którą kontynuował aż do śmierci. Przewidywał już wówczas, że o ile Wyprawa Kijowska zakończy się niepowodzeniem, to należy podsycać wszelkie rozruchy wewnętrzne, pielęgnować politykę prometeizmu i odwlekać ponowne starcia ze wschodnim sąsiadem tak długo, jak to możliwe.

TERAZ ZEW: Dlaczego to przypominam? Bo nasi praktycy życia politycznego zdają się nie pamiętać o tym, co było. A z nauki historii trzeba wyciągać wnioski. Fakt, że za Ziuka nie było Unii Europejskiej. My jak zwykle popieramy walkę za wolność naszą i waszą tylko czy zdajemy sobie sprawę, że wejście Kijowa w układ brukselski będzie również oznaczało kłopoty dla nas ?
Przede wszystkim zalew taniej siły roboczej, prostytucji, gangsterki, czyli wszystko to czego się spodziewali jeszcze niedawno Niemcy po Polakach, a co się sprawdziło, ale nie do końca. W Kijowie leje się krew. Mam wrażenie, że na tym się nie skończy. W sprawę zaangażowana jest od dawna Moskwa, ale czy Waszyngton zmilczy?
Problem polega na tym, że to nie Afganistan, czy Irak, które są daleko od nas. To dotyczy nas bezpośrednio. Słabą rekompensatą może wyda się to, że możemy pojechać na plaże Krymu za pomocą dowodu osobistego.

Katechizm Gowina

KTO TY JESTEŚ?

Kto ty jesteś?

Gowin śmiały.

Jaki znak twój?

Wieniec chwały.

Gdzie ty knujesz?

Między swymi.

W jakiej partii?

Zobaczymy.

Czy ją kochasz?
Kocham szczerze.

A w co wierzysz?

W kasę wierzę.

Lubisz Donka?

Broń Cię Boże.

Co więc będzie?

Mu dołożę!

Ewangelia wg Aleksandra – NA RAZIE TYLE

POPRZEDNIO – Sprawa rzekomych cudów na Rynku trafia do Arcybiskupa Katowic.  Czy w sprawę wmiesza się egzorcysta.  Na razie przypomniało mi się wreszcie o wakacjach…

IX

Lipiec to nie jest najlepszy miesiąc na studiowanie. Kiedyś trzeba zrobić przerwę. Przedłużyłem nieco pobyt w Katowicach, bo trafiło się mycie szyb. Zawsze szło coś dorobić. Jurek, co to potem ministrem został, miał przez tatę swoje dojścia; zawsze jakieś zlecenia się trafiały. Najbardziej mi się podobały szyby w fabryce żarówek na Zawodziu. Wynosiliśmy żarówy jakie tylko chcieliśmy. Bardzo udane były te, którymi grzały się małe kurczaki…

Wróciłem więc do rodzinnego grodu, gdzie Warta źródło bierze. Matka i ojczym całe dnie spędzali jednak na działce, a mnie jeszcze wtedy w rzędy pomidorów nie ciągnęło. To przyszło dopiero na późne lata. Ja chudy, zakompleksiony i długi w okularach miałem także obciachy przed przystąpieniem, przynajmniej na trzeźwo, do płci pięknej. Jeden serdeczny wtedy kolo mój Andrzej ślub wziął i zniknął w alkowie; drugi Andrzej żaglowcem pędził dookoła świata nie bojąc się, że za horyzontem jest przepaść w którą spadnie. Siadałem więc na zielony solidny rower (chociaż niesłuszny ideologicznie) marki Ukraina i jeździłem po Jurze, co się zaczynała się  w Krakowie a kończyła w Częstochowie. Najbardziej lubiłem serce Jury, czyli okolice Rzędkowic i Podlesic.

Od Jezusa ani hu, hu wiadomości, ba nawet mi się nie śnił. Na pewno miał jakieś pilniejsze sprawy. Jak się kończą Rzędkowice to jest, w prawo od asfaltówki, lekko pod górkę dróżka prowadząca w skałki. Idąc 200 metrów w górę odnalazłem tam kiedyś  sad owocowy. Istny Eden. Były to wielkie śliwy granatowe, gruchy, jabłka, truskawki, poziomki, mirabelki…. Teren był nieogrodzony, znać były jedynie ruiny czegoś w rodzaju kurnika.

Położyłem więc rower na ziemi i jadłem w cały świat a sok spływał mi po brodzie. – I co dobre? Jakaś postać zastawiła mi słońce. Wstałem. Kawał niedogolonego chłopa uśmiechał się do mnie, ale to nie był On. Ten był duży, zwalisty i jowialny.

  • A o co się rozchodzi ?
  • Jedz, jedz to wszystko moje. Po co się ma zmarnować.
  • A pan tego nie zbiera?
  • Nie chce mi się, wolę tu posiedzieć, przyzwyczaić się…
  • Do czego?
  • Kupiłem ten kawałek gruntu, dom będę budował, z zawodu jestem świeżo upieczonym architektem. O tu koledzy ze studiów się wspinają – wskazał grupę młodych ludzi zaplątanych w sznury. Jeden z nich podszedł do nas. Niezbyt wysoki, przenikliwy wzrok.
  • Jurek jestem – przedstawił się – Nazwisko Kukuczka. Może będzie jeszcze o mnie kiedyś głośno. Wacek, nie masz jakiegoś kompotu. Straszny gorąc dzisiaj, a jeszcze chcemy zaliczyć Studnisko.

Zapytałem czy mogę u Wacka zostawić rower i też wszedłem na białą skałkę. Taką mniejszą, z boku. Chciałem być sam. Kiedy jednak wdrapałem się na szczyt już ktoś tam był. Siedział tyłem. Nie od razu go poznałem. TO BYŁ ON, JEZUS.

  • Wiedziałeś, że tu będę? – zapytałem bez sensu.
  • Ja wiem wszystko, o tym co jest, co będzie i co było, ale wierz mi, wolałbym nie mieć tej wiedzy. Te tysiąclecia męczą mnie. Czasem zazdroszczę na przykład tobie…
  • Mnie, zwykłemu zjadaczowi chleba ? A niby czego?
  • Tego, że wyszedłeś z ciemności, pojawiłeś się na chwilę zwaną życiem w świetle sceny i znowu znikniesz w ciemności, a nie musisz trwać bez końca. Zresztą ta końcowa ciemność może być również dalszym ciągiem jasności, jeśli uwierzysz. Stado czarnych ptaków przeleciało nad nami kracząc niezbyt przyjemnie. Nie pasowały mi do tego lazurowo – wapiennego krajobrazu. Słońce, tak wielkie i czerwone, że aż nierealne tonęło w horyzoncie nad Górą Włodowską. Ciekawe, czy wbije się w żelazne krzyże cmentarza żołnierzy z Wielkiej Wojny Światowej, tych austriackich, co polskie mają nazwiska.
  • A koniec, jaki będzie koniec świata? Co będzie z człowiekiem, przecież to nie koniec ewolucji, czy będziesz władał duszami następnego gatunku?- zapytałem Syna Bożego. Przez dłuższą chwilę nie mówił nic, tak jak ja wpatrzony w gorejącą tarczę słoneczną. Nagle odwrócił się do mnie i podał mi na ręce swoje serce. Bił od niego nieziemski blask.
  • Miej serce i patrzaj w serce. Sam znajdziesz odpowiedzi na swoje pytania. Muszę już iść.  Czas na mnie.  Wiesz, że wrócę Aleksandrze. Głos jego zaczął oddalać się. Byłem spokojny, wiedziałem, że wróci do mnie. Nie wiedziałem tylko GDZIE i KIEDY.
  • Figura Jezusa na cmentarzu w Zawierciu. Miałem tam leżeć, ale skoro przestałem mieszkać to chyba będzie to inny adres. Foto – Zew

SUMMARY:  Przez Wielki Tydzień zaprzątałem Państwa uwagę moją Ewangelią; nie tyle to zręby książki o Jezusie Chrystusie, co o mnie.  Każdy z nas powinien porozmawiać z Jezusem.  Nawet jak w Boga nie wierzy; parę tematów zawsze się znajdzie.

Dzięki za głosy, plusy i minusy.  Niektórzy byli nawet tak do przodu, że pytali gdzie tę książkę można kupić. Najpierw trzeba ją skończyć i wydać.   Może na Boże Ciało będzie cd.? Bądźmy szczerzy, piszę to tak dla Was, jak i dla siebie.

WESOŁEGO ALELUJA!