Czy ten świat jest jeszcze mój? PRÓBUJĘ NADĄŻAĆ

Średnie lata 60-te ubiegłego wieku, babcia Józia (rocznik 1894) nie nadążała za wynalazkami techniki. Jeszcze radio pół biedy, ale patefon, a już w ogóle telewizor. Nie mieściło się jej to w głowie, uważała, że tam jakieś małe ludziki weszły…
A czy my nadążamy? W każdym bądź razie ja próbuję. Wczoraj przed Spodkiem w Katowicach dziki tłum młodzieży, podobno liczył 5 tysięcy. Było to tuż przed godziną zero, rozpoczęcia Mistrzostw Świata w Grach Komputerowych. Pula nagród pół mln USD. Jest się o co bić.
Przypomniało mi się jak na przełomie stuleci wyłączałam korki, żeby młodszy syn nie grał więcej. Uważałem, że 14 godzin na dobę kompowania on line zupełnie wystarczy. O mało nie doszło do scen a la Pudzianowski wtedy… „Nie rozumia wos!”, śpiewa zespół Oberschlesien.
20 lata temu fax modemem posyłać zacząłem teksty do Ameryki, a teraz… 2 dni temu załamał mnie nieco portal Flight Radar. On wie gdzie i kiedy jest każdy samolot na świecie (może poza tym malezyjskim). Kamery internetowe w Chinach umożliwiają łapanie na kurtkę samobójczynię zanim ta przekroczy barierę mostu i rzuci się w doł. Kobiety mego życia nie ma niekiedy dla mnie w łóżku, bo rozwiązuje problemy dwóch przyjaciółek (sióstr w uzależnieniu).
Gołe ludzie przed kompami – jak przed lustrami – realizują swoje ukryte pragnienia seksualne. Zajdziesz do przyjaciela a ten gada z kimś przez komorę, potem z drugim, przeprasza znowu gada, my nie lepsi…


Czy my jeszcze jesteśmy? Czy my mamy do czynienia z żywymi ludźmi w sposób naturalny? Co będzie gdy prądu braknie? Czy nasz mózg za tym nadąży? Czy wizja z Terminatora świata w którym rządzą maszyny i kompy jest realna? CZY…

Podpierdzielili termometr

Nie ma mrozu bez termometru, tak jak nie ma gorączki bez ww.  a tu w telewizji mi mówią, że mam minus 16 przy gruncie. Taki Ziemowit Pędziwiatr mi mówi w TVP Info, moim ulubionym. Ale może po kolei.

Wczoraj jak nas z żoną nie było wtargnął do matki (po trzech udarach) jeden kolo i zaczął ją namawiać, żeby sobie fundnęła czarną skrzynkę, bo inaczej świata Bożego przez telewizora nie zobaczy. Dotarł tylko do kuchni i chciał za sprzedaż i instalację dekodera 600 zeta.

Babcia Natalia nie za bardzo wiedziała o co chodzi, ale czarny wilczur Gucio wiedział. Jak mordę rozdarł – póki co zamknięty w piwnicy – to facet od razu dał tyły.


Tak tylko, że z ganku facio rąbnął termometr. Stąd też nie wiedziałem jaki dzisiaj mróz. Niestety, teraz już wiem. Żegnam więc Państwa i idę rozbuchać kocioł C.O. Czeka na mnie ostatnia kupka czeskiego węgla (600 zł tona, tyle co czarna skrzynka) i dwa krzesełka do porąbania.

Ciepłego dnia. Dla wszystkich. Oprócz przechrzty Marka Siwca.