Jest taki kraj

Jest taki kraj, w którym studzienki kanalizacyjne są robione na równi z asfaltem i w dodatku ich nie kradną;

Jest taki kraj, w którym politycy do szkół chodzili i mają za grosz sumienia;

Jest taki kraj, w którym przejmują się nie tylko głodnymi Murzynkami z wielkim brzuchami, ale również i własnymi dziećmi, biednymi, topionymi w beczkach po kapuście;

Jest taki kraj, w którym jeden rowerzysta nie powoduje korków drogowych, bo po prostu jedzie osobną ścieżką dla jednośladów;

Jest taki kraj, w którym nie powiedzą ci „biednyś boś głupi”;

Jest taki kraj, w którym nie powiedzą ci „zamknij się, bo dziesięciu czeka na twoje miejsce za bramą”;

Jest taki kraj, w którym nie kradnie się węgla z wagonów, bo nie ma takiej potrzeby;

Jest taki kraj, w którym nie wysypuje się śmieci do lasu, ani nie pali nimi w piecu;

Jest taki kraj, w którym wszyscy nie wydzierają się na wszystkich a każdy słucha cierpliwie, co inny ma do powiedzenia;

Jest taki kraj, w którym szanuje się człowiek poczciwego;

ALE TEN KRAJ TO NIE POLSKA.

Ubój rytualny konia polskiego

Cała Polska bije konia, poza paniami rzecz jasna z braku laku. Czy robi to rytualnie Dali Bóg nie wiem. Skąd wynika moja wiedza? Z obserwacji własnych, a także obserwacji stronek typu www.showup.tv i www.zbiornik.com

Tam video czaty z kamerkami na porządku dziennego. Na pierwszej z tych stronek pokazywacze obu płci kasują żetony za co są pieniążki. Jak ktoś przepłaci wtedy ma pokaz tzw.privek i się odłącza od ogółu taka rozmemłana Maryna w krótkiej koszulce ukazującej jej celullitis.

Maryna albo mały Jaś z pałą wielka jak ruska rakieta międzykontynentalna. Albo oni w duecie plus małe piwko. Do wyboru, do koloru. Rodzą się nowe talenty marketingowe. Najczęściej bowiem wdzięki bez privków i napiwków przykryte są T-shirtem albo ręczniczkiem, do czasu do czasy jedynie poklepywanie jest i mały pokaz. WIĘCEJ TO JUŻ KASA.

Grafika Zew

Oko za oko, ząb za ząb, dupa za pieniądze. Sodoma z Gomorą w każdym kompie. Tylko, że nie każdy się do tego przyznaje, że tam bywa, poza ZEW-em, który wiadomo zboczkiem jest i utajnionym recydywistą korespondentem pisma PEEP SHOW (moja ksywka Alex Linga).

Z tym seksem to jest jak ze spaniem z psami. Wszyscy to robią, ale mało kto o tym mówi. A więc stary koniu up!

EURO, RURY I DEFEKACJA

Pytanie retoryczne nr 3  – skoro Unia wali te ciężkie euro w program „Infrastruktura Dla Środowiska”, który polega głównie na tym,  że w każdym mieście i siole musi być kanalizacja wodno – sanitarna to czy ma tego świadomość co UBOGI POLAK  nie ma się już czym wypróżnić?! A myje się w śniegu dla oszczędności…

TO PO CO NAM TE RURY?! Brukselo! Daj nam żyć! Na poziomie…

Przesyłka do Brukseli? Zaraz, zaraz, tylko się   skupię!

Obrazek PAPILOT.PL

JAKIEJ POGODY POLACY POTRZEBUJĄ

O czym tu pisać w deszczowy czas?

Uważam, że najwyższy czas zabrać głos w tej sprawie, gdyż staje się ona co najmniej polityczna. Zwłaszcza w sytuacji w której zimny wiatr z wrednym deszczem wyciskają piętno na mym bladym obliczu a czarny pies podkulajc ogon nie chce nigdzie wychodzić na dwór. Skoro nie w maju to KIEDY WRESZCIE POGODA BĘDZIE? Pytam p.o. Prezydenta Bronisława Komorowskiego bo jak dalej taka aura będzie to jego sondażowy elektorat pozostanie w domu i nie będzie 50 procent plus w I turze; pytam także Ziemowita Pędziwiatra, Karolinę Dobrowolską i Jarosława Kreta także.
I niech ci ostatni się cieszą, że to nie głęboka Azja okresu antycznego bo wkurzony sułtan na początek uciąłby głowy wróżbitom od pogody, żeby poprawić sobie humor nie najlepszą aurą. Odpowiadając na pytanie zawarte w tytule stwierdzam:
1. Takiej pogody rodacy oczekują, żeby rano wstawały zorze (wcale nie polarne) a Bóg nam sprzyjał
2. Żebym wreszcie mógł jechał w lipcu jechać nad polski Bałtyk a nie do Grecji szukać pogody (to już ja jako Polak oczekuję)
3. Ile wiatrów od wschodu tyle od zachodu.

konwalia
I pomyśleć, że kiedyś ludzie nie mieli telewizorów – to co oni robili?!
PS. Ta konwalia jest wyjątkiem gdyż lubi deszcz a proszę jaka przebojowa – nawet na murze wyrosła. Bierzmy z niej przykład.

DZIEŃ BEZ SAMOCHODU

Straszne są skutki ulegania modzie ekologicznej…

Śmiała inicjatywa! Takie trzeba popierać, więcej żywych pszczółek od Bałtyku aż po Tatry, więcej łąk pachnących, mniej nerwów w korkach… Zostawiłem auto pod blokiem i poszedłem na tramwaj. No oczywiście w ten DZIEŃ BEZ SAMOCHODU, co przypada 22 września.

Na wszelki wypadek wyjechałem do pracy o godzinę wcześniej niż zwykle. Dzisiaj nie mogłem się spóźnić. Miałem oddać ważny raport nad którym pracowałem w nocy. Przetarłem blade ze zmęczenia czoło, 6 kaw przez całą noc robi swoje.

Wreszcie nadjechał – czerwony i dzwoniący. Postał, postał na przystanku i pojechał. BEZE MNIE!!! Czyżby ten brzydki motorniczy miał do mnie jakieś uwagi?! Następny był dopiero za pół godziny. Też pojechał beze mnie… Miałem pecha – na przystanku w mojej odludnej okolicy gdzie same blokowiska stałem sam. Po godzinie zjawił się wreszcie jakiś malec z wielkim tornistrem na plecach.

Spojrzał na mnie jak moja teściowa, nacisnął guzik w tym trzecim tramwaju, co też nadjechał i DRZWI SIĘ OTWORZYŁY! Okazało się, że bez użycia guzika nie da się wsiąść. No cóż, uczmy się nawet od dzieci.

W pracy szef był maks wkurzony:

- I co Kowalski, znowu ważne zadanie i znowu was nie ma! Zleciłem ten raport Wiśniewskiemu. Odda go na jutro rano. A wy, karton i się pakować. Poszukajcie sobie nowego frajera, co będzie dotował waszą frywolność w traktowaniu kalendarza. Od jutra was tu nie ma!

Wlokłem się noga za nogą przez korytarz słysząc współczujące głosy kolegów… Może nie wszystkich…

Co w takiej sytuacji mogę zrobić w tym Dniu Bez Samochodu?! Ano skoro go nie mam to wreszcie się nawalić. Bar Piekiełko już czekał. Zabójczy dekolt bufetowej przyspieszał dawki promili… Film mi się urwał dość szybko… I kiedy tak następnego dnia rano szarpałem się na Izbie Wytrzeźwień w kaftanie z przydługimi rękawami wszedł adwokat mojej żony:

- Tu jest pozew o rozwód…

Wiedziałem, że ta małpa tylko czekała na pretekst. Niestety, dostarczyłem go jej zarwaną nocą.

- A samochód, co z samochodem? Zawołałem w ślad za odchodzącą „papugą”.

- Nie ma auta, ukradli w nocy spod bloku. Widać mieli zamówienie na ten rocznik i model… Poza tym nie był ubezpieczony…

Mało tego, że dzień bez samochodu, zapowiadało mi się ŻYCIE BEZ SAMOCHODU, życie bez pracy i życie bez żony. Chyba zweryfikuje swoje poglądy na temat miłości do otaczającego nas środowiska naturalnego…

Zawyłem w tę ciszę poranka wraz trzema związanymi kolegami. A co, i tak wystawią fakturę!

DLACZEGO NIE MOGLIŚMY WYGRAĆ Z IRLANDIĄ?

Dobrze, że nie było dogrywki. W Polsce zdarzyłoby się więcej zawałów.

10 powodów dla których nie mogliśmy wygrać 5 września z Irlandią Północną na Stadionie Śląskim:

1. Bo „łuny” były zielone i się nam zlewały z murawą

2. Bo Axel uszkodził Wasyla i mamy z tego powodu traumę

3. Bo w RPA biją Murzynów i dlatego nie chcemy tam jechać w obawie o całość Rogera (działacze więc pojadą osamotnieni)

4. Bo piłka jest okrągła a bramki są dwie

5. Bo IRA nie śpi tylko skręca bombki

6. Bo oni mają głowy wyżej położone i nimi lepiej główkują

7. Bo sędzia fałszował tym swoim gwizdkiem, a my mamy wrażliwe uszy

8. Bo Księżyc był w pełni

9. Bo adidasy mają kolce

10. Bo…