Mamy to co mamy


a więc

MAMY:

  • premiera, który nie rządzi nawet we własnym domu
  • wicepremiera, który wynajmuje Stadion Narodowy za złotówkę
  • prezydenta, który jest bardzo miłym „miśkiem”, ale jego największą zaletą jest to, że nie wadzi nikomu
  • szefa opozycji, który żałuje co nie urodził się trojaczkiem
  • sędziów i prokuratorów biorących za przymykanie oka na aferzystów „kapuchę”, a zakuwających w kajdany babcie przechodzące na czerwonym
  • sprzątaczki zarabiające więcej od docentów habilitowanych

MAMY TEŻ:

  • fucking, a jak nie to mobing
  • autostrady nadające się po przecięciu wstęgi do generalnego remontu
  • kopaczy biało – czerwonych tak słabych w harataniu gały, że przedszkolaki z Copacabany by im dołożyły
  • żony co nie dają, bo leci ich ulub – sitcom
  • mężów co nie biorą, bo robią na dwa etaty

MAMY WRESZCIE:

  • Matkę Boską Częstochowską oraz Matkę Małej Madzi .

No to czemu się dziwicie, że poza tym co MAMY nic właściwie nie MAMY.

Jak Balonik za balem biegał

Przyśnił mi się Piotruś Baron (ksywa Balonik, radiowa Trójka oczywiście). No to wstałem o tej trzeciej w nocy, godzinie trzeźwiejących alkoholików i zeznaję blogowo co następuje. Równo ćwierć wieku temu w mieście Chorzów, bo ze Śląska jego ród, założyliśmy piłkarską drużynę o frapującej nazwie DO ZERA.

Reprezentowała tygodnik „Goniec Górnośląski” i startowała w lokalnej lidze piłkarskich tzw. piątek. Ja, stary asekurant, uznałem, że raczej będą nam dokładać do zera. Tak rzeczywiście na początku było. Po serii porażek wzmocniliśmy się nieco i było lepiej. Wzmocnieniem był właśnie Piotruś Baron, szczupły wówczas i zwinny oraz Jurek Zawartka – obaj wtedy Radio Katowice.

W porywach bywali również w składzie eks – piłkarze Ruchu Chorzów (np. kolega Rudnow), bo to wszystko działo się na na boisku klepisku kilometr od stadionu niebieskich. Mnie tam tolerowano incydentalnie dając na obronę albo bramkę, bo jak zdjąłem okulary (po śląsku bryle), to niewiele widziałem. Nasz menago, red. Jerry Gieruszczak – obecnie sport chief editor, Nowy Dziennik, USA – miał wzrok jeszcze gorszy, ale się przechera zaopatrzył w kontakty…

Nie ma boiska przy Bałtyckiej – pokrył je wiadukt Drogowej Trasy Średnicowej, nie ma prezesa TKKF Janusza Stachowskiego, który to wszystko organizował, ale są wspomnienia.

SŁOWNICZEK POJĘĆ – bal, po śląsku piłka.

BO CHORZÓW JEST BE

Pierwszy mecz w „kotle czarownic” (czyli na Stadionie Śląskim) to był niewypał. Świeżo po gomułkowskiej odwilży przegraliśmy głupio ze wschodnimi Niemcami 0:1. Bramka była samobójcza i dlatego nikt nie dostał nagrody za strzelenie pierwszego gola.

Za to legenda „niebieskich” Gerard Cieślik dostał za strzelenie bramek w meczu z Rosjanami swetr. Bo tak się wtedy grało, inne nagrody to były rower, albo odkurzacz. Jak teraz czytam za ile kupują napastnika w A-klasie…

Mecz z „Kamandą Sowietskowo Sajuza” był wydarzeniem politycznym. Po śmierci Stalina sypał się obóz socjalistyczny i to, że wygraliśmy było bardzo dużym nietaktem. Sto tysięcy widzów – jak się to wtedy mieściło ?! – zwariowało ze szczęścia…

W 1957 roku chodziłem jednak do żłobka… Za to pamiętam początek lat 80-tych. Również mecz z ZSRR. Chyba eliminacje do ME. Po wprowadzeniu stanu wojennego Wielki Brat nie był lubiany – 80 tysięcy kibiców nie zamknie się do pudła tak więc pomruków i przede wszystkim gwizdów podczas hymnu gości nie brakowało. Za to nasza TVP popisała się wtedy bardzo piękną manipulacją – patrzę ja ci potem podczas retransmisji a tu słychać bardzo piękne oklaski zamiast gwizdów…

Wtedy byliśmy na meczu z kolegą Romanem z Zabrza, dużym i jowialnym. Byliśmy w trójkę – ja, on i flaszka, zwana po śląską „halbą”. Mecz zremisowaliśmy… Jednak było tam więcej pięknych momentów – 1978 rok 4:1 z Holandią (na tym meczu byłem z ówczesną żoną w zaawansowanej ciąży), 1:1 z Portugalią (też już parę lat temu) kiedy to Kazio Deyna strzelił bramkę z rogu…

I teraz słyszę, że jak chodzi o Euro 2012 to w pierwszym rzędzie skreśla się Chorzów. Chorzów, który ma takie tradycje kibicowania, Chorzów, który ma tak zaawansowaną rozbudowę obiektu. Ktoś nas w stolicy nie lubi, bo wątpię, żeby Platini miał coś do Ślązaków. Zarzuty o tym, że obiekt jest źle skomunikowany są dla mnie śmieszne – obok stadionu przebieg czteropasmówka Katowice – Gliwice, a 2 km dalej trasa średnicowa łączy ten teren z autostradą A-4. O co tu więc chodzi?

GDYBY ŻEWŁAKOW MIAŁ GRYPĘ

Gdyby Michał Żewłakow dostał przed meczem w Belfaście silnego ataku grypy jelitowej, nie byłoby samobója, bo grzałby ławę…

Gdyby Michał Żewłakow dostał przed meczem w Belfaście silnego ataku grypy jelitowej, nie byłoby samobója, bo grzałby ławę…

PIESKA GRA

Gdyby Boruc założył koszulkę z JP II może fanatycy spod znaku protestantów sforsowaliby zapory i mecz skończyłby się walkowerem dla nas. Gdyby …

Takich i podobnych usprawiedliwień spodziewam się po meczu przegranym przez nas podobno pechowo 2:3. A ja uważam, że nam się należało. Ile razy jeszcze musimy dostać w cztery litery żeby zmądrzeć! RP i kolejny Weltmaisterchaft mamy z głowy. Czas wyciągnąć wnioski:

1. Należy wysłać natychmiast Leo do Rotterdamu – tam się dogaduje bez problemu, no i PZPN zaoszczędzi na kasie;

2. Przyjąć Smudę, bo gość zasłużył na tę szansę;

3. Zwolnić wszystkich „stranieri” i dać grać kadrze U-21. Będą ich lać dwa lata, ale za to na Euro 2012 (awans pewny jak budowa naszych stadionów!) chłopcy stworzą DRUŻYNĘ.

Fanatycznym kibicem Orłów byłem w latach 1974 – 1982, czyli od meczu piłki wodnej z Niemcami do trzech bramek Bońka, który sam wygrał z Belgią. Potem zaczęły się szachy Piechniczka, wspartego szczęką Gmocha – zdobyliśmy jedną bramkę na MŚ i wina była wszystkich tylko nie tych, co piłkę kopią.

Sens całego tego biznesu tak streścił jeden z angolskich pismaków w roku 1973 (po słynnym remisie na Wembley): „Bo wy byliście jak głodne wilki, a my jak syte brytany. Tak się to stało”. Chciałbym doczekać znowu głodnych wilków…

PS. Rozwiązanie jest jeszcze jedno – autonomiczne. Skoro Wyspy Brytyjskie mają w porywach do pięciu reprezentacji (pomimo, że to jedno państwo) zróbmy i my taki „szpas”. Wystawmy do rozgrywek Śląsk, Warmię, Mazowsze, Małopolskę itd. Zawsze jakaś kadra się przedrze.