Bułgarska wiosna

Ponieważ wścieklizna macicy Katarzyny W. zdominowała tematykę naszych mediów nieśmiało zwracam uwagę na zamieszki „prądowe” w Bułgarii. Ceny poszły tam w górę razy dwa.

Do masowych protestów przeciw wygórowanym rachunkom za ogrzewanie i prąd doszło w tę niedzielę w 15 bułgarskich miastach. Od tygodnia klienci publicznie palą swoje rachunki i domagają się kontroli.

W Sofii przed resortem gospodarki i energetyki protestujący obrzucili ministra Deliana Dobrewa śnieżkami. Potem przeszli pod parlament, krzycząc „Mafia!” i „Rekiet”. W Warnie setki osób spaliło rachunki i położyło się na ulicy, blokując ruch.


Rząd próbuje coś odkręcać a trzeba wiedzieć, że dystrybucja prądu w tym kraju jest w rękach prywatnych (znacząca większość należy do firm z Austrii i Niemiec). W dodatku Bułgarzy nie dość, że przeważnie gotują na prądzie to jeszcze się nim ogrzewają. Bułgaria i Rumunia dołączyły do Unii na końcu. Trudno uwierzyć, ale poziom życia jest tam niższy niż w Polsce.

Od lipca br. tymczasem wchodzi u nas ustawa śmieciowa. Cena wywozu odpadów też pójdzie w górę razy dwa, albo i trzy. Budżet przynajmniej połowy polskich rodzin jest bardzo napięty. Może go przewrócić nawet kwota rzędu sto złotych. Zarobki to jedno, ale wielu z nas zadłużyło się ponad miarę i spłaca kredyty kredytami. Na dłuższą metę to także może przynieść protesty społeczne o charakterze ekonomicznym.

Wystarczy iskra, z niej rozgorzeje płomień. Kto to powiedział? Lenin. Wiem, wiem – szpieg niemiecki. Ale przecież Niemcy to teraz nasi bracia w Unii a Rosjanie nie! Ale się pomieszało. Warto długo żyć.

P.S. Na mapie biedy i tzw. wykluczenia społecznego Eurostatu Bułgaria jest zdecydowanie czerwoną latarnią (prawie 50 procent ludności żyje pod kreską!)

www.e-zew.pl


W Sofii przed resortem gospodarki i energetyki protestujący obrzucili ministra Deliana Dobrewa śnieżkami. Potem przeszli pod parlament, krzycząc „Mafia!” i „Rekiet”. W Warnie setki osób spaliło rachunki i położyło się na ulicy, blokując ruch.