W Katowicach na Rynku

 

20 i 21 sierpnia I Targi Staroci na rewitalizowanym katowickim Rynku. Bardzo dobra inicjatywa dzięki, której ta przestrzeń odżyła. Targi zorganizowano przed Skarbkiem; Plac Kwiatowy i fontanna oraz ławki stworzyły natomiast nową jakość pomiędzy byłym Domem Prasy (obecnie UM) a Zenithem.

Piją tu ludzie kawę, spotykają się zakochani, przejeżdżają rowerzyści. Niżej podpisany musi więc odwołać kilkakrotnie wypowiedziane sądy o tym, że skrzyżowanie torów tramwajowych nigdy Rynkiem, czy jak kto woli agorą w tym miejscu nie będzie.

Do upartych świat należy. I w tym miejscu przeniesienie w realia szopienickie. My także mamy nową przestrzeń centralną w Szopienicach – Plac Powstańcow Śląskich oraz deptak, początek ul. Obr. Westerplatte. Miejsca jest dość, dlaczego jednak nic się tu nie dzieje? Ani ławki, ani klombu, dlaczego nie zorganizować tu chociażby Kontraktów Roździeńskich, których zaniechano lat temu 20?! Pomysłów może być więcej.

Może nasza Rada Jednostki podniesie ten temat. 

ZEW

ja bl man bl obr bl

 

TOUR DE POLOGNE – OD TEORII DO PRAKTYKI

ja przed CK Kat

23 lipca, nowe Centrum Kongresowe w Katowicach, konferencja prasowa promująca „nasz” etap Tour de Pologne. Jest to etap – nr 3 (4 sierpnia), prowadzący z Zawiercia do Katowic. Obecni – dyrektor wyścigu Czesław Lang oraz przedstawiciele 8 miast będących na trasie.
W jakimś sensie także i mój etap, bo w Zawierciu się urodziłem, a z Katowicami jestem związany (zawodowo i mieszkaniowo też kiedyś) od 40 lat. Po opowieściach jak to będzie na trasie oraz na starcie i mecie wystąpiłem jako pierwszy z pytaniem, a może raczej felietonem. ODEZWAŁEM SIĘ MNIEJ WIĘCEJ W TE SŁOWA:
Pięknie, że mamy święto kolarstwa, popieram w pełni, ale potem przyjdzie proza życia. Ja dzisiaj przejechałem 40 kilosów na „bajku”, z czego jedynie 10 udało mi się przejechać rwanymi ścieżkami rowerowymi. Reszta drogi to przepychanki z automobilami różnej maści. Marzyłoby mi się, żeby w ślad za coraz bardziej powszechną miłością do rowerowania poszedł także rozwój infrastruktury. Mamy tutaj przedstawicieli 8 miast. Zadam pytanie retoryczne – czy współpracują one ze sobą w zakresie koordynacji przebiegu tych ścieżek?
Zdaje się, że nawet dostałem brawa. W tej kwestii wypowiedzieli się jedynie Prezydent Katowic Marcin Krupa oraz Zawiercia Wiktor Grim.
P.S. Nota bene na imprezę jedynie ja oraz sławny Wojciech Redaktor Mszyca, ze swoją antyczną damką „Adler”, byliśmy jedyni, którzy dotarli w okolice Spodka „bajkiem”. Reszta dotarła we wnętrzu blaszanek, z klimą lub bez. Cóż dodać, cóż ująć.

ZEW

ja lech p

ZEW z kolarskim Mistrzem Świata Lechem Piaseckim i szefową sportu w UM Siemianowice Śl. Małgorzatą Pichen.

W sprawie picia za błędy

Piątkowy wieczór, Katowice, Matras (ten w Silesii). Trochę przypadkowo trafiamy na spotkanie z Jackiem Cyganem, poetą i tekściarzem, ale z wyższej spółki. Ludzi trochę mało, ale dobrze – była okazja do porozmawiania.
Głównie o promocji jego książki „Życie jest piosenką”. Było o Edycie Górniak i jej rozterkach co zaśpiewać wtedy 20 lat  temu na Eurowizji, piciu za błędy z Rynkowskim, który nie miał image po odejściu z Voxu i o tym czy Zdzisława Sośnicka ma …300 zębów.
Jacek Cygan, chłopak z Sosnowca, działał już z „Naszą Basią Kochaną” (kto to pamięta). To żywa historia tego co się działo w ostatnim pół wieku w polskiej rozrywce estradowej. Warto było posłuchać.

Co do picia to była mineralka, nazwy firmy nie podam.

SZKLANY DOM, JUŻ NIE PRASY

Kiedy w połowie lat 70-tych nastałem do Katowic, jako długowłosy student, Dom Prasy (Rynek nr 1)  zbudowany w roku 1963 jawił się nam, adeptom sztuki dziennikarskiej jako Olimp, twierdza dla wybranych. Nie wpuszczali tam byle szaraczka. To była zamknięta impra. Legitki żakowskiej cerber nie tolerował.

Na pierwszym piętrze mieściła się stołówka (kiedyś Cafe Sport, a potem restoran „Pod Prasą”), a z tyłu klub dla lepszych gości, drink bar, przesuwne drzwi, za którymi można było tylko podejrzeć, co się działo. Wiodły tam również „od zadka” tajne schody prowadzące wprost do redakcji „Dziennika Zachodniego”,  „Trybuny Robotniczej” – później „ Trybuny Śląskiej”, „Sportu”. Obok pod adresem Rynek 13, którego fronton zastawiał często stumetrowy portret Lenina, były redakcje „Panoramy”, „Poglądów”, później „Tak i Nie”, wreszcie „Wieczoru”. Parter to był Międzynarodowy Klub Prasy i Książki MPiK, gdzie można było przy taniej herbatce posiedzieć i poczytać prasę, tendencyjną, ale jednak prasę. Było to ulubione miejsce spotkań emerytów i tych, co kasy za bardzo nie mieli.


Można tu było zobaczyć, w pionie i poziomie, takie tuzy prasowe i obyczajowe jak – Wilhelm Szewczyk z nieodłącznym mięśniem piwnym oraz cygarem, twórca potęgi „Dziennika Zachodniego” Bronisław Schmidt – Kowalski, Stanisław Wojtek, Kazimierz Zarzycki, Janusz Durmała, Karol Herbst, później Anka Woźniak, Daniel Tresenberg, czy wreszcie zmarły niedawno Otek Morawski (foto). Wszystkich nie wyliczę. No i wreszcie super – dyrektor RSW Prasa – Książka Ruch w Katowicach mgr Karol Szarowski, który słynął z tego, że miał węża z kieszeni i z tego, że dyrektorem był od zawsze. Potrzeba było dopiero roku 1989, żeby odszedł w niebyt. Przychodzili tu również twórcy z innych branży, malarze (np. prof. Tomasz Jura), aktorzy tak jak Ryszard Zaorski…
Prawda czasu, prawda rynku wyrywała kolejne redakcje z grona istniejących tytułów. Najdłużej bronił się „Dziennik Zachodni”, który bodajże 5 lat temu wylądował na peryferiach Sosnowca koło drukarni. Żeby było taniej. Wiadomo już było od dawna, że miasto przejmie swój obiekt i urządzi po swojemu. Urząd przy pobliskiej Młyńskiej 4 pękał w szwach. No i właśnie dzisiaj kapital remont za 26 milionów się skończył. Mamy kolejny szklany dom Żeromskiego, przepraszam Prezydenta Piotra Uszoka, który żelaznym uporem przeorał oblicze centrum miasta. Na parterze Biuro Obsługi Mieszkańców, potem kolejne wydziały. ZAMIAST STOLIKÓW KNAJPIANYCH NA I PIĘTRZE – o zgrozo! – stanowiska przyjęć Wydziału Geodezji!!!
Duchy wybitnych redaktorów przeważnie w grobach się przewracają… Udało mi się przebić z pytaniem, podczas zaimprowizowanej wśród tłumu interesantów na parterze, pędzących urzędników i sprzątaczek ze szmatami typu mop: „PANIE PREZYDENCIE A CO Z TRADYCJĄ? Może przynajmniej to, że był tu pół wieku Dom Prasy uczcić tablicą?!”
Tu Pan Prezydent Piotr nagle się ożywił i rzucił w stronę prężącego się z gotowością rzecznika magistratu: „Tak tabliczka, dobry pomysł, może na I piętrze, też tu czasem chodziłem „Pod Prasę”, tak jakby się rozmarzył. Lecz za chwilę juz wrócił do roli polityka wypowiadając te oto słowa: „PRASA PRZEMIJA, WŁADZA ZOSTAJE”. Coś w tym jest, coś w tym jest, po czwartej władzy w centrum Katowic prawie już nie zostało śladu, ale będzie tabliczka. Może też trochę dzięki mojemu mendzeniu…
Podobno był pomysł, żeby zachować tu restaurację, ale jak pogodzić ją z godzinami czynności wydziałów UM? Tylko czy byłaby ona kultowa? Raczej lunchowa. To se ne vrati.
P.S. Ostatnio ukazała się książeczka jednego z dinozaurów prasowych Czesia Ludwiczka pt. „W cieniu Domu Prasy”. Oby więcej takich pamiątek.
I po redaktorach pozamiatane, foto Zew

Galeria w środku miasta

Dopiero wczoraj byliśmy wieczorową porą w Galerii Katowickiej (otwarto ją 18 września). Wbudowana w przestrzeń pomiędzy dworcem kolejowym a ulicą 3 Maja mieści 250 sklepów. Wnętrze to potężne i wysokie hale, z podziemnymi ma pięć poziomów, nawiązujących do wyglądu obiektu PKP.
Wieczorem hostessy zmęczone, szpilki noszone cały dzień uwierają, tylko czasem rzucają tęskne spojrzenia na chłopaków z ochrony. Może razem gdzieś dzisiaj zaszaleją na dyskotece, może się będzie z tego potomek, dla którego za lat 20 Galeria Katowicka to już staroć…
Otwarcie obiektu nastąpiło rano w środę, tłum parł na szkło drzwiowe, bo podobno „płaszczaki” (TV LCD) miały być na bezcen. Zupełnie jakby za komuny rzucili zwyczajną bez kartek.
Nikt jakoś już nie pamięta wojny o kielichy, konstrukcje podtrzymujące sufit sąsiedniego dworca, z którym nowa galeria stanowi jedność, o które bój wiedli miłośnicy kolejowej architektury. Teraz są już tylko miłośnicy niskich cen i darmowych szampaników, które rozdawano na otwarciu.
Prezydenta Katowic Piotra zapytałem kiedyś o to ile sklepów i knajpek padnie w okolicy z powodu GK. Powiedział, że to proces nieuchronny. No cóż, słonie grzeją przez dżunglę wprost do wodopoju. Parę drzewek zdeptanych? Nie będą te to wyrosną inne…
A mnie w tych wszystkich GALERIACH wkurza jedno – nawiązują nazwą do sztuki a jest tam w zasadzie jedynie sztuka sprzedawania. Wyjątek w regionie stanowi Silesia, gdzie są na placu koło fontanny często obecne są wystawy foto, i to z najwyższej półki. O obrazach już nie wspomnę.

P.S. Sztuką jest podobno oświetlenie zewnętrzne obiektu. W wieczór poprzedzający dzień, który ma być ciepły i słoneczny, pogoda fasada będzie świeciła się w kolorze żółtym, a gdy przewidywana będzie niska temperatura i opady – w kolorze ciemnoniebieskim. W Dzień Flagi GK będzie biało – czerwona, hm, szkoda, że podobnie nie świeca nasze kobiety. Na czerwono – dzisiaj nie będzie mnie bolała głowa łóżku, na niebiesko – wypad, bo będę kąsać itd.

Europejskie mecyje

Pozazdrościły Katowice Warszawie i też się zablokowały komunikacyjnie na ten tydzień. A to za sprawą Euro Kongresu MŚP. Za cholerę nie zaparkujesz a jak już jest miejsce to przepasane biało – czerwonymi szarfami.
Szlag trafia też panów meneli, co koło pomnika Korfantego (okolice Urzędu Wojewódzkiego) miejsca parkingowe dzierżawią zwykle za jabola. Z powodu najazdu VIP-ów tym razem poszli w odstawkę.
A tu wszędzie panele i inne duperele. PO przystąpiła do ostrej ofensywy.
Wczoraj premier Donald otwierał kongres a zaraz potem wylądował w pobliskich Siemianowicach, żeby się ładnie komponować w kadrze mając produkowane tam Rosomaki w tle. Czy przypadkowo w Siemianowicach? Skoro to matecznik braci Matusiewiczów, których właśnie z hukiem wywalił.
Wczoraj prezydent Bronisław również w Katowicach a dzisiaj w Opolu robi punkty dla państwa i partii. Kolejność można odwrócić. A ja kapelusz ze Skoczowa (vide foto) chylę przed prezesem RIG Tadeuszem, sprawcą całego tego zamieszania.
Biznesu uczył się m.in. na mnie – kiedy pod koniec lat 80-tych przywiozłem dżinsy ze Stambułu był właścicielem komisu w Ch. Kupił je ode mnie po 3 dolce sztuka, ja nabyłem z kolei spodnie w Turcji po 4 zielone. Przyciśnięty do ściany przez wierzycieli musiałem jednak pójść na tę transakcję…
Jutro otwarcie Galerii Katowickiej. Igrzyska trwają…

AWANTURA WOKÓŁ POMNIKA WDZIĘCZNOŚCI

Były poseł KPN Adam Słomka znowu w akcji. Nie po raz pierwszy odgrzewa on temat obecności Pomnika Wdzięczności Armii Czerwonej. 10 lipca cała Polska zobaczyła jak eks-poseł kładzie się w otoczeniu policjantów na schodkach przed pomnikiem niczym Rejtan (podobno zasłabł). O co tu w ogóle chodzi?

  • Mam nadzieję, że zostanie zrealizowany postulat środowisk niepodległościowych w Katowicach i uchwała rady miasta jeszcze z 1990 r. Radni PiS podnosili ten postulat już w poprzedniej kadencji – twierdzi radny Piotr Pietrasz.

PiS jest obecnie w koalicji z rządzącym ugrupowaniem Forum Samorządowe i Piotr Uszok. O wyjaśnienia poprosiliśmy Macieja Biskupskiego, asystenta Prezydenta Katowic. Oto co nam powiedział:

  • W budżecie Katowic już dawno zabezpieczono 50 tys. zł na przeniesienie Pomnika Wdzięczności Armii Czerwonej z centrum Katowic z Placu Wolności na cmentarz żółnierzy rosyjskich znajdujący się w Parku Kościuszki. Prezydent Katowic Piotr Uszok uzyskał zgodę na tę „przeprowadzkę” od Wojewódzkiej Rady Ochrony Pamięci Walki i Męczeństwa oraz Wojewody Śląskiego. Nie jest to prosta operacja i nie wiem kiedy do niej dojdzie, czy to będzie jeszcze w tym roku. Przykro nam, że dochodzi przy tej okazji do tak nieprzyjemnych incydentów jak ten który miał miejsce w środę.

Rys. Vitek Skonieczny

Pomniki na tym miejscu były różne. W 1898 r. na ówczesnym Wilhelmsplatz umieszczono pomnik dwóch cesarzy Wilhelma i Fryderyka. 13.12.1920 r. pomnik wysadzili w powietrze członkowie Polskiej Organizacji Wojskowej. W 1923 r. w tym samym miejscu utworzono Grób Nieznanego Powstańca Śląskiego. Obecny pomnik stoi od roku 1945. Jest to jego druga, większa wersja. Jeden z dwóch żołnierzy ma na sobie mundur polski.

Już w latach 80-tych ubiegłego stulecia był pomnik miejscem demonstracji a także był dewastowany. Dla ugrupowań prawicowych i postsolidarnościowych jest to symbol totalitaryzmu i nowej niewoli Polski.

Władze Katowic wystąpiły również o zgodę na przeniesienie pomnika do Ambasady Rosji w Warszawie.

O opinię na temat pomnika i jego przyszłości poprosiliśmy Jerzego Paluchiewicza, szefa Rady Miejskiej Sojuszu Lewicy Demokratycznej w Katowicach:

  • Nie ulega wątpliwości, że w roku 1945 Śląsk został wyzwolony przez Armię Czerwoną. Czy się to komuś podoba, czy też. Nie przekreślają tego też incydenty jakie zdarzały się po styczniu 1945 na tym terenie. Taka jest wojna. Manewr taktyczny marszałka Koniewa zapobiegł wtedy walkom oraz ofiarom ze strony ludności cywilnej, o zniszczeniach miast już nie wspomnę. O tym musimy pamiętać. Od lat nasza organizacja, wspólnie ze Związkiem Weteranów i Rezerwistów Wojska Polskiego, w rocznicę wyzwolenia pali znicze i składa wieńce na miejscu pochówku żołnierzy radzieckich w Parku Kościuszki.Temat przeniesienia lub nawet zniszczenia tego monumentu jest tematem zastępczym. Ciągłe grzebanie w przeszłości nie pozwala nam w pełni na zajmowanie się innymi bardziej znaczącymi problemami społecznymi i ekonomicznymi. Wszystko to już było.

Z. A. Wieczorek (tekst i foto)

OD AUTORA: Pragnę zauważyć, że na postumencie znajduje się nie tylko żołnierz radzieckich, ale również i polski. Czy protesty prawicy mają na celu również przekreślenie wkładu naszych żołnierzy w walkę o wyzwolenie polskich ziem?

Jedna z lokalnych gazet przeprowadziła sondaż w kwestii Pomnika Wdzięczności. Okazuje się, że nastolatkowie w ogóle nie wiedzą co to jest za pomnik i od kiedy on tu stoi. Dzieje się tak również dlatego, że z monumentu został po transfomacji usunięty napis.

Kwestia ta więc interesuje w pierwszym rzędzie zacietrzewionych prawicowych działaczy starszego i średniego pokolenia takich jak Kazimerz Świtoń, czy też Adam Słomka, utrzymujący że matkę mu zabiło UB. Oni się już nie zdążą zmienić.

Plac Wolności jest usytuowany w zachodniej części centrum miasta. Katowice kilka lat temu zbudowało tu estetyczną szklaną fontannę. Jest to miejsce odpoczynku dla mieszkańców.

Obok w byłym Pałacu Goldsztajnów (i siedzibie TPPR kiedyś) mieści się Pałac Ślubów USC. Bywa, że pary robią sobie w tej scenerii sesje fotograficzne. Także z Pomnikiem Wdzięczności w tle. Może więc powinniśmy przestać burzyć w tym miejscu kolejne pomniki tylko uznać, że są one jednak częścią historii? A tej nie zmienimy.

(Artykuł mój ukazał się w wydaniu Dziennika Trybuna, 16 lipca 2013 r.)

WC naszych marzeń

„Katowice i Sanitec Koło ogłaszają konkurs „Projekt Łazienki 2013”

W związku z organizacją konkursu

na projekt koncepcyjny toalety publicznej w Katowicach przy ulicy Tylnej Mariackiej

zapraszamy na konferencję prasową.
Data: piątek 1 marca, godz. 12

Miejsce: Urząd Miasta Katowice, ul. Młyńska 4, sala 315

Organizator: Urząd Miasta Katowice i Sanitec Koło”

Taki komunikat dostałem. Zapowiada się frapująco…

Ja jestem za tą koncepcją, ekologicznie i przestrzennie.

„Pod Prasą” wiecznie żywe?

Wszędobylski redaktor Marek Kopczacki, kiedyś były „telewizor”, ruszył od wczoraj z dziennikarskim pubem PRZECIEK. Wszystko w piwnicy hotelu „Katowice”, w miejscu zwanym niegdyś „Piekiełkiem”. Pub nawiązuje do tradycji lokalu o nazwie „Pod Prasą”, który działał przy Rynku i upadł praktycznie 10 lat.

Tam się gromadziły elity pióra i mikrofonu, nie zawsze przebywając tam w pozycji pionowej. Marka zasiliłem zbiorem starych gazet, nawet sprzed pół wieku takich jak „W Służbie Narodu”, „Perspektywy” (wersja z lat 70-tych, które zbierałem z powodu gołych panienek), „Śląską Panoramą”, „Przekrojem”, „Dziennikiem Śląskim” i innymi zabytkami. Zawsze to lepiej niech ludziska oglądają niż piec zasilać będą. Czy elity jeszcze żyją i czy będą się gromadzić, zobaczymy.

POMNIK WIECZORKA

Kto wie, może to odległy wujek?

Stał sobie przy tej ulicy Nałkowskiej (Katowice – Nikiszowiec, dzielnica podobno perła robotniczej architektury) coraz bardziej zaniedbany. Pomnik Józefa Wieczorka, bo o nim mowa. Postać, której został poświęcony miała sporego historycznego pecha.
Urodził się w Zawierciu (rok 1893), w latach 20-tych XX wieku organizował strajki na terenie Śląska – stał na czele Komitetu 21.
Jego imię nosi tutejsza kopalnia. Józef Wieczorek zginął w 1944 roku w oświęcimskim obozie.

pomnik

Relikty po byłych idolach PRL przeważnie już się nie ostały, albo zapomniane niszczały. Józef Wieczorek miał historycznego pecha. Ale nie do końca – było co przynajmniej reaktywować. Dokonał tego kilka dni temu Johan Bros z Moniką Pacą z Galerii Szyb Wilson, największej prywatnej galerii sztuki utworzonej w byłej kopalnianej cechowni, a więc miejscu gdzie się górnicy przebierali, mieli szatnię, a także administrację.
Pomnik odnowiono w stylu „art new” – nie wszystkim się to spodobało. Jedno jest pewne ślad po patronie został ocalony
Z. A. Wieczorek
PS. A swoją drogą muszę poszperać w archiwach – skoro Wieczorek, jak i ja z Zawiercia, to może to rodzina?!
Foto: Zdzisław Majerczyk NEKESH