WRZEŚNIOWE STROFY  

 

I Milion wierszy

 

Napisałem milion wierszy

ale czytać tego nie umieją

albo nie chcą

albo czasu nie mają

 

(A ja mam je czas pisać!)

 

I tylko Ziemia kręci się

ją też poezja nie obchodzi

 

Napiszę więc Wiersz Ostatni

nowy, lepszy

Numer milion i jeden

I wreszcie będę sławny

A kiedy odejdę skutecznie

nazwą mną kometę

Odpowiednio dużą

 

Która rozpierdzieli w pył

Nie-czytających i Matkę Gaję

 

Aż kości dinozaurów się zdziwią

 

Zew Dob. 1 IX 2017

 

II A jeśli

 

A jeśli już się nie obudzę

Ten garnek z zupą jednak zakryj

żebym miał na Zmartwywchstanie

bo głód mój wtedy będzie wielki

 

A jeśli pójdę sobie precz

wystawiaj znicze w każdym oknie

Żebym wracając nie zabłądził

z manowców tego świata

 

A jeśli kochać Cię przestanę

to nie wierz mi

bo może tylko droczę się z Tobą

Żebyś mnie kochać nie przestała

 

Zew 17 IX 2017

 

 

 

 

 

WRZEŚNIOWE STROFY

 

I Milion wierszy

 

Napisałem milion wierszy

ale czytać tego nie umieją

albo nie chcą

albo czasu nie mają

 

(A ja mam je czas pisać!)

 

I tylko Ziemia kręci się

ją też poezja nie obchodzi

 

Napiszę więc Wiersz Ostatni

nowy, lepszy

Numer milion i jeden

I wreszcie będę sławny

A kiedy odejdę skutecznie

nazwą mną kometę

Odpowiednio dużą

 

Która rozpierdzieli w pył

Nie-czytających i Matkę Gaję

 

Aż kości dinozaurów się zdziwią

 

Zew Dob. 1 IX 2017

aple

II A jeśli

 

A jeśli już się nie obudzę

Ten garnek z zupą jednak zakryj

żebym miał na Zmartwychwstanie

bo głód mój wtedy będzie wielki

 

A jeśli pójdę sobie precz

wystawiaj znicze w każdym oknie

Żebym wracając nie zabłądził

z manowców tego świata

 

A jeśli kochać Cię przestanę

to nie wierz mi

bo może tylko droczę się z Tobą

Żebyś mnie kochać nie przestała

 

Zew 17 IX 2017

 

 

 

 

 

MŁYNY CZASU

 

(Komandorowi)

Młyny czasu mielą powoli

za to bardzo dokładnie

 

  • - Wózek dziecięcy, ten śmieszny na łące
  • smoczek co w gębie mam, żłobkowy
  • pierwszą zabawę w lekarza z przyszłą lekarką
  • - Słońce zmieszane z deszczem
  • kapsle od Wyścigu Pokoju dookoła bloku
  • pomidory rozwalone na szafie na „18-tkę”
  • dziewictwo stracone za zdradę wtedy przyjaciela

 

- Niebieski rower co ja nim do Aten

wszystkie noce i dni

pamiętania i zapominania

 

- Kościoły i cerkwie w których jak na dworcu

bo ciągle kogoś żegnamy

do czasu aż sami odjedziemy

 

Wszystko to

MŁYNY CZASU przemielą na pył

 

Tylko – co z tej mąki będzie za chleb?

 

Zew, 17 stycznia 2017 rok

Dobieszowice – Sosnowiec

rynek(1)

 

 

WIATER OD NEPTUNA

Kiedy wieje bardzo myśli poety uciekają wysoko i daleko…

Nie, nie tego boga od oceanów, ale planety, co leży na samym zadupiu Układu Słonecznego. Odkryli ją dokładnie nie wiadomo, po co. Chyba po to, żeby zimą 2137 roku nasz rodak, Jan Kowalski pojechał tam na wczasy.
Po kolei. Wyobraźmy sobie wielki przeszklony hall hotelowej restauracji TRYZUB – przy barku z filozoficzną miną siedzi właśnie Jan K. i wali koktajl „Stardust”. Obok też skwaszony Niemiec, za ladą Ukrainka w wieku rębnym. Za szybą latają meteory i inne kosmiczne świństwa podwiewane wiatrem miejscowym – co to zasuwa 4 tysiące kilometrów na godzinę, chociaż mu za to nikt nie płaci.
Dialog toczy się mniej więcej taki.
NIEMIEC (ponuro) – Prost!
(wznosi kufel)
KOWALSKI (nieco weselej, ale też ponuro)
- Za Grunwald!
NIEMIEC (zaczepnie)
- Komuś się tu w ryj zachciało?!
(Kowalski miał pecha, bo gość akurat studiował historię starożytną)
UKRAINKA W WIEKU RĘBNYM
(nic nie mówi tylko ziewa)
W tym czasie jakiś satelita piznął w osłonę magnetyczną okna – zwolna zaczął po szybie zsuwać się kawał blachy z napisem „Sdiełano w CCCP”.
NIEMIEC (trochę pojednawczo, w końcu jak zabije współkonsumenta to z kim będzie pił))
- A właściwie Polak to po coś tu przyjechał?
KOWALSKI
- Stara mnie wk…iła.
NIEMIEC (zdziwiony)
- I co, i co?!
KOWALSKI
- Jak to CO?! 16 lat się tu leci w jedną stronę, 16 lat wraca. W hibernacji to jest dla nas 3 plus 3 miesiąca, razem pół roku. Za ten czas moja szanowna żona będzie na cmentarzu. Już jej zresztą zamówiłem przepiękny granicik.
NIEMIEC
– A mnie się trafiła główna nagroda w „Miliarderach”…
Z trzaskiem otwierają się drzwi od śluzy, Wchodzi jakiś gość w skafandrze. Tupie, sapie i pluje. Cały na niebiesko skurzony.
UKRAINKA W WIEKU RĘBNYM
- Coś podać?
FRANCUZ (rodem z Czarnej Afryki)
- Szampana! Muszę się nieco odświeżyć.
UKRAINKA W WIEKU RĘBNYM (oschle)
- Szampan tylko w tabletkach.
FRANCUZ (wkurzony)
- Sacre bleu. Wiedziałem, że tak będzie. Trzeba było w tym Paryżu pod mostem dalej siedzieć…
KOWALSKI
- A coś pan robił pod tym mostem?
FRANCUZ
- Jak to co? Mieszkałem. Pewnego pięknego dnia rano znalazłem portfel a tam był bilet na Neptuna. No to ja mówię, co mi to szkodzi, zmienię klimat.
NIEMIEC (zapatrzony w ekran telewizora nad barem)
- Frau, zrób no pani głośniej to pudło.
Leciał właśnie dziennik CNN. Podniecony spiker recytował a z tyłu miał obrazek dymowego grzyba.
SPIKER (z offu)
„Pierwsze zaczęły IV wojnę światową Chiny Ludowe – zniszczyły Władywostok. Ich bomby miały nadruk, że są produkcji amerykańskiej. W odwecie car Sasza Rasputin wysłał rakiety na Waszyngton. W całą sprawę wmieszała się AL KAJDA, która postanowiła wykorzystać spór pomiędzy wielkimi…”
Ekran rozbłysnął eksplozją w studiu, potem już zaczęło tylko śnieżyć…
POLAK
- Może wiater zerwał antenę…
FRANCUZ (wpatrzony w dekolt Ukrainki zawtórował)
- Może…
NIEMIEC (praktyczny, już się przyssał do okularu teleskopu stojącego przy szklanej ścianie)
- Nie ma już Ziemi! Jest tylko kupa kamieni. Nie ma mojego domku w Alpach. Zostaliśmy sami…
Ukrainka z Murzynem wpółobjęci zniknęli na zapleczu przedłużać gatunek.
KOWALSKI (filozoficznie)
- Za to mamy cały bar do dyspozycji.
MORAŁ:
Podróże kształcą i moga cię ocalić.
PS. A czemu wiater? Bo wiatr jest na ziemi, a w kosmosie WIATER.