POLSKA, POLSKA PONAD WSZYSTKO!

 

Wczorajszym remisem (Euro 2016, Paryż) rzuciliśmy mistrzów świata na kolana! Ochy i achy, ale im się udało, że ich Germanów tym razem oszczędziliśmy, że im nie dokopaliśmy do zera. POLSKA MESJASZEM FUTBOLU, brzmi od morza do morza.

I tylko ja głupi debil oraz komuch, renegat matematyczny za cholerę nie mogę pojąć jak to my jesteśmy potęgą skoro NIEMCY TRAFILI I TO MOCNO W ŚWIATŁO BRAMKI 4 (SŁOWNIE – CZTERY RAZY) a my w zamian mamy jedynie dwa machnięcia – ALE ZA TO JAKIE, STUPROCENTOWE! – ARKA M.?!

Ludzie, cieszmy się, że tym razem zachodnie wiatry przerwały chmury i Bóg spojrzał wreszcie łaskawym okiem na nas maluczkich biało – czerwonych a zgodnie z tradycją Niemcy nie wsadzili nam piguły 3 sekundy przed końcem.

Grajmy dalej i dajmy wreszcie na murawę strzelców, którzy nie machają rękami jak nieloty bocianie oraz nie pudłują tylko robią swoje!

BO JA W TEMACIE MECZÓW POLSKA – NIEMCY absolutnie zatrzymałem się w rozwoju w roku 1974. Tamtego meczu wodnego Niemcy – Polska na Waldstadionie nie mogłem oglądać, bo pisałem egzamin z ruskiego zdając na wrocławski uniwerek. Czego nie mogę odżałować do dzisiaj.

polska-1974

A może ja jaka ofiara systemu jestem, abo co w związku z tym? Byle do wtorku, kiedy to gramy z Ukrainą, która nie wiedzieć czemu występuje w barwach Górnego Śląska.

Polska, czyli odwieczne cierpienie

Angela milczy, Władimir robi swoje, a za Wielką Wodą znowu nie mają zamiaru umierać za przysłowiowy Gdańsk. Jeszcze Amerykanie się nie wyplątali z Iraku. Jak Rosji będzie mało Ukrainy i Białorusi to przejdą po nas mostem.
Czym niby się mamy bronić? Chyba, że PiS ma jakąś Wunderwaffe w czarnej teczce. Że co, że sentymenty, że w roku 1920 ocaliliśmy cywilizację chrześcijańską i europejską? Patrząc z perspektywy prawie wieku to raczej nie było warto.
Polska ma pecha geopolitycznego – nie leży niestety na wyspie tylko na trasie przemarszu Wschód – Zachód (vide Bonaparte, Hitler i doktryna Breżniewa). Jakże często o tym zapominamy, że Unia i NATO będzie wolała rosyjski gaz niż na drugie danie grzybki atomowe made in Kreml.
A my dalej się nadymamy jako te balony i wydaje się nam, że Polska Mesjaszem narodów. Z losu Zbawiciela to bardziej mamy do czynienia nie z wyjątkowością naszej misji i wybraniem nas spomiędzy innych, ale raczej z cierpieniem. Na własne życzenie.


Euro-bełkot w Mieście Bytom

Prastare śląskie miasto Bytom wyludnia się, kiedyś było tu 200 tysięcy mieszkańców, teraz o 40 tysięcy mniej. Substancja mieszkaniowa w ruinie (dodajmy głównie stworzona przez Niemców, braci w Unii teraz). 16 marca bytomian czeka REFERENDUM.
Każdy więc – kto raczy na nie pójść dostanie karteczkę z następującą treścią:

CZY JEST PAN/PANI PRZECIWKO ZRÓWNOWAŻENIU BUDŻETU MIASTA, realizowaniu ważnych dla Bytomia inwestycji oraz częściowemu zabezpieczeniu środków na wkład własny na projekty współfinansowane z Unii Europejskiej poprzez wydzierżawienie na czas nieokreślony udziałów Bytomskiego Przedsiębiorstwa Komunalnego Spółka z o.o.?”
Możliwości są dwie TAK lub NIE.

No to ja ZEW k…a pytam o co chodzi w tym euro-bełkocie, bo ja po 19 latach edukacji, w tym magisterka politologiczna i studia podyplomowe nie wiem! No tak jak (pi, pi) średnio-rozwinięty Bytomianin ma wiedzieć?! Panie Wiceministrze Adamie Ździebło (rozwój regionalny), za mało Pan tych słowników z europejskiego na nasze autorstwa Prof. Jana Miodka nadrukował, za mało.
P.S. A ja w jednym mięsnym sklepie bytomskim słyszałem, że to chodzi o to, co w ten cały  BPK wpompował już jakiś podmiot zewnętrzny sto mln zeta i teraz to trzeba klepnąć akceptacją społeczną. Choćby na referendum poszedł tylko genialny autor tego ezopowego pytania. AUTOR, AUTOR!

NA CMENTARZU NIEMIECKIM

Straszne skutki awarii Seicento – przesiadłem się na rower. Wreszcie przestało mi się śpieszyć, wreszcie odkryłem cmentarz niemiecki w Siemianowicach Śląskich (Bańgowie).

Upał. Obok pole golfowe. Ludzie z kijkami. Cmentarz starannie ogrodzony; prawie w ogóle nie przypomina ostatniego miejsca spoczynku 25 tysięcy niemieckich żołnierzy z II wojny światowej. Wygląda jak park. Wszędzie trawa. Czasem młoda brzoza. Białawą kostką wyłożone alejki.

Cmentarz niemiecki

Pośrodku krzyż. Drobnym maczkiem nazwiska pochowanych na pionowych tablicach przypominających macewy. Wiele brzmi po polsku, a może raczej po śląsku.

Siadam na ławce pośrodku. Rower obok. Robię trochę zdjęć. Zapach świeżo skoszonej trawy. Nagle szok – w kącie pogrzebowiska opalają się w bikini dwie panie z zieleni miejskiej, które właśnie zrobiły sobie przerwę w pracy. Obok kosiarka.

Dusze 25 tysięcy facetów wyją ustami, których już nie ma, patrzą na te prawie gołe (jedna nawet zgrabna, druga nieco roztyta) kobiety oczami, których nie ma, wyciągają ręce, które już nikogo nie obejmą… Hej wy w poziomie, jestem jeszcze w pionie! Ruszam dalej.