MALUJMY A NIE WOJUJMY!

gsw

Pod takim hasłem 17 listopada 2016 roku w Galerii Szyb Wilson (Katowice – Janów, ul. Oswobodzenia 1) otwarto wystawę obrazów Zbigniewa Al. Wieczorka, redaktora naczelnego „Roździenia”. Dokładnie to nosi ona angielską nazwę „Make paint not war” i nawiązuje do hasła ruchu hipisowskiego , który w latach 60-tych ubiegłego wieku protestował przeciwko wojnie w Wietnamie nawołując do praktykowania nie wrogości lecz miłości.

Obecnie Redaktor ZEW zachęca do działań artystycznych w których należałoby rozładować swoje złe emocje. Można i tak. A czasy mamy coraz groźniejsze – osobistym protestem autora przeciwko narastaniu zjawiska terroryzmu także i w Europie jest instalacja „Bataclan”. To nazwa klubu w Paryżu w którym doszło do wybuchu bomby i śmierci 90 osób.

Na wystawie można również oglądać osób zaprzyjaźnionych z red. Wieczorkiem, skupionych wokół grupy twórczej „Uzależnieni” to jest – Ewy Cyroń i Klaudii Kacprzyckiej (obrazy) oraz Beaty Lazar, laureatki konkursu Pawła Wróbla (rękodzieło). Podczas wernisażu było również spontaniczne muzykowanie na żywo – Zdzisław Nekesh Majerczyk (harmonijka ustna) oraz Paweł Wlazłowski (gitara).

Ekspozycja będzie czynna do 8 stycznia 2017 roku. Istnieje możliwość nabycia prac.

 

RB

ZAPISKI (PARYSKIE)

 

Nie może być inaczej, chociaż bowiem stolicę Francji dzieli od Katowic ponad 1600 kilometrów to co się tam działo i dzieje DOTYCZY NAS WSZYSTKICH. Cała cywilizacja europejska stanęła na skraju przepaści. Nie jest prosta odpowiedź na pytanie – DLACZEGO TAK SIĘ STAŁO?

pere

Profesor Genowefa Grabowska z Uniwersytetu Śląskiego twierdzi, że Arabowie, zwłaszcza ci, którzy fanatycznie wierzą w Proroka są na tym etapie na którym byli krzyżowcy w Średniowieczu. Czyli dobry niewierny to martwy niewierny.

Na ile jednak nowa fala uchodźców przyspieszyła dramatyczny przebieg listopadowych wydarzeń w prawobrzeżnym Paryżu? Byłem w tym mieście – na przestrzeni ostatnich 20 lat – cztery razy więc pozwolę się nieco powymądrzać na ten temat. Bez urażenia nikogo, ale to miasto przez cały XX wiek było kolorowe. Przede wszystkim jest to efekt spuścizny kolonialnej.

Wielu z jego mieszkańców, chociaż innego koloru skóry, jest pelnoprawnymi obywatelami Francji. Do dzisiaj pamiętam takie nazwy jak rue de Tanger, czy rue de Kabyl po którym krążą, barwnie ubrane w swe stroje, Murzynki. A jeszcze Arabowie. Blisko Placu Pigalle jest uliczka, gdzie na hasło imama nie można przejść 5 razy na tydzień, bo wszyscy wyciągają dywaniki i modlą się do swego Boga!

Muzułmanie są tam więc od dawna, nietrudno było znaleźć wśród nich zdecydowanych na wszystko takich, którzy uważają, że zachodnia cywilizacja obraża ich Proroka. Zważmy, ża zamach na klub Betaclun (najbardziej spektakularny) miał miejsce w piątek, najbardziej święty dzień dla islamu, bo TO JEST ICH NIEDZIELA! Dzień, kiedy trzeba się modlić i poświęcić rodzinie a nie oddawać rui i porubstwu.

Bo przecież wśród ofiar było sporo muzułamanów, takich, którzy nie przestrzegali zasad Koranu. A więc to nie przypadek, zamachy nie były więc wymierzane tylko w białą Francję. Europa jest coraz bardziej kolorowa – mamy więc 6 mln Turków w Niemczech (kraj najbardziej otwarty na nową falę przybyszy), mamy 1 mln kolorowych obywateli Holandii, mamy Wyspy Brytyjskie…

Ajatolachowie mówią – naszą bronią są płodne łona arabskich matek, dzięki nim zwyciężymy! Unia Europejska za bardzo poszła do przodu w tej demokracji i tolerancji – nagle staneliśmy przed sytuacją w której próbujemy dyskutować z prostym, człowiekiem, oddanym wierze, który nie rozumie naszych obyczajów a bywa i języka, a jednocześnie JEST ZDECYDOWANY NA WSZYSTKO. Zatraciliśmy czujność, nie ma granic, armii europejskiej, żadnymi aktami prawnymi nie unormuje się tej sytuacji tylko działaniem.

CO WIĘC BĘDZIE DALEJ? Należy się spodziewać z jednej strony eskalacji dalszych aktów terroru, a z drugiej reakcji w postaci dojścia do władzy w poszczególnych krajach Unii ruchów skrajnie nacjonalistycznych, w porywach sięgających do korzeni rasistowskich. Nie daj Panie Boże doczekać, no tak tylko KTÓRY PANIE BOŻE, jak każdy ma swojego Boga…

Cała ta sprawa ma jeszcze jeden aspekt – ekonomiczny. Ludy arabskie są biedne i nie mają zbyt wiele do stracenia. Tym bardziej ich rozjusza sybarycki i niemoralny (ich zdaniem) styl życia Zachodu. A więc rewolucja u bram! Tym łatwiej więc o werbunek nowych bojowników.

Obym się mylił.

 

Zbigniew Al. Wieczorek (ZEW)

Z wizytą u Jima

To było lato 2007 roku. Nasza podróż przedmałżeńska do Paryża. Trwała tydzień, nie zawsze było trzeźwo, więc jak najbardziej pasowała do tego wizyta u Jima Morrisona.

Na Pere Lachaise dotarliśmy późno. Lila nie chciała iść na ten grób, ot tak na przekór, ale kiedy piętnasta z kolei osoba zaczęła nas o ten grób jednak tam poszliśmy.

Friendly end, who knows…

I JESZCZE PIOSENECZKA

PARYSKIE ABC

Być cztery razy w Paryżu to dużo i mało. Nie chodziłem jednak z przewodnikiem w dłoni tylko tam gdzie mi dusza grała. Oto krótki zapis tego co przeżyłem (po ocenzurowaniu).

Abelard – to nie pierwszy korepetytor, który dobrał się do nadobnej uczennicy (niejakiej Heloizy). Niestety, był osobą duchowną i w dodatku trafił na mrok tolerancji typowy dla średniowiecza. Dlatego nerwowy stryj podopiecznej kazał mu obciąć to i owo, a że potem żałował to już inna sprawa. Niedawno grobowiec Abelarda i Heloizy remontowano (cmentarz Pere Lachaise).

Biblioteka na Wyspie Św. Ludwika – przeważnie polska. 200 tysięcy woluminów. Połączona z muzeum Chopina, Mickiewicza i Biegańskiego (rzeźbiarza, który zrobił tam karierę taką jak w noweli „Antek”). Mam nadzieję, że biblioteka jeszcze istnieje – w odróżnieniu od pobliskiego hotelu Lambert.

Buloński Lasek – panie też są zaczepiane. Przez męskie „putain” – jak emancypacja to emancypacja.

PARYŻ

Concorde Place – tamże z tyłu polski kościół. Głównie w niedzielę giełda pośrednictwa pracy.

Giedroyć Jerzy – miałem okazję z nim rozmawiać telefonicznie tuż przed jego śmiercią. Nie udało mi się jednak umówić. Zofia Hertzowa broniła go jak lwica.

Kasztany – na „Pigalaku” stwierdziłem tylko akację.

Lewandowski Roman – koleś z katowickich studiów. Zgłębiał nauki 12 lat i nie skończył. W Paryżu szefuje Związkowi Zawodowemu Statystów Filmowych – grał m.in. w Oberixach i Asterixach.

Lider Price – dzięki niemu przeżyłem, bo ceny prawie jak w domu, chociaż już w euro.

Metro – jeździ co 2 minuty, chociaż ma ponad sto lat.

Minitel – francuski Internet.

Morrison – oto skutki ekshibicjonizmu: lider Doorsów uciekł z Ameryki przed sądem, który go miał skazać za obnażanie się podczas koncertu na Florydzie. Nad Sekwaną chodził przez pół roku wiersze pisał i ćpał. Teraz całe tłumy uczesanych podobnie na afro oraz dziewcząt w kolorowych pończochach lata po cmentarzu Pere Lachaise i szuka jego grobu. Informuję – od głównej bramy w prawo skos. Po przejściu ok. kilometra mamy pomnika Perrier (facet nazywa się tak jak woda mineralna) i to już zaraz obok. Muzyka pilnuje policja, chociaż podobno on tam nie jest pochowany, bo by się w tym małym grobie nie zmieścił.

Nalepa Tadeusz – tak bardzo dobrze go się słuchało w wynajmowanym poprzez Interhome mieszkaniu, aż przyszedł jeden Polak z sąsiedztwa i poprosił aby trochę przyciszyć, bo on pracuje w nocy to w dzień śpi.

Norwid – nasz spóźniony wieszcz nie trafił na odpowiedniego menedżera. Do tej pory w przytułku Św. Kazimierza, prowadzonym przez Siostry Szarytki są staruszki Polki. Siostra Leonarda odmówiła mi jednak pokazania skrzyni z resztkami dzieł Cypriana Kamila.

Ogrodnik – tak ksywę ma Polak, który gra pod Notre Dame, ale fałszuje. Jednak rodak wsparliśmy (patrz i słuchaj filmik)

Pigalle – patron tego placu był starodawnym rzeźbiarzem; te zawodowe panienki a nie na pokaz stoją przy rue St. Denise (koło centrum Pompidou).

Polska, Polska – „Polska, Polska, d..a, d..a” – zapis dialogu z arabskim sklepikarzem w XVII dzielnicy. Potem były jeszcze gorsze cytaty.

Szampan – ludzie wychodzi po 20 euro, albo jeszcze gorzej. Wino musujące (gazeuse) 10 razy tańsze, tylko wątroba boli.

Sekwana – płynie.

Sorbona – gościłem w Instytucie Nauk Politycznych przy bulwarze Św. Michała (gratisowe WC).

Szesnasta dzielnica – za bogata.

Wieża Eiffle`a – obiekt podniety dla polskiego złomiarza. Na szczycie woskowy Edison. Jak się bardzo dobrze wychylić to widać nawet Tatry.