CZY POWSTAJE ANTY – UNIA?

KO

 

Spotkanie Kaczyński – Orban, niby tajne a jednak nie. Orban, enfant terrible Unii, który pierwszy się postawił Brukseli w sprawie uchodźców, twierdząc, że trzeba sprawy potraktować twardą ręką. Kaczyński, lider PiS, partii rządzącej Polską, która ma iść za media publiczne i TK na unijny dywanik. Obaj z prawicy.

Jutro Orban leci do Londynu na rozmowy z Cameronem. Na pewno jednak nie będą negocjować zasiłków dla Polek w ciąży. Przecież premier brytyjski od dawna krytykuje Unię. O co tu więc biega? Może o jednolity front tych co im się Bruksela nie podoba?

PREZYDENCJA – O CO TU K…A CHODZI?


Siedział w centrum wsi na tej swojej ławce przed sklepem szary i siny na twarzy. Trząsł się. Wyszła sklepowa, rumiana z wylewającym się biustem.

  • Heniek, idź do domu, ustawę naruszasz, klientów odstraszasz. Idź wyśpij się. Przyjdź jutro.

    Siadłem obok.Nie śpieszyło mi się do domu, ostatnio za dużo było dziwnych dyskusji.

  • Papierosa… - wychrypiał.

    Dałem mu, trzęsły mu się ręce. Zapaliłem więc.

    Zaciągnął się, przejrzał na oczy.

  • 5 złotych masz?

    Tyle kosztowało wino w kartonie. Ładnie nazywało się PREZYDENCJA.

  • Co to właściwie znaczy ten …wyraz prepore… popure…
  • Ano to, że Polska jest ważna.
  • A co my właściwie z tej Unii mamy? – Kiedy karton się kończył odzyskał nawet rezon.
  • Będzie dobrze, będzie dobrze, jak wprowadzą nowy pieniądz zapłacisz 1 euro. Zawsze to taniej… – dopiłem resztę. Dałem piątkę na następne.

    Przez wieś przeszła z tarabanami i trąbkami grupa młodzieży powiewając flagami w granacie usłanymi gwiazdami. Będzie dobrze, będzie…

KIEDYŚ MOSKWA, TERAZ BRUKSELA

Płonął budynek Komisji Europejskiej w Brukseli. Podobno zaczęło się od news-roomu.

Może jakiś redaktor usnął ze szklaneczkę „whisky on the rock” i cygarem w garści na kupie papierów? Się zastanawiam co by się stało GDYBY ZABRAKŁO CENTRALI W BRUKSELI?

Boże, fabryki ogórków w słoikach zostałyby zamknięte ponieważ brakłoby norm określających średnicę tej smacznej skądinąd zakąski; funkcjonariusze urzędów marszałkowskich oraz paru departamentów w ministerstwach waliliby u nas ponuro łbami w ściany, bo niby jakimi dotacjami teraz mieliby dzielić i po co w ogóle tlen innym odbierają żyjąc bez okólników i konkursów; no i wreszcie zgoda zapanowałaby pomiędzy rodzimym Pałacem Prezydenckim a Urzędem Rady Ministrów.

Nie trzeba się im wtedy byłoby kłócić o krzesła, tudzież o to kto przypnie w samolocie TEN OSTATNI SPADOCHRON. Na samym końcu wreszcie obywatel polski wyspałby się w niedzielę, 7 czerwca a nie musiał drałować do urny…

W 1989 roku chcieliśmy wolności a co mamy – zamiast centralizmu demokratycznego centralizm ekonomiczny. Normy, wytyczne, HCPP zamiast CCCP – nawet wiatru swobodnie po zupie grochowej puścić nie wolno, BO CO NA TO BRUKSELA?! Kiedyś rozkazy wychodziły z Kremla i takiego budynku ze skrzydłami gdzie się Rada Wzajemna Pomocy Gospodarczej mieściła. Rubel transferowy odleciał, zostało euro. Ciekawe czy na jego polskim rewersie będzie orzeł, czy też zmokła kura? Dlaczego my Polacy zawsze musimy mieć nad sobą knut?

Odpowiadam, bo mamy pecha – nie mieścimy się na oceanicznej wyspie tylko jednak prawie w sercu Europy.

PS. A mnie się Bruksela nie podoba – przez prawie godzinę biegałem tam, żeby kupić znaczek na kartkę pocztową. I to ma być porządek? I w dodatku sikający Manneken na bardzo malutki pisiorek – czy jego wielkość także Unia określiła?! Na zdjęciu Autor jako Manneken Pis (?!). Może miało być duże ES…

Bruksela

FOTO-WĘDRÓWKI: KRNOV

A gdzie to do cholery ciężkiej jest?! Ano na pograniczu morawsko – opolskim. Po polskiej stronie mamy Głuchołazy.

Poniosło mnie tam z jeszcze Muzą, a wkrótce małżonką, bo chcieliśmy zobaczyć góry. Ot taki oddech od cywilizacji kieratu i moto- korków. Nawet nie wiadomo kiedy przejechaliśmy byłą granicę. POLIZIE stała gdzieś w krzakach lecz machnęli ręką na nasze Seicento.

Krnov, albo jak kto woli po naszemu Karniów – typowa czeska dziura postindustrialna licząca 25-tysięcy mieszkańców – przywitał nas już kampanią europejską. Są hasła, plakaty i billbordy. Czemu więc my jesteśmy tak w lesie?

krnov 4

Szkoda… Tylko, że kandydat którego sfotografowaliśmy podpisał się tylko ręcznie i w związku z czym nie wiemy „jako se on mianuje”. Miejscowi jednak widać wiedzą.

Poza tym zwraca uwagę w Karniovie uwagę ocalała synagoga z roku 1871. Nie zburzono jej w czasie wojny gdyż jakiś przebiegły zrobił w niej targowisko. Teraz odżywa – w piątki o 19.00 znowu czytają tam Torę.

krnov 2

Co to jeszcze zobaczyć w Karniowie? Zdaje się myśleć Lila.

krnov 1

Najlepsza okazja trafia się w tamtejszym Kauflandzie – kanapy przecenione aż o połowę! Warto więc dymać było 150 km z Katowic.

krnov 3

Na pożegnanie miejscowy kot pokazał nam swój język. Czyżby miał na imię Wedel?

krnov 5