KTO STOI ZA ZAMACHAMI BOMBOWYMI?

Nie, nie, nie! Żadni Żydzi i cykliści. Wychodzi na to, że polscy restauratorzy i hotelarze znad basenu Morza Bałtyckiego. To oni bowiem spowodowali boom i za cholerę żadnego wolnego miejsca nie masz u nich w sezonie.

Polacy bowiem boją się podróżować gdziekolwiek, nawet nad Balaton. No i się doigraliśmy w tym pędzie do wolności i demokracji! Lato 2016 będzie więc wyglądać u nas tak jak w zeszłym roku w Chinach – patrz foto.

Piasek lepiej ze sobą przywieźć w reklamówce, bo może zabraknąć podczas tych wakacji. Najlepiej wyjdą na tym ci, którzy już ten piasek mają – w nerkach.

chiny pl

NAJLEPSZY SPOSÓB NA UPAŁY

Uff jak gorąco!

W sytuacji w której asfalt ma 52 stopnie i przyjemnie „chłodzi” się od powietrza zapytajmy – gdzie się schować na Ziemi Kłodzkiej? Tu nam padło spędzić wakacyjny tydzień. Jako spauperyzowany redaktor nie mam niestety auta z klimą więc musimy szukać innych sposobów chłodzenia.

Na terenie Polanicy Zdroju niezłym miejscem jest basen w sanatorium Wielka Pieniawa. Woda pieni się (nomen omen), zmienia kolorki i za naciśnięciem guzika zmienia się w różnego rodzaju bicze. Pływać nie trzeba umieć, bo głębokość wynosi 1,5 metra. Basen to jednak zajęcie na wieczór, a co w dzień?

Napaliliśmy się na Jaskinię Niedźwiedzią w Kletnie, ale uprzejmy pan przez telefon powiedział nam, że najbliższe wolne terminy dopiero za tydzień. Szkoda, bo podobno w środku jedynie 6,4 stopnia! Pozostała nam więc żarówa, pot z czoła i zagotowana woda mineralna? Niekoniecznie, jest jeszcze jedno miejsce gdzie chłodniutko bardzo jest – korytarze podziemne (dokładnie to chodniki minerskie) Twierdzy Kłodzko.

czaszki

W poniedziałek nie daliśmy rady ochłodzić się w Czermnej koło Kudowy. Nieczynne!

W środku 40 km tuneli – zwiedzamy z tego zwiedzamy pół biegiem 1 km. Napisy ostrzegają podatnych na klaustrofobię Niektóre z tunelików mają wysokość 90 cm! I pomyśleć, że pruskie żołnierzyki służyły tu po 25 lat!
A potem już mieli wsio wolne…
Ochłodziliśmy się więc nieźle – bo pod twierdzą temperatura jedynie 8 stopni. Niesamowite wrażenie – na zewnątrz pioruny bo akurat przelatywała burza) a w my w skalnym kretowisku… Jest jeszcze jedna tradycyjna metoda obniżania temperatury ciała – chłodnie w marketach. Tam jednak na końcu czeka pani kasjerka i wystawia niezłe paragony, bo
z tego lekkiego udaru zdarza się czasami coś kupić. Wrócimy jak się ochłodzi na Górnym Śląsku i w Zagłębiu Dąbrowskim.

ZAPISKI

Parlament Europejski jest dla nas jedną wielką abstrakcją.

Znowu wybory; połowa Polaków nie wie nawet jakie. Parlament Europejski jest dla nas jedną wielką abstrakcją. Nie wiemy CO robi, GDZIE się mieści, a nawet KTO w nim jest – jeśli chodzi o Polaków. Najwyższy czas się zainteresować, odróżnić od Komisji Europejskiej (która jest władzą wykonawczą), poznać kandydatów, żeby wiedzieć od kogo na przyszłość wymagać.

A Unia ma jeszcze parę spraw do rozwiązania, jeśli chodzi o Śląsk. Upadek przemysłu wydobywczego i hutniczego zawdzięczamy przecież pośrednio jej. Dotknęły nas bowiem skutki światowej recesji. Czekamy więc nadal z zainteresowaniem na rozwiązanie takich problemów jak – beznadziejne bezrobocie średniego pokolenia, niszczenie substancji mieszkaniowej i post-przemysłowej, bomby ekologiczne w postaci składowisk odpadów itd. itp. Aha, wybory są 7 czerwca; warto wpaść.
A w siedzibie Fundacji napadły nas wyrojone nagle dzikie pszczoły. Przelatywały sobie z wywietrznika przez pokoik i dawaj do okienka na łąki nektar zbierać. Jednego dnia naliczyliśmy ich 30. Potem nagle zniknęły.

Sprawa jednak jest jaka najbardziej jasna i historyczna – przecież mieścimy się w byłej siedzibie gminy Roździeń, a ta w herbie miała ul. Oczywiście wraz z brzęczącą zawartością. Parę pszczółek się więc nam ostało od tamtego czasu. Herb można oglądać np. na ścianie „długoszowskiego” liceum.
Prezydent Piotr Uszok polubił i te rejony Katowic w których się obracamy. Jest tu co najmniej dwa razy w miesiącu a przecież żadne wybory nam nie grożą. Z tym, że kolejne wizyty jak na razie nie wiele wnoszą. Zawsze scenariusz jest ten sam – show przy użyciu rzutnika i laptopa. Opowieści o inwestycjach w centrum; nam mają wystarczyć nowa hala i strażnica pożarna oraz boiska szkolne.

To trochę za mało; ostatnio było o kanalizacji i wodociągach. Cóż z tego skoro zaczynamy już nawet na wodzie oszczędzać, o innych rzeczach nie wspominając. Na realizację śmiałych wizji też nas musi być stać.
I gdzie to o nas nie wiedzą! Odnalazł się kolega studencki z lat 70-tych, Adam S. Obrotny chłopak już wtedy pracował jako fotograf. Via Niemcy trafił do Toronto (Kanada). Teraz posyła mi stare pocztówki, szopienickie też chociaż on z Gliwic. O wspólnej narzeczonej pani Joli, co to teraz przedszkolanką bywa we francuskiej krainie raczej nie wspominamy.
Spodziewać się należy lada dzień otwarcia marketu Lidl przy ul. Lwowskiej. Już teraz wiemy czemu zburzono tam familok oraz byłą bazę Kolportera. Podobny los spotkał rok temu moją rodzinną kamienicę z tamtej strony Brynicy. Postęp jest jak buldożer.
Kasty to w Indiach. A wiecie o tym, że są polscy emeryci, którzy wolą tam żyć i nawet grają jako statyści w Hollywood. Za 300 zł można przeżyć tam na prowincji nawet kwartał. Oto końcówka reportażu z „Newssweka” o małżeństwie Gilewiczów, którzy zdecydowali się zamieszkać wśród Hindusów: „Danuta uważa, że jej rówieśnicy na emeryturze mają dwa wielkie problemy: chorują i strasznie się nudzą. A przecież nie po to człowiek haruje całe życie, żeby potem się nudzić!”

Coś w tym jest…
I wakacji to wkrótce czas. Kiedyś jak żołnierz odcinający po kawałku metr krawiecki liczyłem dni, które mnie od nich dzielą. Ciekawe czy dzisiejsi uczniowie też tak robią?

Miesięcznik Roździeń, Katowice, nr 6/2009