TAJEMNICA SZYFRU MARABUTA czyli MY

 

Ile Ciebie we mnie

Tyle mnie jest w Tobie

Dławię się czerwienią

Podniecam Twym cieniem

Ja nie-opierzony

Ja wciąż niespełniony

 

Ty lekko znudzona niebieską poświatą

Wciąż spoglądasz w niebo

Złe słońce mając za nic

 

I chociaż ta trawa nie jest bosa

Wciąż biegniemy

A przecież wiemy co jest za horyzontem

Dinozaura włos, drzewo zejścia

i jabłko nie do ugryzienia

 

ZEW czerwiec 2016 po wernisażu Art naif

c d e f g a b

(Obraz i tekst mój)

 

 

JEST

Jest we mnie cmentarz prasłowiański
Ciężki totemem w wszystkie cztery twarze

Jest we mnie halny podhalański
Choć skrzydła me zmoczone strachem

Jest we mnie czerń nocy zbyt długiej
Z dziurą woskową wytopioną w kluczu

A kiedy niebo duszne otwieram
Wkładam swój szlafrok
W ufne myszy zbrojny

Wtedy dopiero dobre jutro otwieram
Pełne Tuwimów, aniołów i diabła

Jest tego tyle, że na wieczność starcza

Północ, z 24 na 25 listopada 2014 AD

Zew

DOBRA ZMIERZCHU ŁAGODNOŚĆ

Dobra zmierzchu łagodność

odrywa korę z drzew

ocieka kwitnącą dziewczyną

daj mi rękę na pewno

nie bój się jutra


NIECH ONO BOI SIĘ CIEBIE

Chcę dzisiaj milczeć

w połowie sam, w połowie z Tobą

Czekam na cud

Tej wiosny już jeden był

Gdy słońce znalazło się na Twojej twarzy

A może cień Księżyca?

Zew, balkon, Dobieszowice, czerwiec 2013 AD

HYMN NA PRZEDNÓWEK 2011


Kiedy emeryt ostatni ząb w sucha kromę wbija

W stolicy znowu smoleńska chryja

A kasjerkę w markecie fotel w zadek gniecie

Oj nie pójdzie do WC-ta, bo zwolniona jest kobieta

Ciągnie tatuś za kończynę niemowlaka

Zamkną żłobek, będzie draka

I nasz naród się nie myje, droga woda to sromota

Oj przydałby się Andrew Gołota!

Taca pusta jest w kościele, ludzie z niej biorą

Nie dawają, z czego księża przeżyć mają?!

Nad Ojczyzną rośnie dziura budżetowa

Tak wielka jak Rostowskiego głowa

W Niemczech taniej niż nad Wisłą

Niechby to już wszystko skisło!

Wzrośnie trawa, ptak zaśpiewa, puszczą pąki

Niech się ludu skończą mąki!

Zew 2011

PS.  Ja wiem,  że  GRAFOMANIA kompletna, ale tak mnie jakoś naszło.

MICHAELOWI WIERSZ

Michaelowi Jacksonowi, który już Po Drugiej Stronie Zwierciadła…

W noc pogrzebu przyszła straszna burza

To Michael skakał po piorunach

Z Elvisem na korony się zamienił

Jimmy, ten z Doorsów, podsunął skręta

Obłoki drżą w oczekiwaniu TEGO koncertu

Jedna anielica to nawet zemdlała…

Tylko Bach bardzo wkurzony

Bo organów nie dowieźli z dołu

niebo

Foto: Autor