Polska Cycolina wspiera Sandersa!

Ale się porobiło! W prawyborach w New Hampshire (USA) niejaki Bernie Sanders (75 lat, syn górala spod Limanowej) dowalił aż 20 procent Hilarowej Clintonowej. Niewątpliwym argumentem za było wsparcie rozbieralnej modelki – również polskiego pochodzenia – Emily Ratajkowski.

emily

W tej sytuacji Clintonowie powinni uruchomić np. córkę Moniczki Levinsky. O ile taką ma. Prawda?

Mamy złotego strażaka!

Mamy trzeci złoty medal! Zbigniew Bródka, strażak z Łowicza zdobył je na 1500 metrów (łyżwiarstwo szybkie)! Marny ułamek sekundy wygrał z Holendrem, ale wygrał. Wreszcie my mamy trochę szczęścia!

Skoro my blogernia polityczna to się nieco dziwię, że tuzy naszej polityki kibicują w kraju, albo w ogóle, a przecież powinni zbierać punkty przed jesienną kampanią! Co, nie chcą robić punktów Putinowi? Ale tym się kibice interesują! Jarek ogłosił akurat nowy program, którego nikt nie przeczyta, a Donek podobno próbował nadrobić kibicując na wsi skąd złoty strażak jest.

Przynajmniej tyle. A do Soczi nie łaska?

P.S. Ciekawe czy któreś ze „złotek” dostanie ofertę startowania w wyścigu do Brukseli…

JAKBY KTOŚ NIE WIDZIAŁ to relacja pod takim adresem:


http://sport.tvp.pl/soczi/14025927/jest-zloto-brodka-mistrzem-na-1500-metrow

KAMPANIA, BRUKSELA, ŻENADA

Panowie i Panie – więcej profesjonalizmu! Elektoratem trzeba potrząsnać a nie opowiadać mu dobranocek!

No i sobie pooglądałem spoty śląskich komitetów wyborczych mające podkręcić wyborców przed 7 czerwca. Odwalono tymczasem kawał pańszczyzny i nie wiem doprawdy, kto za to kasę wziął.

Chyba, że szwagier jednego czy drugiego kandydata sam za kamerę i mikrofon złapał. Na połowie z nich (a jest tych komitetów 12) kandydaci z premierem Buzkiem na czele przesuwają się dostojnie koło Pomnika Powstań Śląskich (te skrzydła koło Spodka jakby, kto nie wiedział) recytując różne kwestie demagogiczne. Byliśmy, jesteśmy, będziemy, poprawimy, dostarczymy, człowiek, przyroda, Unia, dofinansowanie…

W spocie PSL zwraca uwagę były wicewojewoda Ormaniec, co to go lokalna TV przyłapała na tym, że on ani be, ani me po angielsku. Na koniec wychodzi chór emerytów spod znaku zielonej koniczynki i coś recytuje przy pomocy głównie sztucznych szczęk. Dr Migalski ma to do siebie, że na jego widok wstają studenci jak w podstawówce a potem sięga po książkę i nie trzyma jej do góry nogami, z czego wynika, że czytać umie i habilitacja mu się należy.

Jasne punkty w tej kaskadzie niekompetencji są dwa:

1. wypuszczony z kryminału zbawca polskiego hutnictwa Jędruch (Samoobrona), który obiecuje za każdy głos 100 złotych – są tacy, że za 5 zł też by weszli w ten temat po czym zakupionego jabola wychylili w zaroślach za lokalem wyborczym; po co więc Proszę Kandydata przepłacać;

2. skecz z karetką Polskiej Partii Pracy jak to reanimowany pacjent sam wrzuca do aparatu tlenowego w karetce monetę, żeby tenże aparat działał dalej.

Jak się nie rwałem do tych wyborów tak się dalej nie rwę; a po tych spotach to jakby jeszcze mniej. Panowie i Panie – więcej profesjonalizmu! Elektoratem trzeba potrząsnać a nie opowiadać mu dobranocek! Mam nadzieję, że w innych okręgach spoty mają więcej polotu.

ZAPISKI

Parlament Europejski jest dla nas jedną wielką abstrakcją.

Znowu wybory; połowa Polaków nie wie nawet jakie. Parlament Europejski jest dla nas jedną wielką abstrakcją. Nie wiemy CO robi, GDZIE się mieści, a nawet KTO w nim jest – jeśli chodzi o Polaków. Najwyższy czas się zainteresować, odróżnić od Komisji Europejskiej (która jest władzą wykonawczą), poznać kandydatów, żeby wiedzieć od kogo na przyszłość wymagać.

A Unia ma jeszcze parę spraw do rozwiązania, jeśli chodzi o Śląsk. Upadek przemysłu wydobywczego i hutniczego zawdzięczamy przecież pośrednio jej. Dotknęły nas bowiem skutki światowej recesji. Czekamy więc nadal z zainteresowaniem na rozwiązanie takich problemów jak – beznadziejne bezrobocie średniego pokolenia, niszczenie substancji mieszkaniowej i post-przemysłowej, bomby ekologiczne w postaci składowisk odpadów itd. itp. Aha, wybory są 7 czerwca; warto wpaść.
A w siedzibie Fundacji napadły nas wyrojone nagle dzikie pszczoły. Przelatywały sobie z wywietrznika przez pokoik i dawaj do okienka na łąki nektar zbierać. Jednego dnia naliczyliśmy ich 30. Potem nagle zniknęły.

Sprawa jednak jest jaka najbardziej jasna i historyczna – przecież mieścimy się w byłej siedzibie gminy Roździeń, a ta w herbie miała ul. Oczywiście wraz z brzęczącą zawartością. Parę pszczółek się więc nam ostało od tamtego czasu. Herb można oglądać np. na ścianie „długoszowskiego” liceum.
Prezydent Piotr Uszok polubił i te rejony Katowic w których się obracamy. Jest tu co najmniej dwa razy w miesiącu a przecież żadne wybory nam nie grożą. Z tym, że kolejne wizyty jak na razie nie wiele wnoszą. Zawsze scenariusz jest ten sam – show przy użyciu rzutnika i laptopa. Opowieści o inwestycjach w centrum; nam mają wystarczyć nowa hala i strażnica pożarna oraz boiska szkolne.

To trochę za mało; ostatnio było o kanalizacji i wodociągach. Cóż z tego skoro zaczynamy już nawet na wodzie oszczędzać, o innych rzeczach nie wspominając. Na realizację śmiałych wizji też nas musi być stać.
I gdzie to o nas nie wiedzą! Odnalazł się kolega studencki z lat 70-tych, Adam S. Obrotny chłopak już wtedy pracował jako fotograf. Via Niemcy trafił do Toronto (Kanada). Teraz posyła mi stare pocztówki, szopienickie też chociaż on z Gliwic. O wspólnej narzeczonej pani Joli, co to teraz przedszkolanką bywa we francuskiej krainie raczej nie wspominamy.
Spodziewać się należy lada dzień otwarcia marketu Lidl przy ul. Lwowskiej. Już teraz wiemy czemu zburzono tam familok oraz byłą bazę Kolportera. Podobny los spotkał rok temu moją rodzinną kamienicę z tamtej strony Brynicy. Postęp jest jak buldożer.
Kasty to w Indiach. A wiecie o tym, że są polscy emeryci, którzy wolą tam żyć i nawet grają jako statyści w Hollywood. Za 300 zł można przeżyć tam na prowincji nawet kwartał. Oto końcówka reportażu z „Newssweka” o małżeństwie Gilewiczów, którzy zdecydowali się zamieszkać wśród Hindusów: „Danuta uważa, że jej rówieśnicy na emeryturze mają dwa wielkie problemy: chorują i strasznie się nudzą. A przecież nie po to człowiek haruje całe życie, żeby potem się nudzić!”

Coś w tym jest…
I wakacji to wkrótce czas. Kiedyś jak żołnierz odcinający po kawałku metr krawiecki liczyłem dni, które mnie od nich dzielą. Ciekawe czy dzisiejsi uczniowie też tak robią?

Miesięcznik Roździeń, Katowice, nr 6/2009