NA BIGOSIE U BIGOSOWEJ

 

(korespondencja z Zakopanego)

 

Jak co roku w stolicy Tatr tłoczno i swojsko tym bardziej, że połowa „ceprów” przyjechała tu ze Śląska, albo z Zagłębia. Ciężko w tym roku dojechać bo jeszcze przez rok będzie w remoncie most w Poronine (obok byłego Muzeum Lenina).

Ciężko więc się tu przebić, trzeba dokoluśka, albo na rowerze. Do tego jednak trzeba mieć chęć i kondycję. Na Krupówkach szpilki nie wetkniesz, a jak chodzi o szpilki na Giewoncie to kolejka jak po cukier, albo po benzynę w PRL. Może więc trzeba zbudować drugi?

Kultowe są zadeptane równie Krupówki, Morskie Oko i Kasprowy, a przecież Tatry o wiele większe. Snobizm, czy postęp? Pisał swojego czasu o takich trendach pisarz Żeromski. No bo przecież nie powiem, że rodacy jak te owce za jednym baranem. No tak tylko kto występuje w roli tego barana?

Można przecież inaczej i spróbować inaczej. Na przykład spożyć bigos u Zofii Bigosowej, zwanej Wolną Europą Podhala, która nie wahała się dowalić telewizyjnie największym polskim autorytetom politycznym. Jakby ktoś szukał to jest ona po lewej na Głodówce, jadąc od Bukowiny w stronę Morskiego Oka.

Tłoku nie ma, bigos super – pikantnie przyprawiony i jest go dużo. Każdy ma takie Tatry jakich szuka, a czy chce szukać to już inna sprawa.

20597080_10207266190971402_1832655620946778840_n 20597222_10207266189691370_2377934285966754525_n 20597362_10207258156330541_847619521948745761_n 20621935_10207266191971427_5021855845724687932_n 20638514_10207266263173207_6553688864865684302_n

ZEW

 

KRUPÓWKI, WELCOME TOO!

Prawda jest taka, że to nie Warszawa jest stolicą Polski, ale Zakopane…

Krupówki, ostatnia sobota września. Tu bije serce Polski. Nie tylko, bo Afroamerykanów też nie brak.

Kiedy zmierzch zapadł najpierw więc z rykiem silników, aparatury quadro – techno etc. i na długich światłach przejechała w asyście radiowozu kawalkada motocyklistów. Panie też prowadziły. Jeźdźcy burzy i notoryczni łamacze kodeks drogowego zepchnęli więc na boki tłum żądny:

A. taniej książki (hm, poniżej 15 zł w stosownym namiocie żadnej nie ma)

B. elektronicznego cymbergaja – uwaga na palce!

C. oscypków z patelni po 1,50

D. zdjęć na pamiątkę z misiami, chociaż te cholery już pijane widać śpią, bo tylko ten pierdoła miodożerca Kubuś Puchatek został reklamując kino 3 D.

E. zobaczenia kogoś sławnego.

Motory przerwały też na chwilę liczne występy artystyczne. Wśród których największy tłum przyciągał facio zmuszający do gry na piano małpkę – pacynkę. Tuż przed lokalem MORSKIE OKO w którym moja mama, też blogerka, pred moim urodzeniem na dansingach się bawiła …

krupowki 2

Kasa, dudki, euro – ich zapach czuć było jak nigdy na Krupówkach i pobliskim targu pod Gubałówką. Na tym ostatnim najbardziej spodobał mi się T-shirt za 15 zeta z napisem: „PROGRAM DNIA: 1. wstać 2. Przeżyć 3. Iść spać.” Jakże wiele z nas funkcjonuje w myśl tej recepty!

Powróćmy na Krupówki – tym razem w rejon KFC. Tam spory tłumek przed szczupłym, czarnym na włosach następcą Maleńczuka. W repertuarze Kombi, Lady Punk oraz Wilki z ciekawie przerobioną piosenką o imionach. Refren leciał tak: „Piękne jak okres ze skrzydełkami!” Tłumek coraz większy, reaguje, podśpiewuje, sypie do futerału gitary – zdarzają się banknoty.

Nagle zjawia się przy kości, podcięty na Sarmatę nawalony facio i szepcze coś do ucha. – Jak koncert życzeń to do futerału! – krzyczy podrygująca blondyna w wieku balzakowskim. – Dawaj Bania, dawaj ! – podpuszczają grubego koledzy. Ten wrzuca stówę z okrzykiem godnym Pstrowskiego:

- _ Kto da k… w więcej niż ja?

Rozlegają się oklaski i okrzyki podziwu ceprów. Maleńczuk II zaczyna śpiewać „Autobiografię”. Idzie nieźle do chwili w której Bania zaczyna ryczeć zupełnie nie do taktu: BYŁO NAS TRZECH!

- Płacz Bania, płacz, dorzucę piątkę! – słychać jeszcze…

Desperado z Krupówek zwija futerał; jeszcze mu kto papierki rąbnie. Koleś z brodą i jeden chudy z laską w zielonym już mu wcześniej powiedzieli gdzie będą na niego czekać. Poszedł ich szukać. Teraz on zasponsoruje…

A nad Giewontem wspina się za darmo głupi półksiężyc. Podobno kolejka pod szczytem liczy już trzy godziny. Podobno też koniki spod stacji PKL Kuźnice już kombinują jak wprowadzić tam i opchnąć wejściówki…

krupowki

Przez Krzeptówki, Dolinę Kościeliską i jedyną wieś co wygląda na zakopiańską – Chochołów wracamy z zamyśloną żoną do DUKATA w Czarnym Dunajcu. Tam trwa góralsko – lubelskie wesele…

FOTKI – PODPISY

Ten pan sprzedaje afrykańskie świątki w zakopiańskich Sukiennicach (początek Krupówek). I o to chodzi!

Moto – kawalkada. Dali nieźle czadu.