11 LISTOPADA – ZA DUŻO KRWI?

 

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Poeci w kamień zaklęci

choć woleliby w ziemię

Kto język ich zrozumie

jak padnie polskie plemię?

 

Szare niebo nad głową

Sztandary biało – czerwone

Nasze myśli i głowy

Coraz bardziej zmęczone

 

Bóg – Honor – Ojczyzna

Słowa te jak wystrzały

Ciągły jazgot rodaków

Sprawia, że czuje się mały

 

Kto rację ma na ulicach?

Czy wzniosą znów barykady?

Czy krwi mamy za dużo?

A może zbyt durne pały?

 

Zew, 11 listopada 2016 rok, Dob.

 

TRUMP – MAMY DWIE AMERYKI

trump

Donald T. wygrał w cuglach. Wbrew sondażom. Dla mnie jest to dowód na to, że mamy dwie Ameryki. Jedną wiejską, tą z upadłych terenów po przemyśle, żyjącą pomału i drugą miejską zagonioną, świecącą zakłamaniem i blichtrem.

Ta pierwsza wygrała, bo nie wierzy Hillary i tym co rządzili ostatnio. Wybrali mocnego człowieka. Byleby nie szukał tylko dla USA nowej przestrzeni życiowej. Bo to już było.

POLICHNO – ARMIA LUDOWA, CZY ARMIA KRAJOWA?

 

Polichno, miejscowość koło Piotrkowa. Połowa drogi tzw. Gierkówką z Katowic do Warszawy. Od 25 lat zawsze robię postój obok motelu (naprzeciw kompleks Hotelu „Górskiego”). Zawsze odwiedzam też obelisk obok motelu poświęcony pierwszej walce oddziału Gwardii Ludowej (prekursorki Armii Ludowej) mającej miejsce w czerwcu 1942 roku. Dowódcą był „Mały Franek”, Franciszek Zubrzycki.

Przyznaję jednak, że ładnych parę już lat pod obeliskiem nie byłem. Ponieważ ostatnio jechaliśmy do stolicy z grupą działaczy lewicy (tak, jest jeszcze taka) przystanęliśmy, aby zwiedzić. I co się okazuje, szok! Pomnik został gruntowanie przerobiony na Polskę walczącą i ZWZ AK. Z poprzedniej wersji zostały tylko płaskorzeźby ludzi z karabinami w czapkach wyraźnie robotniczych.

Pozostały jednak ślady w Muzeum obok. Głównie na kilku zdjęciach i planszy. Jest wyraźnie mowa nie tylko o AK, ale i AL. Prowadząca to muzeum Honorata Szewczyk jest nieco zakłopotana tą sytuacją, bo przecież ona nie jest odpowiedzialna za upiększanie historii. Jej zdaniem powinna być ona pokazana obiektywnie, a ludzie – głównie młodzi – powinni sami wyciągać wnioski.

Tym co walczyli w czasie II wojny raczej było wszystko jedno – czy są w prawicowej, czy lewicowej partyzantce. ONI CHCIELI WALCZYĆ Z OKUPANTEM. Zdaje się, że to jeszcze nie koniec tzw. dekomunizacji historii a jej początek. Obyśmy jednak nie popadli w przesadę.

ZEW

 

HILLARY, DONALD, A KIEDY JOLANTA?

O piątej rano, czasu naszego skończyła się pierwsza runda debaty amerykańskiej. Hillary Clinton versus Donald Trump. Nieważne słowa, nieważne argumenty, liczy się ubiór, gesty, a przede wszystkim FINISZ.

Przeciętny wyborca, także ten niezdecydowany tym się właśnie kieruje,

A tu moim zdaniem w końcówce klapa. Na scenę wychodzą rodziny obu kandydatów. Bliscy miliardera stoją częściowo tyłem, spięci, nie wyglądają na szczęśliwy team, wreszcie odwracają się frontem. Pokazywanie pleców podczas oficjałek jest brakiem profesjonalizmu. To nie tylko brak szacunku dla publiczności lecz zmora dla ludzi z aparatami i kamerami. Wreszcie Donald unosi kciuk i wychodzi ze swoją świtą.

ct

Zostają Clintowie, uśmiechnięci, rozmawiający z publiką, pozujący nawet do smartfonów. WYGLĄDA JAKBY TO ONI WYGRALI TĘ DEBATĘ (runda I). Ja bym zwolnił szefa doradców trumpowskich, ale póki co nie kandyduję. Tym bardziej, że różnica w sondażach jest tak mała. Zadecydować może szczegół…

NA KONIEC POLSKIE PYTANIE – czy w tej sytuacji Jolanta Kwaśniewska, kobieta jak najbardziej opanowana i na poziomie, zdecyduje się na kandydowanie? By tylko takie posunięcie wniosłoby nową jakość do polskiej polityki; pomogłoby także odrodzić się upadłej LEWICY. Póki co jak wrzucisz w Googlach jej nazwisko nie ma jej w szeregu pierwszych 10 Jolant. O tzw. pozycjonowaniu nie może być więc mowy.

jol

 

BUKOWINA – GRUNWALD TOUR DE POLOGNE?

kolarze

Sobota, 16 lipca, etap Wieliczka – Zakopane. W Tatrach oberwanie chmury od ponad 20 godzin. Nic nie widać, śliskie wąskie opony nie dają specjalnych szans na hamowanie, a z górki jedzie się przecież nawet koło 80-tki! Górskie potoki wzburzone, kamienie i ziemia zsypują się na jezdnię.

szyba

Z wyścigu wycofuje się 86 zawodowców. Dalej jedzie 98. A jak będzie z amatorami podczas specjalnego wyścigu dla nich? Ci mieli start o 9.40 w niedzielę, 17 lipca. Leje jeszcze bardziej, warunki coraz gorsze. Amatorzy – zjechali tu z całej Polski, a niektórzy nawet 2 tygodnie wcześniej! – idą na pierwszy bój. Trasa liczy 38,9 km. Ale 3 ściany podjazdowe są doprawdy zabójcze. Najpierw Ząb (20 procent podjazdu), potem Gliczarów i Wierch Rusiński. Auta mają problemy, żeby wjechać na nie jedynką…

mapa buk

Amatorów zapisało się 2 tysiące, na starcie stanęło 1500, dojechało 1040. W tym ekstremalnych warunkach spisały lepiej od wyścigówek tradycyjne górale. Chociaż wolniejsze, ale były bardziej stabilne i pozwalały na jakiekolwiek hamowanie. Najlepszy okazał się uprawiający szybkie łyżwiarstwo Sebastian Druszkiewicz (czas 58 minut). Dyrektor wyścigu Czesław Lang też wystartował – czas 1 godzina 13 minut dał mu I miejsce w jego kategorii wiekowej.

jo tour

Łatwiej jednak było wjechać dyrektorowi pod Ścianę Bukowina niż walczyć później z aurą i podejmować decyzję – narażać zdrowie i życie zawodowców, czy też nie? W końcu przejechali jedną rundę (mieli 5), którą i tak unieważniono. JAKIE WNIOSKI? Natura siła wyższa a góry i lipiec mają swoje prawa. No właśnie dlaczego lipiec? Tradycyjnie Tour jechał przez góry na początku sierpnia. Tymczasem wiadomo, że od kilku dekad lipiec jest w Polsce deszczowy (vide powódź roku 1997).

TAKA WIDOCZNIE BYŁA NOMEN OMEN WOLA BOSKA. Tour de Pologne znalazł się bowiem w tym roku w konflikcie terminowym ze Światowymi Dniami Młodzieży i wizytą Ojca Świętego. Trzeba było więc szukać kompromisu. Jeszcze jedna okoliczność – zbitka terminowa z Tour de France spowodowała, że większość z teamów przysłała swe drugie garnitury.

W przyszłym roku powinno już być normalniej.

ZEW, Foto ARC oraz Lila TW

P.S. Niżej podpisany medal odebrał jak wszyscy dzień przed startem, ale daje słowo, że trasę Tour de Bukowina przejedzie dopiero w pierwszej dekadzie sierpnia. Jakoś tak się składa, że „bike water” nie jest jego specjalnością.

MATKA, ŚLIMAKI, PTAKI I BLOGI

 

Jestem neptek przy blogowaniu matki. Ona rocznik 1932 zaczęła swoje zapiski w roku 1950 (!). Robione zielonym atramentem, tytuł pierwszego tomiku MRZONKI. Miała wtedy 18 lat, długie włosy splecione w warkocz i zaczynała pracę na hali maszyn (do pisania, takich co trzaskały) w zawierciańskiej starej Bawełnie.

Pisze do dzisiaj! Mądrze, głupio, ale stale i z pasją. Jest to już więc 66-ty rok jej blogowania. Piętrzą się jej te zapiski w szafach jako kartki, zeszyty i inne papierowe cuda. Matka nigdy nie przekonała się do PC-towania. Pyta mnie ostatnio retorycznie:

  • A co z tym będzie kiedy umrę? Weź to wszystko spał. KTO TO BĘDZIE CZYTAŁ. W zapiskach jest wszystko, o pogodzie, o użeraniu się i kochaniu z jej trzema mężami (wszyscy już prawie Ś. P.), a przede wszystkim o mnie. Bo ja zawsze będę jej ukochanym i jedynym dzieckiem, chociaż mnie to czasami wpienia, ale tak jest.

Zaraz potem Matka Natalia się poprawia. – ALE JA NIGDY NIE UMRĘ! I to już lepiej brzmi. Dzisiaj rano napadła mnie z kartką zapisaną długopisem i dała mi ją. Myślałem, że to lista zakupów, ale nie. Widocznie chce, żebym coś z tym zrobił. No to cytuję w matriksie netu:

12 lipca 2016 rok, Dobieszowice.

PO DESZCZU

Ślimaki zmierzają po moim parapecie. Powoli, z gracją. Nie spieszą się nigdzie. Lubię je obserwować. Uspokajają mnie te stworzenia.

PTAKI OD RANA KONCERTUJĄ

Wystarczy okno otworzyć. Wsłuchać się w ich niezmordowany śpiew. Nie trzeba rozumieć co śpiewają.

Wystarczy spokojnie słuchać, zapomnieć o codzienności.

MARZYĆ”.

Chyba już wiem po kim zostałem POETĄ i przekorą straszną też. Blogi, sposób na oddanie tego co się dzieje w środku Ciebie, sposób na podzielenie się z innymi, na rozmowę na którą inni nie mają czasu.

pl kwiat zew nat

 

 

 

 

MAJTY W UJAZDOWSKICH

Wczoraj Aleje Ujazdowskie, Wawa. Przed Urzędem Rady Ministrów stały posterunek KOD. To ludzie spod tego znaku wywiesili te polityczne majty.

Jest też jednoosobowa kontrdemonstracja – były górnik z Wujka. Upał, czas płynie, powoli. Na Kongresie PiS skandowano Jarek, Jarek! Są tacy, którzy mówią, że jak chodzi o wiwaty wracamy do lat 70-tych i Spodka,

Warszawa. W tymże URM mieściła się ponad 30 lat Akademia Nauk Społecznych przy tzw. KC PZPR. Ukończyłem ją. Ciekawe czy ustawa antykomunizacyjna obejmie też byłych absolwentów?

ref 1

zew wwa

TAJEMNICA SZYFRU MARABUTA czyli MY

 

Ile Ciebie we mnie

Tyle mnie jest w Tobie

Dławię się czerwienią

Podniecam Twym cieniem

Ja nie-opierzony

Ja wciąż niespełniony

 

Ty lekko znudzona niebieską poświatą

Wciąż spoglądasz w niebo

Złe słońce mając za nic

 

I chociaż ta trawa nie jest bosa

Wciąż biegniemy

A przecież wiemy co jest za horyzontem

Dinozaura włos, drzewo zejścia

i jabłko nie do ugryzienia

 

ZEW czerwiec 2016 po wernisażu Art naif

c d e f g a b

(Obraz i tekst mój)

 

 

POLSKA MA SZCZĘŚCIE ….

Pieśń imigrantów – Blogi Zew-a

Dzicz w marketach, kradzieże i gwałty z udziałem imigrantów bezsilność państwa mają miejsce póki co w wysoko rozwiniętych krajach Unii. Nie ma się co dziwić, że tam dążą tłumy uchodźców przez ciągle dziurawe granice.

Tam jest bogato, jest kasa i miejsce do zamieszkania. Ofiarą imigrantów pada Europa A, Stara 15-tka, ta bardziej rozwinięta. Europa B, czyli byłe demoludy, jest przez nie omijana, nawet w tranzycie. Czyli Polska ma szczęście, że jest do tyłu cywilizacyjnie.

MOŻE WRESZCIE MAMY CHOCIAŻ JEDEN POWÓD MNIEJ DO NARZEKANIA!

imigr

Co dalej? Obawiam się, że pomoże tylko Brudny Harry ze swoim Magnum 44. Już teraz niemieccy Rosjanie zdemolowali ośrodek dla przybyszów po przypadku gwałtu dziewczynki, ich rodaczki. Samosądy mają to do siebie, że już wkrótce nikt nad tym nie zapanuje. Przestańmy stosować taktykę strusia, zanim będzie za późno!

STRASBURG, DRUGA STOLICA EUROPY

Wiedza przeciętnego Polaka na temat Unii Europejskiej i jej instytucji jest niewielka. Słowo drukowane oraz internet to nie wszystko; najlepiej zobaczyć i posmakować to wszystko samemu. Stąd też tak duża rola edukacyjno – poznawczych wyjazdów. Mieliśmy okazję brać udział w jednym z nich organizowanych przez Posła do Parlamentu Europejskiego Profesora Adama Gierka.

Naszym głównym celem była stolica Alzacji, ale także i obecnie również Europy (razem z Brukselą) Strasburg, gdzie znajduje się główna siedziba Europarlamentu (tutaj odbywają się sesje plenarne, natomiast w Brukseli urzędują komisje problemowe). W Strasburgu mają siedzibę również inne instytucje takie jak – Rada Europy, czy Trybunał Praw Człowieka.

Wyjazd miał miejsce w pierwszej dekadzie października 2015 roku. 7 października najpierw spotkaliśmy się z Profesorem Adamem Gierkiem (był jego wykład o aktualnej sytuacji społecznej i politycznej oraz sesja zdjęciowa). Profesor jest miłym bezpośrednim człowiekiem, który z chęcią dzielił się swoją wiedzą a także obawami o przyszłość Starego Kontynentu.

Uczestnicy wycieczki mieli m.in. okazję wejść na balkon dla publiczności i przez godzinę przysłuchiwać się trwającej debacie. Jej tematem było wstąpienie Turcji do Unii Europejskiej. Tyle głosów było za, co przeciw. I tu ciekawostka – eurodeputowani mają na wystąpienie 60 sekund (w porywach do 1,5 minuty, ale to raczej rzadkość). Zmusza ich to do dużej dyscypliny słownej, nb. to rozwiązanie może przydałoby się wprowadzić i na Wiejską?

W Parlamencie zjedliśmy obiad, ot jak na warunki zachodnie zwykła stołówka pracownicza, tyle, że trzeba było pół godziny odstać w kolejce. Była też możność zrobienia zakupów w sklepie z pamiątkami, a także zrobienia symulowanej fotki na mównicy parlamentarnej. Dużo ciekawych wiadomości na temat Unii i regionu, który zwiedzaliśmy przekazał nam pilot wycieczki Marek Suberlak. Z poloników wymieńmy może jeszcze to, że główny plac – dziedziniec wewnątrz Parlamentu Europejskiego nosi obecnie imię Profesora Bronisława Geremka, a kula ziemska pośrodku jest darem artystów wrocławskich.

Poza siedzibą Europarlamentu zwiedziliśmy również Stare Miasto w Strasburgu (ze słynną, kiedyś najwyższą na świecie katedrą; pływaliśmy również statkiem po kanałach Renu), kurort Baden Baden w Niemczech oraz Muzeum Techniki w Sinsheim. W skład wycieczki wchodzili ludzie w różnym wieku i różnej profesji – od uczniów, przez prawników i górników, aż po emerytów kombatantów.

 flagi bl

grupa bl

red bl

ZEW