Zew- dwa wiersze nowe

sikiera

 

SAMOLOT

 

Ach uciec w dalekie strony

Tylko, że trzeba wrócić

albo cichym lotem opaść na dno

przy muzyce czarnej skrzynki

 

EWOLUCJA

 

Wyszliśmy z oceanu

Wprost w ślepia gwiazd

Potem bieg przez plażę

Połowę z nas zjedli

 

Wreszcie las

wszystkie drzewa zajęte

wiszą liście i komuniści

 

Wybrałem ławkę hańby

Przecież też jest z drewna

 

Zew Dob. XII 2016 AD

 

 

 

MALUJMY A NIE WOJUJMY!

gsw

Pod takim hasłem 17 listopada 2016 roku w Galerii Szyb Wilson (Katowice – Janów, ul. Oswobodzenia 1) otwarto wystawę obrazów Zbigniewa Al. Wieczorka, redaktora naczelnego „Roździenia”. Dokładnie to nosi ona angielską nazwę „Make paint not war” i nawiązuje do hasła ruchu hipisowskiego , który w latach 60-tych ubiegłego wieku protestował przeciwko wojnie w Wietnamie nawołując do praktykowania nie wrogości lecz miłości.

Obecnie Redaktor ZEW zachęca do działań artystycznych w których należałoby rozładować swoje złe emocje. Można i tak. A czasy mamy coraz groźniejsze – osobistym protestem autora przeciwko narastaniu zjawiska terroryzmu także i w Europie jest instalacja „Bataclan”. To nazwa klubu w Paryżu w którym doszło do wybuchu bomby i śmierci 90 osób.

Na wystawie można również oglądać osób zaprzyjaźnionych z red. Wieczorkiem, skupionych wokół grupy twórczej „Uzależnieni” to jest – Ewy Cyroń i Klaudii Kacprzyckiej (obrazy) oraz Beaty Lazar, laureatki konkursu Pawła Wróbla (rękodzieło). Podczas wernisażu było również spontaniczne muzykowanie na żywo – Zdzisław Nekesh Majerczyk (harmonijka ustna) oraz Paweł Wlazłowski (gitara).

Ekspozycja będzie czynna do 8 stycznia 2017 roku. Istnieje możliwość nabycia prac.

 

RB

11 LISTOPADA – ZA DUŻO KRWI?

 

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Poeci w kamień zaklęci

choć woleliby w ziemię

Kto język ich zrozumie

jak padnie polskie plemię?

 

Szare niebo nad głową

Sztandary biało – czerwone

Nasze myśli i głowy

Coraz bardziej zmęczone

 

Bóg – Honor – Ojczyzna

Słowa te jak wystrzały

Ciągły jazgot rodaków

Sprawia, że czuje się mały

 

Kto rację ma na ulicach?

Czy wzniosą znów barykady?

Czy krwi mamy za dużo?

A może zbyt durne pały?

 

Zew, 11 listopada 2016 rok, Dob.

 

TRUMP – MAMY DWIE AMERYKI

trump

Donald T. wygrał w cuglach. Wbrew sondażom. Dla mnie jest to dowód na to, że mamy dwie Ameryki. Jedną wiejską, tą z upadłych terenów po przemyśle, żyjącą pomału i drugą miejską zagonioną, świecącą zakłamaniem i blichtrem.

Ta pierwsza wygrała, bo nie wierzy Hillary i tym co rządzili ostatnio. Wybrali mocnego człowieka. Byleby nie szukał tylko dla USA nowej przestrzeni życiowej. Bo to już było.

POLICHNO – ARMIA LUDOWA, CZY ARMIA KRAJOWA?

 

Polichno, miejscowość koło Piotrkowa. Połowa drogi tzw. Gierkówką z Katowic do Warszawy. Od 25 lat zawsze robię postój obok motelu (naprzeciw kompleks Hotelu „Górskiego”). Zawsze odwiedzam też obelisk obok motelu poświęcony pierwszej walce oddziału Gwardii Ludowej (prekursorki Armii Ludowej) mającej miejsce w czerwcu 1942 roku. Dowódcą był „Mały Franek”, Franciszek Zubrzycki.

Przyznaję jednak, że ładnych parę już lat pod obeliskiem nie byłem. Ponieważ ostatnio jechaliśmy do stolicy z grupą działaczy lewicy (tak, jest jeszcze taka) przystanęliśmy, aby zwiedzić. I co się okazuje, szok! Pomnik został gruntowanie przerobiony na Polskę walczącą i ZWZ AK. Z poprzedniej wersji zostały tylko płaskorzeźby ludzi z karabinami w czapkach wyraźnie robotniczych.

Pozostały jednak ślady w Muzeum obok. Głównie na kilku zdjęciach i planszy. Jest wyraźnie mowa nie tylko o AK, ale i AL. Prowadząca to muzeum Honorata Szewczyk jest nieco zakłopotana tą sytuacją, bo przecież ona nie jest odpowiedzialna za upiększanie historii. Jej zdaniem powinna być ona pokazana obiektywnie, a ludzie – głównie młodzi – powinni sami wyciągać wnioski.

Tym co walczyli w czasie II wojny raczej było wszystko jedno – czy są w prawicowej, czy lewicowej partyzantce. ONI CHCIELI WALCZYĆ Z OKUPANTEM. Zdaje się, że to jeszcze nie koniec tzw. dekomunizacji historii a jej początek. Obyśmy jednak nie popadli w przesadę.

ZEW

 

HILLARY, DONALD, A KIEDY JOLANTA?

O piątej rano, czasu naszego skończyła się pierwsza runda debaty amerykańskiej. Hillary Clinton versus Donald Trump. Nieważne słowa, nieważne argumenty, liczy się ubiór, gesty, a przede wszystkim FINISZ.

Przeciętny wyborca, także ten niezdecydowany tym się właśnie kieruje,

A tu moim zdaniem w końcówce klapa. Na scenę wychodzą rodziny obu kandydatów. Bliscy miliardera stoją częściowo tyłem, spięci, nie wyglądają na szczęśliwy team, wreszcie odwracają się frontem. Pokazywanie pleców podczas oficjałek jest brakiem profesjonalizmu. To nie tylko brak szacunku dla publiczności lecz zmora dla ludzi z aparatami i kamerami. Wreszcie Donald unosi kciuk i wychodzi ze swoją świtą.

ct

Zostają Clintowie, uśmiechnięci, rozmawiający z publiką, pozujący nawet do smartfonów. WYGLĄDA JAKBY TO ONI WYGRALI TĘ DEBATĘ (runda I). Ja bym zwolnił szefa doradców trumpowskich, ale póki co nie kandyduję. Tym bardziej, że różnica w sondażach jest tak mała. Zadecydować może szczegół…

NA KONIEC POLSKIE PYTANIE – czy w tej sytuacji Jolanta Kwaśniewska, kobieta jak najbardziej opanowana i na poziomie, zdecyduje się na kandydowanie? By tylko takie posunięcie wniosłoby nową jakość do polskiej polityki; pomogłoby także odrodzić się upadłej LEWICY. Póki co jak wrzucisz w Googlach jej nazwisko nie ma jej w szeregu pierwszych 10 Jolant. O tzw. pozycjonowaniu nie może być więc mowy.

jol

 

BUKOWINA – GRUNWALD TOUR DE POLOGNE?

kolarze

Sobota, 16 lipca, etap Wieliczka – Zakopane. W Tatrach oberwanie chmury od ponad 20 godzin. Nic nie widać, śliskie wąskie opony nie dają specjalnych szans na hamowanie, a z górki jedzie się przecież nawet koło 80-tki! Górskie potoki wzburzone, kamienie i ziemia zsypują się na jezdnię.

szyba

Z wyścigu wycofuje się 86 zawodowców. Dalej jedzie 98. A jak będzie z amatorami podczas specjalnego wyścigu dla nich? Ci mieli start o 9.40 w niedzielę, 17 lipca. Leje jeszcze bardziej, warunki coraz gorsze. Amatorzy – zjechali tu z całej Polski, a niektórzy nawet 2 tygodnie wcześniej! – idą na pierwszy bój. Trasa liczy 38,9 km. Ale 3 ściany podjazdowe są doprawdy zabójcze. Najpierw Ząb (20 procent podjazdu), potem Gliczarów i Wierch Rusiński. Auta mają problemy, żeby wjechać na nie jedynką…

mapa buk

Amatorów zapisało się 2 tysiące, na starcie stanęło 1500, dojechało 1040. W tym ekstremalnych warunkach spisały lepiej od wyścigówek tradycyjne górale. Chociaż wolniejsze, ale były bardziej stabilne i pozwalały na jakiekolwiek hamowanie. Najlepszy okazał się uprawiający szybkie łyżwiarstwo Sebastian Druszkiewicz (czas 58 minut). Dyrektor wyścigu Czesław Lang też wystartował – czas 1 godzina 13 minut dał mu I miejsce w jego kategorii wiekowej.

jo tour

Łatwiej jednak było wjechać dyrektorowi pod Ścianę Bukowina niż walczyć później z aurą i podejmować decyzję – narażać zdrowie i życie zawodowców, czy też nie? W końcu przejechali jedną rundę (mieli 5), którą i tak unieważniono. JAKIE WNIOSKI? Natura siła wyższa a góry i lipiec mają swoje prawa. No właśnie dlaczego lipiec? Tradycyjnie Tour jechał przez góry na początku sierpnia. Tymczasem wiadomo, że od kilku dekad lipiec jest w Polsce deszczowy (vide powódź roku 1997).

TAKA WIDOCZNIE BYŁA NOMEN OMEN WOLA BOSKA. Tour de Pologne znalazł się bowiem w tym roku w konflikcie terminowym ze Światowymi Dniami Młodzieży i wizytą Ojca Świętego. Trzeba było więc szukać kompromisu. Jeszcze jedna okoliczność – zbitka terminowa z Tour de France spowodowała, że większość z teamów przysłała swe drugie garnitury.

W przyszłym roku powinno już być normalniej.

ZEW, Foto ARC oraz Lila TW

P.S. Niżej podpisany medal odebrał jak wszyscy dzień przed startem, ale daje słowo, że trasę Tour de Bukowina przejedzie dopiero w pierwszej dekadzie sierpnia. Jakoś tak się składa, że „bike water” nie jest jego specjalnością.

MATKA, ŚLIMAKI, PTAKI I BLOGI

 

Jestem neptek przy blogowaniu matki. Ona rocznik 1932 zaczęła swoje zapiski w roku 1950 (!). Robione zielonym atramentem, tytuł pierwszego tomiku MRZONKI. Miała wtedy 18 lat, długie włosy splecione w warkocz i zaczynała pracę na hali maszyn (do pisania, takich co trzaskały) w zawierciańskiej starej Bawełnie.

Pisze do dzisiaj! Mądrze, głupio, ale stale i z pasją. Jest to już więc 66-ty rok jej blogowania. Piętrzą się jej te zapiski w szafach jako kartki, zeszyty i inne papierowe cuda. Matka nigdy nie przekonała się do PC-towania. Pyta mnie ostatnio retorycznie:

  • A co z tym będzie kiedy umrę? Weź to wszystko spał. KTO TO BĘDZIE CZYTAŁ. W zapiskach jest wszystko, o pogodzie, o użeraniu się i kochaniu z jej trzema mężami (wszyscy już prawie Ś. P.), a przede wszystkim o mnie. Bo ja zawsze będę jej ukochanym i jedynym dzieckiem, chociaż mnie to czasami wpienia, ale tak jest.

Zaraz potem Matka Natalia się poprawia. – ALE JA NIGDY NIE UMRĘ! I to już lepiej brzmi. Dzisiaj rano napadła mnie z kartką zapisaną długopisem i dała mi ją. Myślałem, że to lista zakupów, ale nie. Widocznie chce, żebym coś z tym zrobił. No to cytuję w matriksie netu:

12 lipca 2016 rok, Dobieszowice.

PO DESZCZU

Ślimaki zmierzają po moim parapecie. Powoli, z gracją. Nie spieszą się nigdzie. Lubię je obserwować. Uspokajają mnie te stworzenia.

PTAKI OD RANA KONCERTUJĄ

Wystarczy okno otworzyć. Wsłuchać się w ich niezmordowany śpiew. Nie trzeba rozumieć co śpiewają.

Wystarczy spokojnie słuchać, zapomnieć o codzienności.

MARZYĆ”.

Chyba już wiem po kim zostałem POETĄ i przekorą straszną też. Blogi, sposób na oddanie tego co się dzieje w środku Ciebie, sposób na podzielenie się z innymi, na rozmowę na którą inni nie mają czasu.

pl kwiat zew nat

 

 

 

 

MAJTY W UJAZDOWSKICH

Wczoraj Aleje Ujazdowskie, Wawa. Przed Urzędem Rady Ministrów stały posterunek KOD. To ludzie spod tego znaku wywiesili te polityczne majty.

Jest też jednoosobowa kontrdemonstracja – były górnik z Wujka. Upał, czas płynie, powoli. Na Kongresie PiS skandowano Jarek, Jarek! Są tacy, którzy mówią, że jak chodzi o wiwaty wracamy do lat 70-tych i Spodka,

Warszawa. W tymże URM mieściła się ponad 30 lat Akademia Nauk Społecznych przy tzw. KC PZPR. Ukończyłem ją. Ciekawe czy ustawa antykomunizacyjna obejmie też byłych absolwentów?

ref 1

zew wwa

TAJEMNICA SZYFRU MARABUTA czyli MY

 

Ile Ciebie we mnie

Tyle mnie jest w Tobie

Dławię się czerwienią

Podniecam Twym cieniem

Ja nie-opierzony

Ja wciąż niespełniony

 

Ty lekko znudzona niebieską poświatą

Wciąż spoglądasz w niebo

Złe słońce mając za nic

 

I chociaż ta trawa nie jest bosa

Wciąż biegniemy

A przecież wiemy co jest za horyzontem

Dinozaura włos, drzewo zejścia

i jabłko nie do ugryzienia

 

ZEW czerwiec 2016 po wernisażu Art naif

c d e f g a b

(Obraz i tekst mój)